Jak mogło do tego dojść?

poniedziałek, marca 19, 2012

Dziś chciałam zwrócić uwagę na kilka objawów pojawiających się w ciąży, które u mnie były oznakami zbliżającego się poronienia i które jak najbardziej mnie niepokoiły, ale...

Mdłości, ból piersi, powiększające się brodawki sutkowe, widoczne pod skórą żyły na piersiach, zgaga i wiele innych książkowych symptomów ciąży zauważyłam na kilka dni przed spodziewaną miesiączką. I wtedy też zrobiłam test, co dziś wydaje mi się kompletnym głupstwem, bo przez swoją niecierpliwość dłużej żyłam w przekonaniu, że zostałam wyróżniona (w końcu nie mogliśmy mieć dzieci - tak przynajmniej twierdzili lekarze).
Kreska była bardzo blada, niemal niewidoczna - jeszcze zbyt wcześnie na piękną czerwoną, dlatego nic mnie nie zdziwiło. Ale po kilku testach, robionych praktycznie co dzień (musiałam to obserwować, bo nie dowierzałam), nawet tych po terminie spodziewanej @, zauważyłam, że kreska tylko nieznacznie ściemniała. W szóstym tygodniu ciąży była ciągle blada, a w siódmym już przestałam ją dostrzegać! I to chyba było dla mnie najbardziej niepokojące.
Dziś, z perspektywy czasu układam sobie wszystko w całość i postanawiam zebrać listę objawów, które również miały znaczenie w tej kwestii. (W Internecie można znaleźć multum stron o poronieniu, na których nie ma jednak nic o sygnałach (na które należałoby zwrócić uwagę) poprzedzających to zdarzenie).
Oto, co zaobserwowałam u siebie:
  • brak przyrostu hCG po trzecim/czwartym tygodniu ciąży (zapewne może być też później) - czyli w miarę upływu czasu ciąży ciągłe bladopozytywne domowe testy,
  • zbyt niskie bhCG jak na wiek ciąży - u mnie bhCG w szóstym tygodniu wynosiło 144 mlU/ml, co wskazywało na - góra - czwarty tydzień (tak się cieszyłam pozytywnym wynikiem, że to przeoczyłam),
  • częste, silne i nagłe skurcze w podbrzuszu, bóle, kłucie jajnika (tego, z którego doszło do zapłodnienia) - myślałam, że ból i skurcze to skutek rozciągania się macicy,
  • mama zdziwiła się, że nie byłam w ogóle zmęczona i nie czułam się senna w czasie ciąży - niepokoiło ją to, ale miałam tyle innych objawów, że nie doskwierał mi brak tego jednego,
  • pewnego dnia przy sikaniu poczułam jak wyleciało ze mnie "coś" i plusnęło w wodę - myślałam że to biały śluz typowy dla ciąży, dziś jednak myślę, że był to pęcherzyk płodowy :( ...,
  • na jakieś dwa, trzy dni przed krwawieniem przestałam czuć, że jestem w ciąży - wszystkie objawy minęły jak ręką odjął,
  • w dniu, kiedy trafiłam do szpitala, męczył mnie ból w podbrzuszu i bardzo złe samopoczucie. Płakałam, bo wiedziałam, że coś jest nie tak. Wieczorem plamienie,
  • już w szpitalu - ból nie z tej ziemi, bardzo silne krwawienie z ogromną ilością czarnych skrzepów.
Jak mogło do tego dojść? Co zaniedbałam, gdzie popełniłam błąd?
Ciągle zażywałam kwas foliowy, nawet za czasów, kiedy ciąża istniała tylko w naszych planach. Zdrowo się odżywiałam, mąż traktował mnie jak jajko, nie przeciążałam się... Jedyne, co mi doskwierało to infekcja dróg moczowo-płciowych i lekkie przeziębienie. Kurczę, wiem, to mogło mieć znaczenie... Gdybym tylko wówczas trafiła na dobrego lekarza...
Poszłam do ginekologa. Mówię:
- Panie doktorze, jestem w ciąży, mam wszystkie objawy, zrobiłam osiem (wówczas) testów ciążowych, wszystkie pozytywne...
- milczenie...
- Tak bardzo się cieszę, lekarze powiedzieli nam, że jesteśmy niepłodni, a tu jednak, takie szczęście...
- Skoro pani powiedzieli, że nie może mieć pani dzieci, to nie może. Proszę się nie łudzić...
- Ale chyba tyle testów nie może się mylić... ?
- Testy ciążowe nie są miarodajne.
- A objawy???
- ... Zbadam panią.
Oczywiście podczas badania jedna ręka w rękawiczce, druga dzierżyła telefon komórkowy, przez który ten konował rozmawiał, wnioskuję z tego, czego nie udało się nie usłyszeć, że ze swoim mechanikiem samochodowym. Minęło sporo czasu zanim doczekałam się rozmowy ze mną samą.
- Szyjka macicy niby jest rozpulchniona. Ale to nic nie znaczy. Prawdopodobnie nie jest pani w ciąży. Proszę zrobić sobie betę, jeśli jest pani taka pewna.
...
Minął niecały tydzień od tej wizyty, a mojej ciąży faktycznie już nie było.

    Te posty mogą Ci się spodobać:

    7 komentarzy

    1. Ja miałam obumarcie, trzy tygodnie nosiłam w sobie obumarły płód...objawy?? często mi było słabo, ledwo uchodziłam cała z przewrócenia się. W nocy zaczęłam mieć upławy o nie przyjemnym zapachu, rano pojechałam do ginekologa i wszystko było jasne skierowanie do szpitala...długo jeszcze zażywałam antybiotyki ponieważ doszło do skażenia organizmu spowodowanego psuciem się płodu :-/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. ewanka - ja też nosiłam w sobie obumarły płód, tylko nie wiem jak długo, bo żaden lekarz nie interesował się tym na tyle, by mi pomóc. I też zażywałam antybiotyki.

        Usuń
    2. Od lekarza dużo zależy. Poszłam do mojego w 4-5 tygodniu i powiedziałam że mam historię zakrzepicy i podejrzenie trombofili i od razu dostałam Clexane i duphaston bez przedstawienia dokumentacji medycznej - dzięki temu ciąża się rozwijała. Później - już w szpitalu, na konsultacji dowiedziałam się po badaniach, że dzięki temu Gabryś jest z nami cały i zdrowy!

      OdpowiedzUsuń
    3. Właśnie - od lekarza dużo zależy. Nie twierdzę, że gdyby wtedy przepisał mi duphaston ciąża by przetrwała, nie obarczam go winą za śmierć mojego dziecka, bo może miało jakieś wady wrodzone, których nikt z nas by nie przeskoczył. Rusza mnie jednak kompletna obojętność tego "lekarza", no i to, że dokopał mi w pewnym sensie - jakim prawem mówi mi, że nie jestem w ciąży, bo inny "lekarz" stwierdził, że nie mogę... Duphaston dostałam dopiero w szpitalu, kiedy moje dziecko już nie żyło. Paranoja jakaś!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Pierwsza gin (poszłam do niej dzień wcześniej) stwierdziła, że taka ciąża to nie ciąża i żebym się nie nastawiała bo zaraz się może skończyć, a że miałam już lekkie plamienie to ona "nie wie po co ja przyszłam w ogóle"

        Usuń
      2. Lekarze, którzy odbierają porody, przyjmują na świat nowe życia twierdzą, że dziecko jest dzieckiem dopiero, gdy wydostanie się na zewnątrz. Jak trudno jest dziś o ginekologa - położnika, który patrzy na swoją pracę jak na nieustające pasmo cudów dokonujących się na jego oczach... I jak tu się dziwić, że jest tyle aborcji, kiedy lekarz mówi takiej biednej zdesperowanej kobiecie, że ona nie nosi w sobie dziecka, tylko zarodek, embrion, tudzież zbiór szybko namnażających się komórek. To między innymi dzięki takim konowałom te kobiety bez wyrzutów sumienia zabijają swoje dzieci. Oczywiści nie uogólniam, bo są jeszcze prawdziwi lekarze z powołania na tym świecie.

        Usuń
      3. Mi przy pierwszej poronionej ciąży przypisali duphaston. Niestety po jego zażywaniu płód prawdopodobnie wchłonął się - nie był już widoczny na usg. Nie twierdzę, że to wina tego leku ale taka zależność nastąpiła...Dlatego przy obecnej ciąży mimo zaleceń lekarza boję się przyjmować ten leku. Póki co wszystko rozwija się prawidłowo - dzidzia rośnie i bije jej seruszko. Uważam, że jeśli płód jest zdrowy to przetrwa - niezależenie od tego czy bierzemy leki wspomagające. Iza

        Usuń