Kilka słów powitania

środa, marca 14, 2012

Nie lubię tego momentu - wiecie - tej niezręcznej ciszy, kiedy pojawiam się w nowym towarzystwie i nie wiem, jak się przedstawić i co o sobie powiedzieć... Mam z tym ogromny problem, jak mało kto... Ale nie myślcie, że chowam się przed światem w wirtualnej rzeczywistości, bo tylko tu jestem anonimowa. Moja chęć pisania bloga wynika z całkiem innych pobudek - w moim życiu dzieje się tak wiele, a zarazem tak mało, iż czasem nie wiem, co z tym zrobić. Być może blog to swego rodzaju próba uporządkowania i ogarnięcia własnych myśli na temat tego, co mi się przydarza, ale sądzę, że jest to bardziej nieokiełznana potrzeba pisania, które rzuciłam dawno temu.

Od dziewięciu miesięcy jestem mężatką, a co za tym idzie, w chwili zmiany stanu cywilnego, spadło na mnie wiele tzw. "obowiązków żony". Myślę, że każda kobieta wie, o co mi chodzi... Sprzątanie, sterty prania, walające się po mieszkaniu czyste - ale wciąż nieuprasowane - ubrania, niewykąpany pies, zlew pełen naczyń po wczorajszej kolacji, dzisiejszy obiad... Do tego wszystkie rachunki i milion innych spraw do załatwienia... Dzięki Bogu mam męża, któremu nie przeszkadza pomaganie mi, kiedy akurat nie jest w pracy. Ale zazwyczaj jest w pracy... A wówczas ja albo mam - ten lepszy - dzień, czyli Dzień Świra, kiedy to próbuję ogarnąć wszystko naraz, albo ten gorszy- kiedy moim jedynym marzeniem jest kanapa, tv albo książka i kiedy ani mi się śni gotować obiad. Staram się jednak nie pozwalać sobie na tą drugą sytuację, gdyż wiem, że nieuchronnie poprowadzi mnie ona do jeszcze większego lenistwa, którego z trudem będę się musiała oduczać, gdy znajdę już pracę. Aha, właśnie, ja też, jak wiele innych młodych kobiet w dzisiejszych czasach, jestem bezrobotna.

Cóż, nie będę ukrywać, nie jestem idealna. I moje życie też nie jest. I chyba nawet to całkiem normalne, prawda?

Mam nadzieję, że zaprzyjaźnicie się z moim blogiem i będziecie wpadać tu co jakiś czas. Do przeczytania!

Te posty mogą Ci się spodobać:

0 komentarzy