Marzyć to znaczy żyć… Żyjmy marzeniami…

wtorek, marca 20, 2012


Od poronienia minęło ponad pięć tygodni. 
W niedzielę pojawiła się wyczekiwana "pierwsza" miesiączka. Wiedziałam, że jeżeli nie będę musiała na nią zbyt długo czekać, to znak, że cykl wraca do normy, że wszystko idzie w dobrym kierunku. 
Czekałam na nią między innymi dlatego, że znów będziemy mogli zacząć się starać. Wiem, niektórzy lekarze zalecają odczekać trzy miesiące, pół roku, rok, a nawet dwa lata... Mój lekarz stwierdził jednak, że to bzdura. Jeżeli kobieta czuje się gotowa psychicznie, nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć starać się już w pierwszym normalnym cyklu po poronieniu. 
Nie byłam do końca pewna, czy może to nie zaszkodzi kolejnej ciąży, ale uspokoił mnie ten artykuł i te statystyki. 

...za jakiś miesiąc znów zasypię się testami ciążowymi... Będę w ciąży? 
Czy uda się tak szybko jak poprzednim razem? Czy może będę zapłakana czekać, aż pojawi się druga kreska? 
A jeśli się uda? Nie potrafię sobie wyobrazić, jaki strach mnie wówczas ogarnie. Będę drżeć o moje dziecko, nie spać nocami i prosić Boga, żeby wszystko potoczyło się tak, jak powinno. Tego lęku nie uniknę, chociaż wiem, że stres to najgorsze, co mogę zafundować mojemu - dopiero co poczętemu - dziecku.

Tak, już w szpitalu wiedziałam, że szybko muszę stać się gotowa na kolejną ciążę. Moja psychika jest tak skonstruowana, że im dłużej bym to odwlekała, tym bardziej bym się bała i tym bardziej blokowałabym się na nowe życie. 
Ale to, że tak bardzo chcę znów nosić pod sercem maleństwo wcale nie znaczy, że nie opłakuję poprzedniego dziecka, że cierpienie po jego stracie chcę przesłonić kolejną ciążą, że jedno dziecko chcę zastąpić sobie drugim. Mojego Aniołka nie zastąpi żadne inne, bo On był jedyny i niepowtarzalny. Jestem Jego mamą i nikt Mu tego nie odbierze. Nigdy o Nim nie zapomnę. I jestem pewna, że On patrzy na mnie z nieba i też bardzo pragnie, żebym została mamusią po raz drugi.

Marzę. 
O tym, żeby szybko się udało, bo czekanie z miesiąca na miesiąc będzie mnie zabijać. 
O tym, żeby wszystko dobrze się ułożyło. 
O dzieciątku, które kiedyś przytulę i nakarmię. 
O tym, że będziemy niedługo pełną i szczęśliwą rodziną. 
Ciągle marzę.
Con esperanza por la vida...

Te posty mogą Ci się spodobać:

2 komentarzy

  1. Ja też poroniłam - w październiku miałam zabieg. Dziś jestem w 10 tygodniu ciąży. Widziałam już maluszka na usg i jego bijące serduszko. Jestem pełna nadziei, że tym razem będzie dobrze... Ja odczekałam 4 miesiące - myślałam, ze jestem już gotowa psychicznie a jednak nie byłam... Obecna ciąża jest dla mnie bardzo stresująca. Boję się robić cokolwiek: dźwigać, kichać, nawet przyjmować leki przepisane przez ginekologa, bo ogarnia mnie strach, że coś źle zrobię i stracę znowu dzidziusia. Mam nadzieję, że Ty sobie lepiej poradzisz :) Trzymam kciuki
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza- dziękuję Ci ślicznie za parę dobrych słów. Bardzo potrzebuję wsparcia.
      Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją ciążę. Dzidziuś na pewno urodzi się cały i zdrowy. Nie bój się, bo strach nie pomoże maluszkowi! Bądź dzielna :*

      Usuń