Jajko - symbol nowego życia

środa, kwietnia 11, 2012

Wczorajszy, poświąteczny dzień wniósł w moje życie odrobinę optymizmu. 
Kochani, ogłaszam wszem i wobec, że DOSTAŁAM PRACĘ! :)
Zaczynam za około dwa tygodnie. 
To praca dla mnie - w tym momencie -  niemalże terapeutyczna. Będę nianią siedmiomiesięcznego Michałka :)
Oswoję się troszkę z widokiem malutkich dzieci, w których oczkach ciągle szukam spojrzenia mojego Aniołka. Będę musiała pamiętać, że nie mogę się przy Michasiu smucić, bo mój nastrój wywoła i w nim niepokój. Nauczę się na nowo podchodzić do dzieci z normalnością. Bo dzieci to szczęście i nie można patrzeć na nie jak na obiekt, który sprawia przykrość albo ból, jak do tej pory - niestety - ze mną się działo.

***

Wielkanoc to czas, który niesie nadzieję. Jajko - symbol nowego, odradzającego się życia.
Trwam w ufności, że moje życie też się odrodzi. Bo... święta spędziłam na odpoczywaniu (dziwne zmęczenie mnie ogarnęło), przysypianiu tu i tam, wyczerpaniu spowodowanym temperaturą od 37,5 do 38,5 (bez żadnych objawów przeziębienia itd.). Poza tym zauważyłam troszkę większą wrażliwość piersi, biały kremowy śluz (ciążowy?). Zdarzają mi się zawroty głowy, ból jajnika (kłocie w okolicy) i podbrzusza jak na okres. 
Do miesiączki pozostał jeszcze dobry tydzień, więc test nic nie wykaże. 
Staram się myśleć racjonalnie, chociaż wczoraj ześwirowałam i zrobiłam test ciążowy. Negatywny. Jakoś jednak mnie to nie podłamało. Gdzieś tam głęboko w sobie jestem spokojna, być może serce podpowiada mi, że będę mamusią. Albo moja intuicja nie działa już tak jak powinna: podczas tamtej ciąży nie umiałam w nią uwierzyć, a teraz wierzę w tą, której nie ma...?
Mój organizm bardzo wcześnie reaguje na ciążę. Sądzę jednak, że to, co odczuwam może mieć źródło w jakiejś innej, nieujawniającej się dolegliwości. Na razie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać. 
Wierzę, że Aniołek pomoże swojemu rodzeństwu w przybyciu na ziemię. Do tej jednak chwili muszę w pełni wykorzystywać czas na myślenie o Aniołku i uporanie się z Jego odejściem.

Te posty mogą Ci się spodobać:

2 komentarzy

  1. Bardzo mocno ściskam kciuki aby to była to. Pamiętam jak w ciązy z Tymkiem juz dwa dni po owulacji byłam pewna że się udało, test zrobiłam w 25dc i były dwie piękne krechy :) zycze Ci aby za niedługo tulił się do Ciebie taki bąbelek :)
    No i gratluję pracy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za wsparcie :) też mam ogromną nadzieję, że się udało :)
    Mój instynkt macierzyński osiągnął szczyt - już nie mogę wytrzymać, każde dziecko, które widzę, chciałabym przytulić... a najbardziej swoje...

    OdpowiedzUsuń