Maleńkie buciki na maleńkie stópki

piątek, kwietnia 13, 2012

Jeżeli chodzi o formę przekazania M. informacji o ciąży, zrezygnowałam z napisów na brzuchu. Sam fakt i tak będzie dostatecznie wzruszający. Podczas tamtej ciąży nie było tekstów w stylu tych, które wymyśliłam, a i tak bardzo się cieszyliśmy. Potraktuję więc obie ciąże na równi.

Ale buciki kupiłam... Śliczne są...
Stałam w sklepie i drżały mi ręce. Wahałam się. Bo co, jeżeli kupię buciki, a historia się powtórzy i nie będę mogła ich włożyć maleństwu?... 
Szybko odegnałam jednak złe myśli i uśmiechnęłam się do mojego brzucha. A więc jesteś tam, Fasolko... Zemdliło mnie. No, i nie mogłam już wówczas powstrzymać się od zakupu tych pięknych buciczków...
W domu usiadłam na kanapie, wyjęłam je z pudełeczka, wzięłam w dłonie i po prostu się rozpłakałam. Takie maleńkie buciki... na maleńkie stópki... Aniołek też mógłby je włożyć, gdyby był na ziemi... Ale włoży je Jego braciszek/siostrzyczka...

W poniedziałek mam wizytę u ginekologa. Jeszcze wcześnie, ale wolę pójść. Zrobię wszystko, by moje dziecko urodziło się całe i zdrowe.

Te posty mogą Ci się spodobać:

2 komentarzy

  1. Masz racje idź do lekarza, ale z mojego doświadczenia lekarz traktował to obojętnie, bo według niego o ciąży można powiedzieć jak skończy się 10 tydzień :-/ Ale nie martw się może trafi ci się lekarz "ludzki"
    PS. a czemu powiedziano ci że nie możecie mieć dzieci ??

    OdpowiedzUsuń
  2. M. chodził do prywatnych andrologów, endokrynologów i urologów w Warszawie. Badał nasienie w klinikach w Łodzi i Warszawie. Wszędzie - nie wiadomo, co mu było - ale wyniki jakości nasienia były katastrofą. Plemników bardzo mało i praktycznie nieruchliwe.
    Przy takich wynikach nie było praktycznie szans, na to, że zostaniemy rodzicami.
    A jednak jesteśmy superpłodni :) ot, takie małe cuda nam się przydarzają :) niemożliwe staje się możliwe :)

    OdpowiedzUsuń