Pranie mózgu

wtorek, kwietnia 17, 2012

Czy można NIE być w ciąży, nawet kiedy wskazuje na to kilka testów ciążowych? Ano, można. Tzn. chyba można... Nie wiem, czy można...

To, co przeżyłam wczoraj, zupełnie wybiło mnie z równowagi emocjonalnej. Po raz kolejny zrobiłam ten sam błąd. A obiecałam sobie, że nigdy więcej. Nigdy więcej testów ciążowych!

Wczoraj kolejny test ciążowy. Oczywiście, byłam przekonana, że po kilku dniach od poprzedniego, kreska na tym będzie dużo ciemniejsza. Niestety, nie. Kreska była widoczna, owszem, ale nie tak jak powinna. Wystraszyłam się. Byłam pewna, że jeżeli teraz nic nie zrobię, stracę kolejne dziecko. Pobiegłam do lekarza. I tu się zaczęło...

Pani doktor mnie zbadała i zrobiła USG. Stwierdziła, że nie ma podstaw to tego, żeby ustalić ciążę. Kazała czekać na miesiączkę, za tydzień zrobić betę, a jeżeli ta nie spadnie, trzeba będzie rozpocząć specjalistyczne leczenie. Według niej to zaśniad groniasty! 
Przepraszam bardzo, jakim prawem ta pani, bez konkretnych badań, na podstawie wywiadu skazuje mnie na chorobę, której leczenie, jeżeli nie pomogą leki, będzie polegało na chemioterapii? Jakim prawem? Byłam tak zszokowana, że nic się nie odezwałam. Przyszłam do domu, przeczytałam w Internecie na ten temat kilka artykułów i wpadłam w panikę. Podniosłam niepotrzebny alarm, zestresowałam siebie, męża i rodziców. Chociaż dopiero dzięki nim otrząsnęłam się i zaczęłam myśleć racjonalnie.

Skoro zaśniad charakteryzuje się wysokim stężeniem hCG w organizmie (takim nawet powyżej 50 000 ml), to jakim cudem mam tylko bladą kreskę? Powinna być gruba i mocna. 
Skoro dla zaśniadu charakterystyczne są mdłości i wymioty, to czemu nie mam ich od poronienia (które było tego przyczyną), tylko dopiero teraz?
Skoro beta po poronieniu powinna mi wcale nie spaść tylko rosnąć - co jest typowe dla zaśniadu - czemu w ciągu niecałego tygodnia spadła mi ze 144 ml aż do 28 ml jeszcze przed łyżeczkowaniem? Po łyżeczkowaniu też pewnie jeszcze spadła. Moje dziecko umarło na długo przed pobytem w szpitalu i do tego czasu beta ciągle spadała. To nierealne, żeby zatrzymała się na 28 ml (to ostatni wynik bety, jaki posiadam) i przez ponad dwa miesiące już nie drgnęła.

Jak "pani doktor" mogła wykluczyć ciążę, skoro minęło najwyżej dwa tygodnie od zapłodnienia? To ja, pacjentka, muszę jej mówić, że czterotygodniowej ciąży może jeszcze nie być widać na USG?

Trzeba straszyć pacjentkę, która przychodzi z nadzieją, że, być może, ma raka? To nieludzkie.

To, co wczoraj przeżyłam, jest nie do opisania.
Straciłam nadzieję, ale dziś znów się we mnie obudziła. Mam mdłości i zgagę. A okresu nadal brak.
I co? Kupiłam buciki dla choroby? Dla raka?
To nierealne. Nie umiem w to wierzyć :(

Nie wiem już, o co prosić Boga. Czy o ciążę, czy raczej o jej brak i jednocześnie o zdrowie dla siebie.
Nie wiem, jak przetrwam tydzień do bety. Bardzo się denerwuję i boję.

Nie ufam ani lekarzom ani testom. Już nigdy nie użyję testu.
Jestem klasycznym przykładem na to, jak łatwo się nakręcić. Na ciążę, na chorobę. Ale...
Pomyślcie tylko, robicie kilka testów ciążowych, gdzie druga czerwona kreska powinna być zwiastunem szczęścia i radości. A tu nagle coś, co powinno przekazać informację tylko na jeden temat: czy jest ciąża, przekazuje informację, która stawia kolejne znaki zapytania i straszy chorobą.

Czuję się koszmarnie. Czuję, że zawiodłam. Że ciągle zawodzę. Jako człowiek, jako kobieta i jako matka...

Te posty mogą Ci się spodobać:

11 komentarzy

  1. jestem tutaj pierwszy raz i nie moge sobie wyobrazic takich "lekarzy"! jak mozna takie wiesci przekazac pacjentce bez badan i pewnosci ze to to!! dodalam cie do linek jesli mozna i zapraszam do mnie
    swiatnaszejrodzinki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie za bardzo chcę wypowiadać się na temat lekarzy bo sama jestem służbą zdrowia.Nie chcę nikogo bronić i nie jestem lekarzem,jestem położną.
    Tak samo straciłam dziecko dwa miesiące temu.Tak samo u Was jak i u nas od dawna wiadomo było,że w ciążę łatwo nie zajdziemy i tak samo zaszliśmy od razu i tak samo ją straciliśmy.

    Ciężko stwierdzić ciążę podczas badania USG,szczególnie jeśli badanie jest we wczesnym okresie i aparat USG często nie wykrywa tak wczesnej ciąży.Być może do zapłodnienia doszło jeszcze później.

    Niestety lekarka potraktowała cię jakbyś była przypadkiem medycznym nie człowiekiem.Najlepiej zrobić betę i ona powinna wykluczyć bądź potwierdzić zaśniad.

    Dr googla można czytać ale z przymrużeniem oka,a my ludzie oczytamy się i później często zbędnie nakręcamy a ja na oddziale mam pacjentki,które leczą się u takiego doktora a później mówią mi takie rzeczy,że ręce opadają...:/

    I nikogo nie zawiodłaś.To natura wie co robi i ona prawie nigdy nie zawodzi. Ja bardzo szybko się pozbierałam po poronieniu,nie ukrywam tego.Sa takie momenty,że zapłaczę w poduszkę,ale żyję i cieszę się życiem.I modlę się.

    I wiem,czemu Bóg zabrał mi dziecko. Dał mi szybko odpowiedź.

    Bardzo ci dziękuję za namiary do sióstr Dominikanek.
    i zapraszam do mnie

    www.anairda.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja będąc w piątym tygodniu ciąży, byłam na usg i ledwo, ledwo co było widać bicie serca. Lekarz nawet krytykował moje przyjście do niego, no ale w końcu miał zapłacone i musiał się przyłożyć do pracy ;-)
    Powiedz mi kiedy ty robisz sobie ten test?? bo jak ja sobie robiłam o różnej porze dnia to z tymi kreskami były różne heca
    najlepiej zrobić z samego rana, na czczo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze robię rano, z pierwszej próbki moczu, od razu po przebudzeniu. Wiem, że w niektórych ciążach może nigdy nie wyjść mocna kreska, ba, w niektórych test w ogóle nie wychodzi.
      Ale w domu w tym momencie leży kilka pozytywnych testów, a ja patrzę na nie i nie wiem, co mam myśleć. To jakiś koszmar ;( Boję się, co z ciążą i jednocześnie nie wierzę w żadną chorobę.

      Usuń
  4. A może po prostu nie powinnaś robić testów tyle dni przed miesiączką... Statystycznie ponad 50% zapłodnionych komórek jajowych nie zagnieżdża się i leci z najbliższą miesiączką...Wtedy testy wyjdą pozytywnie a usg niczego nie wykaże, bo nie ma czego! Ja przy obu moich ciążach zrobiłam niestety to samo, a potem do daty @ latałam po ścianach ze strachu... Nawet producent w ulotce zaznacza kiedy należy robić test, i nie robi tego niestety bez powodu... Pozdrawiam i z całego serca życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miesiączka powinna już się pojawić, a nie ma. Testy pozytywne.

      Usuń
    2. Wiesz co, to może jest nadzieja... ;-) Miałam tak z drugą ciążą... Zrobiłam stado testów przed terminem @ i wyszły pozytywne. Chwilę po spodziewanym terminie zaczęłam krwawić identycznie jak na początku miesiączki plus bóle piersi itp. i byłam święcie przekonana, że jest po temacie...ale po trzech dnia krwawienie ustało, testy nadal positive i zgłupiałam! Mam super gina, wytrzymałam do trzech tygodni od przewidywanej daty zapłodnienia i szpula do Niego. A tam w usg - pęcherzyk niespodzianka, który później okazał być się wymarzoną Królewną! A zatem myśl pozytywnie i powodzenia!!!

      Usuń
    3. Nadzieja jest przy mnie zawsze :) dziękuję :)

      Usuń
  5. słyszałam że są takie przypadki że kobieta jak bardzo chce ciąży to poziom hormonów wzrasta, co fałszuje wyniki.
    Czas pokarze, wiem czekanie jest okropne;-/
    Ale z drugiej strony wydaje mi się za szybko zdecydowałaś się na kolejna próbę, organizm jeszcze nie doszedł do siebie i dla tego tak się dzieje. Powiedz mi jak tam z szukaniem pracy czytałam w jednym poście, ale zaczęłam się gubić w tych postach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pracę :) ale zaczynam dopiero od następnego tygodnia.

      Usuń
  6. Kup test elektroniczny - będziesz miała plusik lub minusik na ekraniku i nie będziesz szukała z lupą kreseczki :D

    OdpowiedzUsuń