Ramiona rozpaczliwie puste

sobota, kwietnia 28, 2012

Wyniki bety w normie :) Kamień spadł mi z serca - jestem zdrowa :) W poniedziałek idę do ginekologa skonsultować swoją sytuację... Chcę wiedzieć, czy na sto procent nie ma przeciwwskazań do tego, byśmy mogli bez obaw zajść w ciążę. Nie powinnam narażać się na żadne stresy, w razie gdyby się udało...

Kupiłam figurkę aniołka... Odważyłam się. Chociaż było ciężko. Kiedy wyszliśmy z M. ze sklepu, ja prawie się rozpłakałam, bo... to jedyne, co mogę kupić mojemu Dziecku, jedyne, co mogę Mu dać... - taka myśl uporczywie krążyła mi po głowie. Może to dziwne, ale potem ulżyło mi i poczułam, że w naszym mieszkaniu jesteśmy wszyscy i nikogo już nie brakuje. 

To jedyny znak materialny, wskazujący na to, że w naszym życiu jest ktoś jeszcze, że, będąc we dwoje, nie jesteśmy we dwoje. Doświadczam na własnej skórze dziwnego zjawiska: na świecie nic nie jest regułą, czasem nawet matematyka płata figle i bywa, że dwa może równać się trzy...

Zajęłam się pracą, mniej myślę, mniej bywam w domu. Chciałam, żeby pamięć o Aniołku była ze mną wszędzie. Kupiłam więc jeszcze coś: wisiorek. 

Noszę go cały czas, blisko serca i dzięki temu czuję, że moje Dziecko jest obok... Wiem, że Ono mi towarzyszy czy tak, czy tak. Ale dziecko powinno być blisko matki. Ja nie posiadam Go fizycznie, namacalnie. Mogę mieć tylko te małe znaki. Może to też w pewien sposób demonstracja: tak, ja również jestem matką. I to daje mi siłę wśród innych kobiet, otoczonych gromadką dzieci i wśród tych ciężarnych. To lepsze niż nic, niż materialna pustka...

MOJE ramiona tulą do snu dziecko. MOJE słowa je bawią. MOJE ręce je karmią. MOJE oczy patrzą na jego uśmiech. Robię to, co każda matka, tylko dziecko... NIE jest MOJE... Wybrałam sobie pracę - skazałam się na cierpienie. A myślałam, że będzie mi łatwiej...

Wczoraj poszłam z Dyziem na spacer po rodzinnych stronach. Dyzio na rowerku. Wdychałam zapach świeżego, ciepłego już, powietrza. Oczy mogły oglądać pięknie zielone łąki i lasy, a mimo to wciąż zachodziły łzami...  

Czemu ja Ci, Aniołku, nie mogę pokazać tego cudownego świata? Czemu nigdy nie pobiegniesz obok mnie żadną ścieżką, którą znam z dzieciństwa na pamięć? Brakuje mi cząstki mnie... Brakuje mi tej cząstki, którą jesteś Ty, Synku... I w moich oczach zawsze pozostanie odrobina smutku, bo straciłam Cię, zanim Cię tak naprawdę miałam. Tak jak powiedział Twój tatuś: musieliśmy pożegnać nasze dziecko, zanim na dobre poczuliśmy się rodzicami...
Kocham. Tęsknię. Nie potrafię wrócić czasu - wybacz mi, Aniołku.


Inga
Melodia niecała

Wierzę, że jesteś, że gdzieś tam istniejesz
i że rozumiesz dlaczego
wierzę, że nic się bez celu nie dzieje
tyle spotkało nas złego

żyję nadzieją, że znów się spotkamy
a wtedy światu wybaczę
żyję nadzieją, że nie brak Ci mamy
nie mogę myśleć inaczej

niewiele tak czasu nam było dane
zaledwie kilka tygodni
to jakby nuty raz tylko zagrane
fragmentu twojej melodii

lecz ja nauczyłam się ich na pamięć
i będę po cichu nucić
czasami tylko mój głos się załamie
bo wiem, że nie możesz wrócić.
 
1999

Te posty mogą Ci się spodobać:

2 komentarzy

  1. Ja nie mam nic takiego co by mi przypominało o moim aniołku, ale ten dzień pamiętam nie tak jak by to było wczoraj , ale tak jak by to było dzisiaj....dokładnie dzisiaj mija 9 lat od tego dnia gdy przestałam nosić pod sercem moje maleństwo :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie minie niebawem trzeci miesiąc, z czasem boli inaczej, ale też pamiętam każdy szczegół :( i tak już chyba pozostanie...

    OdpowiedzUsuń