Zawstydzić silnych

czwartek, kwietnia 05, 2012

Szukałam od jakiegoś czasu w literaturze pozycji, która opowiada o - lub chociaż nawiązuje do - śmierci dziecka nienarodzonego. Nie chodzi mi o to, żeby czytać i rozdrapywać własne rany. Chodzi mi jedynie o wsparcie, które bardzo często można odnaleźć w słowie zawartym w książce. 
I tu znowu zawód. Bo takich książek praktycznie nie ma. Nikt nie podszedł do tego tematu ani od strony subiektywnych przeżyć, ani od strony psychologicznej. Wszystko, co pisane, ogranicza się jedynie do paru artykułów z gazet, które powstały na okoliczność październikowych wspomnień o dzieciach nienarodzonych. Dlatego sama zastanawiam się szczerze nad stworzeniem własnej publikacji - książki, która będzie dostępna dla każdej kobiety w żałobie. Bo zewsząd wsparcia brak - zawiodłam się nie tylko na sporej części mojego otoczenia, które, oczywiście, nie jest ekspertem w dziedzinie ani medycyny, ani psychologii, więc to wybaczalne. Zawiodłam się przede wszystkim na lekarzach, położnych, pielęgniarkach, i - co najważniejsze - na duchownych. Wiem, że są kobiety, które trafiają w tej sytuacji na ludzi-aniołów, ale znakomita większość z nich, niestety, tego szczęścia już nie ma.



Po przebuszowaniu ogromnego kawałka Internetu, trafiłam w końcu na dwa bardzo ciekawe tytuły, tj.  "Jak sobie radzić z poronieniem" (Manu Keirse) i "O dziecku, które odwróciło się na pięcie" (Izabela Barton – Smoczyńska). Niestety, nakład tych książek został wyczerpany i nie są one już nigdzie dostępne w sprzedaży. Dałam sobie więc spokój z dalszym szukaniem, kiedy to, niespodziewanie, w poniedziałek, znalazłam gdzieś recenzję książki pt. "Zawstydzić silnych. Wyzwanie nienarodzonego życia" autorstwa Sarah Williams. Co prawda, nie opowiada dokładnie o poronieniu, ale o stracie i śmierci dziecka w życiu płodowym - owszem.
Nie bardzo wierzyłam, że uda mi się ją dostać, ale (na szczęście) nie było z tym większego problemu, ponieważ jest zasadniczo "nowa" - w księgarni ukazała się w październiku 2011. Zakupu dokonałam TU.
Książka dotarła do mnie wczoraj. 

Podaję krótką recenzję ze strony sklepu internetowego bonito.pl:
Poruszająca historia rodziców nienarodzonego dziecka, którzy stanęli przed dramatycznym wyborem.
Sarah Williams miała wkrótce zostać mamą, jednak badanie ultrasonograficzne zmieniło radosne oczekiwanie w płacz. Kiedy dowiedziała się, że dziecko w jej łonie nie przeżyje porodu, stanęła wobec dylematu, którego obawiają się wszyscy rodzice.
Zawstydzić silnych to autobiograficzna relacja opisująca dramatyczne wydarzenia z życia autorki, a zarazem poruszająca opowieść o sile miłości potężniejszej niż śmierć. Sarah i Paul - rodzice dwóch radosnych dziewczynek - spodziewają się przyjścia na świat trzeciej córki. Jednak badanie ultrasonograficzne przeprowadzone w dwudziestym tygodniu ciąży przynosi nieodwołalny wyrok: dysplazja - śmiertelne zniekształcenie szkieletu. Lekarze nie dają dziecku żadnych szans. Płód z pewnością nie przeżyje porodu - z medycznego punktu widzenia aborcja wydaje się jedynym sensownym rozwiązaniem. Jednak Sarah i Paul podejmują heroiczną decyzję o urodzeniu córki. Cerian, co po walijsku znaczy "umiłowana", staje się częścią rodziny i całkowicie zmienia sposób myślenia autorki i jej męża o tym, co silne i słabe, zdrowe i chore, normalne i nienormalne. Dostrzegając kruchość i bezbronność nienarodzonej córeczki, rodzice utożsamiają się z Bożym spojrzeniem na świętość ludzkiego życia. W kolejnych rozdziałach wzruszony czytelnik towarzyszy autorce w przepięknej opowieści o wpływie nienarodzonego maleństwa na życie i wiarę całej rodziny.
 Moja recenzja już niebawem :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

3 komentarzy

  1. Myślę że nie powinnaś czytać takich rzeczy, nie powinnaś myśleć o tym w taki sposób, całe twoje życie jest na kierunkowane w przeżycie z przeszłości...teraz jest teraźniejszość i masz dbać o przyszłość, ciesz się, baw się, zajmij się czymś (pracą) i nie myśl o tym co było....to wszystko do tej pory co robisz to tylko cię dobija :-( i jeszcze nas czytelników, pomyśl o mnie wyleczyłam się z przeszłości, a ty burzysz mój rytm. Zamiast wspinać się w górę, schodzisz w dół i całe życie obracasz w porażkę i taką drogę kierujesz resztę swego życia, pomyśl o przyszłym dziecku :-) zapomnij co było, dla niego :-)

    Chcę u ciebie czytać ciekawe i wesoły przeżycia...na pewno są chwile wesołe u ciebie, podziel się nimi!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest jeszcze np książka "Cisza pod sercem" Moniki Orłowskiej (http://www.empik.com/cisza-pod-sercem-orlowska-monika,p1044924998,ksiazka-p), a "O dziecku.." można zamówić przez kontakt z wydawnictwem :) Bardzo pomocna książka i warto za nią "pochodzić".

    Ewanka mimo na pewno dobrych chęci, Twoje rady mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie ma nic gorszego niż "uciekanie" od żałoby i takie "życie dalej" na siłę. Te uczucia trzeba po prostu przeżyć, przepracować. Nie da się przed tym uciec. Wróci w przyszłości i odbije się np na kolejnym dziecku, jako skrywane, nie przepracowane lęki..

    OdpowiedzUsuń
  3. O, bardzo dziękuję za informację na temat książek :) O "Ciszy pod sercem" właśnie się dowiedziałam na chwilę przed Twoim postem. Bardziej zależy mi natomiast na "O dziecku...", dobrze wiedzieć, że będę mogła ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń