"Nadzieja uczy czekać pomaleńku"*

piątek, czerwca 22, 2012

* ks. Jan Twardowski

Dziś rano byłam w koszmarnym nastroju. Obudziłam się wściekła, rozdrażniona, płaczliwa i miałam ochotę walić głową o ścianę. Ciąża była mi obojętna, bo to przez nią, a raczej przez jej brak, muszę tak cierpieć. Męczyć się we własnym ciele. Męczyć się przez nawał myśli w głowie, które kłębią się, ale nie mogą znaleźć ujścia.
Przez cały dzień w pracy po trochu się uspokajałam i teraz można już uznać, że wróciła mi równowaga emocjonalna. 
... 
Przecież nic nie zmienię. Jeżeli dzidziuś jest, pęcherzyk się pojawi. Jeżeli nie - nie mogę się załamać i poddać. 
Prawda jest taka, jak pisałyście w komentarzach do poprzedniego posta (za które to komentarze bardzo Wam dziękuję), że mam długie cykle i coś mogło się przesunąć, dlatego bardzo prawdopodobne jest, że to za wcześnie, by zobaczyć pęcherzyk. Widać jedynie ciałko żółte...

Oczywiście, lekarz musiał postraszyć mnie ciążą ektopową. Mało tego, jako kolejny wszechwiedzący medyk, który może obyć się bez specjalistycznych badań, wykrył u mnie zespół policystycznych jajników! Tak, na podstawie samego USG. Najpierw mnie to załamało, ale teraz dochodzę do rozumu. To niemożliwe. U ginekologa jestem przynajmniej raz w miesiącu i znam już wszystkich w tym mieście. Mimo to nikt nie widział nigdy żadnych nieprawidłowości w moich jajnikach. Poza tym nie mam ani jednego objawu tego schorzenia, a miesiączki występują zawsze jak w zegarku. I nie będę o tym już więcej pisać, bo to nie jest warte ani uwagi ani nerwów. Sama stawiam sobie teraz diagnozę: jestem zdrowa i więcej nie dam sobie wmówić żadnego raka i innych tego typu bzdur.

Jedyne co mnie pociesza to to, że lekarz powiedział, że jeżeli w ciągu tygodnia nie dostanę @, jest pewność, że mamy ciążę.

I co? Pozostaje mi tylko czekać. Bóg na coraz trudniejszych zadaniach uczy mnie pokory i, przede wszystkim, CIERPLIWOŚCI.
Jestem już teraz bardzo spokojna. Musi być dobrze. Żeby nie wiem co się działo, nie poddam się.

Te posty mogą Ci się spodobać:

6 komentarzy

  1. hej, podczytuję Cię i kibicuje ciąży, ja mam policystyczne jajniki nikt mi ne dawał szansy na ciąże a mam już 2letniego synka czego i Tobie życzę, jak już byłam w ciąży to też mnie lekarz straszył bo serce nie biło a powinno już bić, trzymaj się cieplutko:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że jesteś ze mną i dziękuję za słowa otuchy :) mam nadzieję, że to, czego mi życzysz, spełni się.
      Gratuluję synka! :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Czyli już wszystko wiemy, że nic nie wiemy ;-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle u mnie :) zawsze to co jest racjonalnie pewne, w praktyce okazuje się niepewne. Całe moje życie tak wygląda - jakaś pechowa jestem chyba :D
    Myślałam, że jak dotrwam do dnia spodziewanej @, która się nie pojawi, to nie będzie wątpliwości. A tu proszę, tydzień po terminie i nadal nie wiem nic... Szczyty mojej cierpliwości osiągam... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a zrób dla pewności beta hcg. test na krew. to najlepsza i najszybsza metoda. ja robiłam zanim było widać fasolkę z bijącym serduszkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie myślę o tej becie. Czy warto. W tamtej ciąży robiłam i nie zagwarantowało mi to zdrowej, donoszonej dzidzi :(
      chyba jednak uzbroję się w cierpliwość i pozwolę, by wszystko popłynęło własnym torem...
      ale za podpowiedź dziękuję :)

      Usuń