Widziałam, widziałam, widziałam!!! :D

sobota, czerwca 30, 2012

Tak, nie wytrzymałam. Poszłam wczoraj do lekarza. Udało mi się jeszcze wcisnąć na wizytę z dnia na dzień.

W kolejce trzęsłam się i tupałam nogami z niecierpliwości. Byłam tak nieznośna i marudna, że M., który siedział ze mną w poczekalni, stwierdził po pewnym czasie z pełną powagą, że za moment stąd wychodzi, bo ze mną nie wytrzymuje :)

Widziałam!!! Widziałam malutką kropeczkę na USG! :D 3,5 mm szczęścia :) Cudownie...

Zdjęcia niestety nie otrzymałam, co bardzo mnie zdenerwowało :/ Może dlatego, że wizyta NIE była prywatna? Nie wiem. Lekarz zatrzymał sobie w karcie, bo miał tylko jeden egzemplarz... Nie komentuję. No, ale to nie jest w tym momencie najważniejsze :)

Okazało się, że ciąża jest o jakiś tydzień - może nawet dwa - młodsza niż lekarz liczył. Dlatego nie było jeszcze serduszka...Od ostatniej miesiączki to szósty tydzień ciąży, według USG - góra piąty.
Owulacja przesunęła się sporo, a ja wiem, kiedy z M. się kochaliśmy. Lekarz powiedział, że plemnik był widocznie na "przetrzymaniu" i zapłodnił komórkę jajową kilka dni po tym, jak zagościł w moim organizmie. Nie mam stuprocentowej pewności, ale mogę dzięki temu mniemać, że będziemy mieć córeczkę :) Wynika to z metod planowania płci dziecka: plemniki męskie są szybkie i zapładniają komórkę od razu przy owulacji. Za to plemniczki mające cechy żeńskie są spokojniejsze i mogą poczekać do uwolnienia jajeczeczka.

Ginekolog kazał się nie martwić, że dzidzia jest jeszcze taka malutka, bo to na pewno nie wynika z faktu, że jest coś nie tak. Tu naprawdę chodzi tylko i wyłącznie o opóźnioną owulację. Stwierdził, że trzeba się cieszyć, że pęcherzyk jest w macicy, ponieważ przy ostatniej wizycie bał się, że może to być ciąża pozamaciczna...

Za dwa tygodnie idę na kolejną wizytę i wówczas powinnam już zobaczyć nasze maleństwo o wiele, wiele większe. I z bijącym serduchem. Malutkim, kochanym serduchem...

Lekarz odkrył też, że owulacja była tak burzliwa, że na jajniku zrobiła mi się torbiel. Na razie nic złego się jednak nie dzieje i może się okazać, że sama się wchłonie.

Aaaaa, i jeszcze jedna dobra wiadomość: wyniki bety :) Odebrałam wczoraj i prawie się popłakałam... 2081mlU/ml !!! Tyle, ile powinno być. (Przy tamtej ciąży w tym samym okresie moja beta wynosiła 144 mlU/ml. I czemu nie zauważyłam wtedy, że coś jest nie tak? :(... )

Wstępnie termin porodu wyznaczono mi na 27 lutego 2013 r. Myślę jednak, że z powodu zaburzonej owulacji ten termin przesunie się minimum o tydzień. Dowiem się tego przy kolejnej wizycie, jak lekarz sprawdzi, czy i ile dzidzia już urosła. Wtedy dokładniej określi jej wiek. 

Tak czy tak, w marcu następnego roku będziemy już szczęśliwymi rodzicami :D
Póki co, dziś jestem o niebo spokojniejsza... :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

10 komentarzy

  1. Aaaaa super! To teraz trzymam kciuki za nudne 7,5 miesiąca które pozostało ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nudne? :) Już nie mogę się doczekać tej nudy :)

      Usuń
  2. Cudownie. Bardzo bardzo się cieszę :) Teraz tylko czekać i odpoczywać. A zdjęcie.. Cóż... Moje pierwsze zdjęcie Majki to też jest już mały człowiek, nie pęcherzyk... Uważaj na siebie :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. super! super!
    będę Ci kibicować z całego serca.
    niech wiosna 2013 należy do waszej trójki!

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsze USG, wzruszające i bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jest w przychodniach państwowych nie dają zdjęć. Chyba że może jedno, ale to już w późniejszym terminie. Pierwsze usg z Mają miałam robione w tym samym czasie, ale już kropeczka migała :-)ale co usg to inny termin porodu miałam :-/ A jeszcze w innym urodziłam :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też migałaby kropeczka, gdyby ciąża była w takim wieku, jak myślałam. Okazuje się jednak, że ciąża trawa GÓRA 5 tygodni, to jeszcze trochę za wcześnie na serduszko...

      Usuń
  6. Dzięki Wam wszystkim za gratulacje i wsparcie :)

    OdpowiedzUsuń