O powrocie nieutęsknionego gościa i życiu przez sen

sobota, lipca 07, 2012

Mdłości. Powróciły. Ale w jakim stylu...
Są takie, że już nie mam siły. Trzeci dzień nie mogę nic jeść, a wszystko, dosłownie wszystko, nawet jeżeli niejadalne, okropnie śmierdzi i doprowadza mnie do odruchów wymiotnych.
(A już myślałam, że będę mieć spokój z tymi nieszczęsnymi nudnościami, że mi odpuściły...)
Do tego doszły silne zawroty głowy, których intensywność pogarsza się w miarę wzrostu temperatury na dworze...
Na siku latam co chwilę. A ponieważ non stop mogłabym spać, najśmieszniejsze są noce, kiedy zapalam lampkę nocną i praktycznie z zamkniętymi oczami człapię się do łazienki. Wracam już śpiąc, nadal śpiąc zwalam się na łóżko i... śpię dalej, a lampkę nocną gasi M. dopiero nad ranem. Kiedyś przenigdy nie usnęłabym przy zapalonym świetle..

Całymi dniami jestem zmęczona i senna. Ale godzina 19 to godzina, kiedy mój mózg zupełnie się wyłącza. Zresztą chyba nie tylko mózg - reszta ciała również odmawia posłuszeństwa. Każda komórka ciała woła spaaaać. Wówczas nic już nie obejrzę w telewizji, nic nie przeczytam, bo zaczyna się "zmęczone widzenie potrójne" :)

No, i tak sobie właśnie egzystuję. Moje życie teraz można opisać w czterech słowach: od toalety do łóżka :)
Dopisek
Aha, no i wczoraj miałam pierwszą zachciankę: śledzie :) Wymarzyłam je sobie w sałatce - w towarzystwie jajek, ziemniaków, ogórków kiszonych, zielonego groszku, cebulki i majonezu :) Oczywiście, na marzeniach się nie skończyło :) Mniammmm :D

Mojemu sercu znów się pogorszyło. Chyba z powodu ciąży. Bardzo długo leczyłam się u kardiologa na arytmię. Rok temu odstawiłam leki - beta-blokery, bo stwierdziłam, że jest o niebo lepiej. Niestety, nastąpiła reemisja. Drgania, nierówne bicie, przyspieszone praca na przemian z przystankami, dziwne uczucie niepokoju w klatce piersiowej. Ginekolog to zauważył i dostałam leki od niego. Na razie niewiele dają, a jest coraz gorzej :/

Te posty mogą Ci się spodobać:

8 komentarzy

  1. Też tak spałam jak byłam w ciąży, przynajmniej z początku.

    OdpowiedzUsuń
  2. także spała bardzo dużo.
    wstawałam o 6 do pracy, wracałam z mężem ok 16.30 i szłam spać niekiedy o 18, max 20. non stop byłam śpiąca i zmęczona.
    zastanawiam się jak sobie poradzę przy Emilii, gdy ostatecznie zdecydujemy się na drugie dziecko.
    wszystkie objawy 1 trymestru wraz z nim mijają.
    na szczęście. 2 trymestr najlepszy, a w 3 czujesz się jak słonica, ale jakże szczęśliwa i czujesz bardzo wyraźnie ruchy dziecka :)
    cała ciąża to po prostu cud miód malina :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tak miło wspominasz ciążę, pomimo jej małych, ciemnych stron :) Dla mnie najważniejsze, by dzidzia była zdrowa, a ja już z każdą niedogodnością ciąży sobie poradzę :)

      Poradzisz sobie z Emilką, niejedna kobieta rodzi dzieci rok po roku i daje radę. Jesteś silna, a miłość macierzyńska doda Ci energii :) Musisz wierzyć w siebie i swoje możliwości, chociaż nikt nie obiecuje, że będzie łatwo...

      Usuń
  3. Ja też spałam, płakałam na reklamach apapu i nie mogłam nic jeść. Przez pierwsze miesiące chudłam.
    Martwi mnie Twoje serducho :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, też płaczę z byle powodu, na byle filmie, albo ot tak, po prostu.
      Mnie bardziej od serca martwi fakt, że też właśnie nic nie mogę jeść :/
      Serce da sobie radę, ma dla kogo bić :) Mam cudownego mężusia, Aniołka w niebie i kolejnego dzidziusia w drodze :) czasem myślę, że serce boli, bo rośnie - z miłości. W końcu teraz mam jeszcze jedną istotkę do kochania :)

      Usuń
    2. Przyjdzie czas, że będziesz jadła wszystko. Ja miałam w 7 miesiącu boczkomanię. Stałam nad patelnią i smażyłam... Nigdy wcześniej, ani potem nie tykałam boczku ;)

      Usuń
  4. mocy dla serducha życzę, bo teraz bije dla dwojga!
    śledzie:) ja miałam lightwo bo chciało mi się pomarańczy ;)
    mdłości w końcu miną i będziesz się cieszyć cudowną ciążą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja to całą ciąże jabłka jadłam zwłaszcza na noc parę musiałam zjeść, a rano wstawałam dobrze wstawiona :-D chyba przez noc sfermentowały we mnie. Mąż się śmiał że o takiej produkcji jaboli jeszcze nie słyszał :-D

    OdpowiedzUsuń