Pierwszy fałszywy alarm

poniedziałek, lipca 16, 2012

Mamy za sobą pierwszy fałszywy alarm. 
Było przerażenie, płacz, groźba szpitala, ale była też chwila całkowitej ulgi i łzy wzruszenia.
Pojawiło się plamienie. Naprawdę niewielkie, ale przeraziło mnie na tyle, by nie móc złapać tchu. Telefon do lekarza prowadzącego i... jego kompletna olewka. On nic nie wie, trzeba zgłosić się do lekarza, on jest zajęty i nie może nic w tej chwili poradzić. Sama w domu, w kompletnej rozsypce nie wiem, co robić. Roztrzęsiona dzwonię do M. Uspokaja mnie. Jadę do szpitala, myślę. Wsiadam do samochodu i wpadam na pomysł, by po drodze sprawdzić, czy jest jeszcze jakiś lekarz w przychodni (w szpitalu przyjmą mnie na oddział bez względu na to, czy coś się dzieje czy nie).
Na szczęście zastałam jeszcze ginekologa. Położna od razu postraszyła mnie szpitalem, lekarz - tylko weszłam - wyciągnął skierowanie, ale najpierw postanowił zbadać. Stwierdził, że to dziwne, bo żadnego krwawienia nie ma... A potem zrobił USG. Pokazał mi bijące serduszko, a mnie wtedy takie wzruszenie ogarnęło, że się rozpłakałam. Poruszenie, idące gdzieś od wnętrza mnie. 
Żadnego szpitala nie będzie. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. 
A to plamienie? Chyba z moczem :/ Zobaczymy, co będzie dalej, mam nadzieję, że już nic. Bo ciągle miewam koszmary, w których krwawię. I najgorsze, gdy widzę tą krew w rzeczywistości, tak jakby najgorsze sny się spełniały...

Aha, Dzidzia mierzy 11mm, czyli tak jak na 8 tydzień przystało :D

Fasolko, możesz już więcej nie straszyć matki? Bardzo bym prosiła... Z góry dziękuję. Kocham :*

Te posty mogą Ci się spodobać:

20 komentarzy

  1. Ja chyba też będę tak przeżywała każdy, malutki nawet alarm. Boję się, że w ogóle będę co chwila chodzić do łazienki, żeby sprawdzić, czy nie krwawię.
    Trzymaj się mocno. Będzie już tylko dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory czułam się dobrze, czasem leciutko pobolewało mnie podbrzusze i, o dziwo, nie panikowałam tak jak kiedyś myślałam, że będę panikować. Na początku był większy strach, wiadomo, ale uspokajałam się w miarę upływu czasu i kolejnych sygnałów, że wszystko jest dobrze. A teraz znów zaczęłam się niepokoić :(

      Usuń
  2. Wiem, że w takich chwilach ogarnia strach, bo sama w 11 tygodniu dostałam plamienia. Tak jak piszesz i mnie zostawili w szpitalu, a na wypisie miałam: poronienie zagrażające (te plamienie było naprawdę takie tyci tyci). Od tego momentu co chwilę latałam do wc z bólem serca by ciągle się upewniać, że wszystko jest już dobrze. Wiem, że nic nie da tutaj mówienie: byś się uspokoiła,bo wiem, że strach w takiej chwili jest silniejszy niż wszystko inne. Ja do dzisiaj mimo już 22 tygodnia mam gdzieś głęboko w sercu obawę o to czy wszystko będzie dobrze. Dużo spokoju kochana dla Ciebie:) Śp. Wojtuś czuwa na górze i na pewno nie pozwoli by waszemu dzieciatku stało się coś złego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja plamiłam tylko moment, przy sikaniu.
      A obawa, czy wszystko będzie dobrze, będzie mi, tak jak Tobie i każdej innej ciężarnej, towarzyszyć chyba do samego porodu...
      Wojtuś czuwa...

      Usuń
    2. Czytałam gdzieś w internecie, że na początku ciąży takie plamienia mogą się zdarzać np. w terminie miesiączki, ale czy tak faktycznie jest to nie wiem, bo sama tak nie miałam. Najważniejsze, że lekarz rozwiał twoje obawy i z maleństwem wszystko dobrze. Fasolko miejmy nadzieję, że więcej nie będziesz nas straszyć:)
      Spokojnej nocy:)

      Usuń
    3. Położna mi mówiła, że tak się może zdarzać w terminie miesiączki, ale u mnie ten termin minął miesiąc temu, więc to nie to.
      Też mam nadzieję, że noc będzie spokojna i że w ogóle Fasola się opanuje i przestanie robić żarty z rodziców (M., chociaż w pracy także był przerażony, żeby nie powiedzieć, sparaliżowany)...
      Dziękuję za wsparcie.
      Trzymaj się, Natalko, także :)

      Usuń
    4. Plamienia się mogą zdarzyć w terminach kolejnych miesiączek. Moja znajoma normalnie krwawiła do 5 miesiąca!

      Usuń
    5. To było tak małe, że ciężko to nawet plamieniem nazwać, ale wydaje mi się, że miesiączka to jedyne sensowne wytłumaczenie :)

      Usuń
  3. fasolko,ciotek na blogu też nie strasz!!!Uf,jak dobrze,że wszystko ok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze w tym momencie jestem spanikowana i modlę się tylko, żeby lekarz się nie mylił i żeby nic się nie działo dalej...

      Usuń
  4. A ja powiem, że miałam plamienia z początku - takie całkiem ciemne i też nic się nie działo a fasolek śpi teraz tuż obok :) Wiesz nerwy też robią swoje, a do tego można plamić z nadżerki, albo pękniętego naczynka, albo z przemęczenia i miliona innych powodów - do lekarza trzeba jechać jak najbardziej ale nie zakładaj czarnych scenariuszy! Będzie dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, ale w głębi siebie czuję, że będzie dobrze :) Mnie pobolewa jajnik i mam na nim torbiel, a poza tym powinnam właśnie dostać drugą miesiączkę, może dlatego...
      A nerwy sprawiły, że tylko rozbolał mnie brzuch, więc oddycham głęboko i przestaję się już martwić, tym bardziej, że serduszko Fasolki nadal bije w oszalałym tempie :)
      Dzięki za słowa otuchy :)

      Usuń
  5. Kochana też miałam jednorazowe plamienie w ciąży. jechałam do szpitala. nic mi nie było. więcej strachu.
    ale zawsze byłam zdania, że lepiej jechać niż nie jechać.7to jest och zasranym obowiązkiem by zbadać.
    dobrze, że nic się nie stało. wypoczywaj.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego Wy matki zwracacie się do swoich dzieci,które pragniecie FASOLKI?
    Jezu nigdy tego nie pojmę...
    Przecież martwisz się o dziecko,traktujesz płód od zajścia w ciążę jak dziecko,a mówisz do Niego FASOLKO!
    Fuj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego Wy "Anonimowi" nie potraficie się podpisać chociażby swoim imieniem?
      Jezu nigdy tego nie pojmę...
      Przecież to nie takie trudne przedstawić się, chyba, że faktycznie masz na imię "Anonimowy"!
      Fuj!

      Usuń
    2. O kurczę, to jak mogę o nim mówić a jak nie, żeby szanownej pani anonimowej pasowało? Moje dziecko, mówię o nim jak chcę, tym bardziej, że z czułością. Przecież nie nazywam go potworem...
      Ale cóż, zawsze znajdzie się taki troll jak TY, który musi się odezwać, chociaż nic nie ma do powiedzenia. Nie wchodź, nie komentuj jak coś Ci nie odpowiada. Tyle.

      Usuń
    3. Fakt, lepiej będę do mojego dziecka mówić "płód", jak to sam/a nazwałeś/aś Anonimowy...

      Usuń
    4. Płód to określenie,którego używają również specjaliści.

      Usuń
    5. Ale matki tak nie mówią. Na pewno jest mniej czułe jak Fasolka. Już pisałam, że jak Ci nie pasuje to nie czytaj i nie komentuj.

      Usuń
  7. Kochana mam nadzieje ze owe plamienie to nic groznego:*
    ps1. Co do wczesniejszej notki, to bardzo pozytywnie mnie zaskoczylas. Nie przypuszczalam ze masz 20 lat, jak na swoj wiekjestes bardzo dojrzala psychicznie:):)
    Ps2. Widze ze i u ciebie anonimy sie odezwaly, sadze ze to jakas zazdrosna osoba, kora nie moze pogodzic sie z tym, ze nam sie udalo, a jej nadal nie..ja wlaczylam moderowanie komentarzy, zeby miec spokoj z niemilymi niespodziankami na blogu, szkoda nerwow, a my przeciez denerwowac sie nie mozemy.

    :***

    OdpowiedzUsuń