Pożegnania. Jęcząca żona, jęczący mąż.

sobota, lipca 21, 2012

Myślałam, że zaczyna się okres pożegnań. Z ciemnymi stronami ciąży. Z permanentnymi bólami głowy, z sennością, rozkojarzeniem, mdłościami, z... wymiotami... A tu buch, jak grom z jasnego nieba spadły dziś na mnie właśnie one. Pożegnałam się, ale ze śniadaniem. Przyznam, że tego się nie spodziewałam...
Żeby nie było, pożegnałam się też z jasnością umysłu, pięknie pachnącym jedzeniem (wszystko śmierdzi) i ogólnie z szansą na to, by czuć się lepiej. Powitałam za to nową dolegliwość, jaką jest koszmarny ból piersi (taki po bokach).
Fakt faktem, że w sumie powinnam się cieszyć, bo to wszystko oznacza, że Maluszek dobrze się rozwija, ale, kurczę, już chwilami nie daję rady :/
Ale nie jestem w tym wszystkim sama. M. też jęczy :D Wczoraj wycięto mu kawałek pleców :) Tzn. chirurg usunął znamię, ale chyba mu się za bardzo ciachnęło, bo znamię malutkie, a dziura taka, że szwy były potrzebne :) M. jest w nie najlepszym stanie, chodzi wkurzony :)

Praktycznie nikomu, prócz rodziców, nie wspominaliśmy jeszcze o ciąży. Boję się. Jak myślicie, czy początek dziesiątego tygodnia to dobry okres, by już mówić, czy wstrzymać się jeszcze trochę? M. chciałby rozkrzyczeć to całemu światu. A ja widuję znajomych, całkiem bliską rodzinę, którzy wymownie spoglądają na mój, malutki, ale jednak zaokrąglony, brzuch, i nie bardzo wiem jak się zachować. Tu już po trochu zaczyna być widać, a aj ani be ani me...

Te posty mogą Ci się spodobać:

7 komentarzy

  1. rodzinie męża powiedzieliśmy jakoś we wrześniu :P a o ciąży wiedzieliśmy od końca maja ;p co do dolegliwości, to ja bez odruchu wymiotnego zjadłam dopiero na oddziale noworodkowym :P Caaaałą ciążę było mi niedobrze po jedzeniu i nie znosiłam zapachu lodówki i pomidorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do lodówki staram się też w ogóle nie zaglądać, a pomidory w ogóle mogłyby dla mnie nie istnieć, więc podobnie :)
      ale mnie nastraszyłaś tą niechęcią do jedzenia przez całą ciążę...

      Usuń
    2. Niechęć to miałam do 20tc gdzieś, ale bez wymiotów, raz wymiotowałam w ciąży, tylko odruch wymiotny okropny cały czas. Po 20tc z kolei miałam straszny apetyt ale po wszystkim co zjadłam było mi okropnie niedobrze, chyba przez ucisk na wątrobę, miałam bardzo wysoko macicę, zawsze 2-3tygodnie wyżej niż wskazywał to wiek ciąży. No i potem zgaga doszła :D :D :D na koniec ciąży za to miałam smak na kwachy, potrafiłam zjeść pół kilo kiwi, do tego ogórki konserwowe i popić colą :D :D a potem zjeść paczkę cukierków i kakao wypić, o :P Może dlatego, że na początku ciąży nie miałam zachcianek bo w ogóle nie mogłam jeść, przeniosło mi się na koniec :P

      Usuń
    3. Kurczę, byłaś hardcorem :D Tyle kiwi i ta reszta w takim połączeniu... Może dlatego było Ci niedobrze ;)
      Ja niekiedy mam na coś ochotę, ale przechodzi mi jak zaczynam to sobie szykować :)

      Usuń
    4. eee nie, po dietetycznym jedzeniu też mi było źle ;) u mnie najgorzej było z lodowką, jak mąż coś wyciągał z niej to ja na balkon szłam... inaczej było kiepsko :/

      Usuń
  2. Ja mowilam po 12 tygodniu. Wczesniej tylko rodzicom.

    OdpowiedzUsuń
  3. my powiedzieliśmy od razu. nie chciałam czekać. jak piszesz, miałam ochotę wykrzyczeć to całemu światu i to zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń