"Trze­ba mieć dużo cier­pli­wości, by się jej nauczyć."*

piątek, sierpnia 24, 2012

*Stanisław Jerzy Lec

Czy wszystkie z Was doświadczyły/doświadczają w ciąży takiej niecierpliwości jak ja?

Chodzi mi o to, że z niebywałą niecierpliwością wyczekuję:
a) pierwszych ruchów Maleństwa,
b) porodu.
Tylko tych dwóch rzeczy i tylko w tej kolejności. 

Nie mogę się doczekać, kiedy będę już mogła przytulić moją Kruszynkę. Kiedy ją zobaczę i ucałuję.
Najchętniej przeskoczyłabym resztę tygodni, które mi do porodu pozostały...

Ale...

Wiem, wiem. Ciąża jest pięknym okresem. Właśnie ze względu na to radosne oczekiwanie. 
I mam świadomość, że czeka mnie jeszcze wiele pięknych chwil z brzuszkiem, tyle wzruszeń...
I że będę tęsknić za tym stanem, kiedy moje Dzieciątko pożegna się ze swoim brzuszkowym akwarium...

I teraz, jak to piszę, dociera do mnie, że jeszcze zanim rodzę, muszę przejść przez:
- mękę coraz bardziej rosnącego i uwierającego mnie brzuszka,
- dotykanie wyżej wymienionego przez "każdego, kto będzie miał na to ochotę" :/,
- przez ogień krzyżowych pytań o płeć, imię, stan mojego zdrowia, mój styl życia i tym podobne,
- przez wybieranie ubranek dla Maleństwa, mebelków do jego kącika i kompletowanie całej wyprawki (o, tego akurat nie mogę się doczekać :)),
- przez bolączki ostatniego, ociężałego trymestru...

A póki co powinnam delektować się swoją rodzinką 2+(1). Bo to ostatnie miesiące, kiedy jesteśmy z M. we dwoje (no, może nie całkiem :)). 
Powinnam upajać się tym etapem w życiu, kiedy jest nas jeszcze dwoje, ale już troje. 
Heh, to cudowne... :)

Przecież to normalne, że czekam na to, by wziąć w ramiona moje Dzieciątko. Prawda? Przecież ciąża to okres przejściowy, prowadzący właśnie do tego. I u celu tych dziewięciu miesięcy jest Maleństwo, które przytulę. 
Nie mam zaślepek na oczach, idę i będę iść przez ciążę, delektując się każdą jej chwilą. 
Ale...
... chcę już zobaczyć moją Kruszynkę...

:D

Te posty mogą Ci się spodobać:

20 komentarzy

  1. Jak to pięknie nazwałaś: "kiedy jest nas jeszcze dwoje, ale już troje"! Bardzo mi się spodobało to określenie :) Mogę się tylko domyślać, jak bardzo się niecierpliwisz i myślę, że to jak najbardziej normalne. Ale widzę, że sama sobie znalazłaś odpowiedni cytat o cierpliwości. ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, widocznie ciąża nie usunęła mi jeszcze mózgu, jak to niektóre ciężarne sądzą o swoich mózgach, i stać mnie jeszcze na filozoficzne rozważania :)
      Moje życie to pasmo wiecznej nauki cierpliwości, bo ja już urodziłam się taka, że chciałabym wszystko już, teraz :)
      Ale moje oczekiwanie na poród jest bardziej niecierpliwe niż było czekanie na ciążę... :)
      Buziaki

      Usuń
  2. Doczekasz się a zleci Ci Kochana też szybko :)
    Mam prośbę, nie chciało by Ci się pobawić u mnie szablonami ;D? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już napisałam. Z góry dziękuję ;*

      Usuń
    2. Ale wiesz co, sprawdzam skrzynkę i póki co nic nie dostałam. Ta poczta gmaila czasem zawodzi. Jeżeli możesz wyślij mi tego maila jeszcze na ten adres: weronikastanislawczyk@wp.pl. Będzie pewniej.

      Usuń
  3. No tak ;-) to każda ma tak. Nie martw się później będziesz wspominać te czasy jak było. Ja dziś to nawet sobie tak pomyślałam, że fajnie było jak Maja miała 5 miesięcy, większość dnia przespała, a ja mogłam więcej czasu poświecić na inne rzeczy, a tak to muszę gonić za nią by sobie kolejnego guza nie nabiła ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wyczekiwałam porodu, chyba tylko w ostatnich tygodniach. Zresztą jak się dziecko urodzi i daje popalić to się strasznie tęskni za tym czasem kiedy spokojnie pływało w brzuchu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z perspektywy czasu stwierdziłam, że ciąża jest przereklamowana a najlepszy z tych 9 miesięcy jest poród :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się uśmiechnęłam jak przeczytałam Twój komentarz :)
      Poród jest najlepszy, ale i najważniejszy :) przecież o to tak naprawdę chodzi wszystkim starającym się o dziecko-o kontakt z nim, z maleństwem :)

      Usuń
  6. Ciaza jest pięknym stanem.. Stanem wypoczynku, przemyśleń.. Owszem, to co sie dzieje potem, jestem piękniejsze.. Szybko zleci.. Ja tez pamietam swój test, jakby było to wczoraj, a teraz jestem w 31 tc...

    OdpowiedzUsuń
  7. Musisz przejść przez "dotykanie brzucha przez każdego kto ma na to ochotę"??? No coś Ty. Ja sobie tego nie wyobrażam, żeby ktoś obmacywał mi brzuch "bo chce"... Brzuszek jest dla mnie i dla Tomka. To moje ciało i chyba dziwnie bym się czuła gdyby ktoś chciał go dotykać (bo przecież ja tego nie robię;))
    Jeśli natomiast chodzi o poród to narazie zbytnio o nim nie myślę (bo nic nie mam;) ani ubranek, ani żadnych odżywek). Staram się jedynie nie nastawiać na jakiś straszny ból. Mówię sobie, że i moja Mama i teściowa miały szybki poród to i tak będę miała:) Trzeba sobie coś tam wmawiać dla kurażu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No może nie muszę przechodzić przez samo dotykanie, ale przez próby dotykania na pewno :)
      Ja, nie wiem dlaczego, myślę o porodzie i wcale a wcale się go nie boję. Ani bólu. Nie chcę żadnych znieczuleń itp. Od zawsze uważałam, że ból porodu to ból przez który powinnam przejść. Ale jednocześnie - tak jak Ty - nie nastawiam się na jakiś wielki ból. Przez wszystko można przejść. Nie będę sprzeciwiać się naturze.

      Usuń
    2. Ja na ból się nie nastawiam, ale na znieczulenie zdecydowanie tak;) A porodu trochę się boję, ale to ze względu na to, że nie wiem jak będzie, bo to taki "pierwszy raz"... A rozmawiałaś z M. na temat porodu? Jakie macie zdanie na temat porodu rodzinnego?

      Usuń
    3. Ja się właśnie nie boję, bo nie wiem, jaki to ból :)

      Ja jestem zdecydowanie za porodem rodzinnym, chcę, żeby Marcin w nim uczestniczył, trzymał mnie za rękę i wspierał. On też chce, aczkolwiek trochę blednie jak o tym mówimy :) boi się, że zemdleje, ale ja tam wiem, że da radę :)

      Mam dziwne przekonanie gdzieś wewnątrz siebie, że jeżeli ojciec jest przy porodzie dziecka, to między nim a dzieckiem także tworzy się specyficzna więź, która w późniejszym okresie zaowocuje tym, że będą mogli się z łatwością dogadywać i będą sobie bliżsi.

      Moja mama wciąż mi powtarza, że "po co Ci facet przy porodzie". Cóż, czasy się zmieniły, ale w tej kwestii wydaje mi się, że wcale nie na gorsze.

      A Ty, jakie masz zdanie na ten temat? :)

      Usuń
  8. Miałam bardzo podobne odczucia, a dotykanie przez każdego... wbrew pozorom niektórzy potrafią się zachować ;) chociaż są przypadki niereformowalne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te niereformowalne przypadki trzeba reformować :) i bronić swojego brzuszka :)

      Usuń
    2. Próbować zawsze można i ze znajomymi się udaje, ale rodzina, to już trudniej, chociaż też mniej przeszkadza. Tylko mnie drażniło, jak najpierw się witali z "brzusiem" a potem ze mną... ;) Dziękuję za gratulacje. Poczytałam sobie wpisy od czerwca, to widzę nerwowo było, ale się nie dziwię. Pozdrawiam

      Usuń
    3. No, było nerwowo, to prawda, ale jest coraz lepiej :)
      Ciekawe, co mnie będzie drażnić, jak już będę miała wielki brzuch :)

      Usuń
  9. Mnie przy jednym dziecku już takie myśli rzadziej przelatują przez głowe;p Chociaż nie powiem że wolałabym już miec dzieciątko przy sobie ale tylko dlatego że czułabym sie pewniejszaco do jego zdrowia. Ale wiedząc że czekają mnie cudowne kopniaczki duży brzuszek to moge jeszcze te pare miesiecy poczekac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też strasznie chciałbym już mieć wielki brzuch i czuć kopniaczki :) moja mama, nawet w ciąży z pierwszym dzieckiem, czyli ze mną, bardzo wcześnie czuła ruchy. Mam nadzieję, że pójdzie to genetycznie i ja również za jakieś 2-3 tygodnie poczuję już bulgotanie :)

      Usuń