O płci dziecka, mojej miłości do planowania i cichym marzeniu

środa, września 19, 2012

(...) w starych przesądach może kryć się ziarenko prawdy. Mówiło się na przykład, że kobiety, które są w ciąży z dziewczynkami, częściej mają nudności. Istotnie kilka większych badań potwierdziło, iż ciężarne dotknięte poważnymi porannymi mdłościami w pierwszym trymestrze, nazywanymi niepowściągliwymi wymiotami ciężarnych, mają większe prawdopodobieństwo na noszenie żeńskiego płodu. Lekarze - można przeczytać w podsumowaniu - mogą z pewnością przekazać kobiecie, która cierpi na tę przypadłość, że na 55,7% urodzi dziewczynkę. Im silniejsze ma nudności, tym to prawdopodobieństwo jest większe. (...) Z kolei kobiety ze zwiększonym apetytem mogą nosić męskie płody.

W końcu jedno małe, intrygujące, badanie ujawniło, że kobiety, które polegają na snach i emocjach w odgadywaniu płci dziecka, mają zadziwiająco dużą szansę, by odgadnąć ją właściwie.  W grupie 45 ciężarnych kobiet - w której wszystkie postanowiły, że nie chcą znać płci dziecka dzięki testom prenatalnym - 17 miało przeczucie co do płci dziecka, a u 13 się ono sprawdziło. Osiem kobiet miało sen dotyczący płci dziecka i wszystkie one były zgodne z rzeczywistością. "Zawsze istnieje możliwość, iż było to fałszywe odkrycie" - przyznają autorzy badania z Uniwersytetu Johna Hopkinsa w Maryland. "Ale równie możliwy jest fakt, że istnieje coś w połączeniu matki z płodem, o czym nie wiemy".
"Początki" Annie Murphy Paul

Oczywiście są to tylko statystyki, rzeczywistość weryfikuje te założenia, różnie to bywa u różnych kobiet itd. itd. Ale... Bardzo spodobała mi się myśl, że nasz Okruszek może okazać się być dziewczynką :D
Bo: mdłości miałam w pierwszym trymestrze koszmarne, takie, że myślę, że spokojnie można by powiedzieć, że dzięki nim szansa na urodzenie dziewczynki urosła u mnie minimum do 80% :) Wymioty też miałam, no w sumie to nadal je mam!
A sny... Śnię tylko o córeczce :)

Kurczę, w sumie z obu płci bym się cieszyła. Zastanawiam się tylko, czemu aż tak bardzo ciekawi kobiety w ciąży to, jakiej płci będzie ich dziecko, że szukają tak jak ja, jakichkolwiek wskazówek :) 
Hm... Jeszcze trochę ponad tydzień i może się tego dowiemy z USG :)

M. ma ostatnio trochę wolnego. W październiku zaczyna już nową pracę w jednostce wojskowej. Bardzo się martwię o to, jakie życie czeka mnie (jako żonę żołnierza) i naszą rodzinę... Wiem, że dla M. powrót do wojska to jest to, o czym marzył. Wiem, że to jego pasja i że tylko w tym się odnajduje. Ale... Boję się, że nie mam w sobie tyle siły, by sprostać temu, co mnie czeka: strachowi o M., który będzie mi towarzyszył każdego dnia :( I na nic się zdają obietnice M., że zawsze będzie bezpieczny, że da sobie radę. W wojsku dzieje się tyle rzeczy niezależnych od żadnych zasad bezpieczeństwa... 
Czasem boli mnie serce, jak o tym myślę... :(

No, ale korzystając z wolnych tygodni M., wybraliśmy się w poniedziałek do Ikei. Głównie po to, żeby obejrzeć mebelki dla Maluszka, które planujemy zakupić do jego pokoiku (o ile takowy będzie miał, bo niebawem przeprowadzamy się do innego miasta, a co za tym idzie do nowego mieszkania, a jeszcze nie wiemy, ilu pokojowe uda nam się znaleźć w korzystnej cenie) i inne dzieciowe drobiazgi. Oczywiście, byłam chętna zakupić pół sklepu, ale... M. mnie opanował, twierdząc, że i tak póki co nie będziemy mieli tego gdzie składować :/

Eh, rozmarzyłam się. Lubię tak planować, chociaż jeszcze wcześnie :) Muszę jednak posłuchać M. i zacząć od kupowania rzeczy absolutnie niezbędnych, ubranek itp....

W rezultacie wyszłam ze sklepu tylko z kocem, ręcznikiem, deskami do krojenia i paroma innymi DROBIAZGAMI. Faceci są strasznie niewyrozumiali, jeżeli chodzi o szaleństwa zakupowo-wyprawkowe :/ W ogóle nie dają się ponieść :)

Mam głupią (?) zachciankę :) Marzy mi się ostatnio nieustannie własna maszyna do szycia :) Ale to tak bardzo mi się marzy...
Chciałabym móc z sercem uszyć parę rzeczy dla naszego Maluszka: poduszki, kołderkę, zasłony do pokoju itp. tak, żeby wszystko było w jakimś takim przemyślanym stylu... 
Czy opłaca się kupowanie materiałów i szycie, czy lepiej kupować gotowe (pomijam tu kwestie sentymentalne)???

Te posty mogą Ci się spodobać:

9 komentarzy

  1. Uwielbiam IKEA. Też tam będę kompletowała rzeczy, myślę że szczególnie te pościelowo-łóżeczkowo-przewijakowe. Zabawki właśnie lubię za tę prostotę.
    Żona żołnierza- brzmi nieźle. I przeprowadzka- nowy początek we trójkę. Bajera!
    Też mam ochotę na maszynę:) tutaj czytałam o sprzęcie i teraz czekam aż w Lidlu pojawi się sławna maszyna silvercrest! http://ekrawiectwo.net/board/thread/7492/zakup-maszyny-do-szycia-dla-poczatkujacy/?page=1#post-7492

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ikea jest super :)
      Przeprowadzka - też się cieszę, wreszcie na nowo zamieszkamy z daleka od moich okropnych teściów :) i to już za dwa tygodnie :D
      Żona żołnierza - nie wiem, czy brzmi nieźle. Jak to słyszę, to aż mnie ciarki po plecach przechodzą. Zawsze "żona żołnierza" kojarzyła mi się z taką pokorną, silną, co siedzi i czeka, i musi znieść każde rozstanie. Tego się boję :( Tego, że tej siły mi braknie. Ale... muszę być silna, w końcu będę matką, muszę wziąć życie na swoje barki...
      Dziękuję za linka do ciekawego forum :)

      Usuń
  2. Oj to u mnie przesądy się nie sprawdziły. Miałam mega mdłości i wymioty i bardzo duży apetyt, zwłaszcza w nocy i mam synka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego piszę, nie wszystko jest regułą :) nie nastawiam się na dziewczynkę, ale gdzieś tam nadzieja świta :)

      Usuń
  3. Zapraszamy do siebie :)

    http://myhomeikea.blogspot.com/
    Artykuły sklepu Ikea !!

    Zapraszamy do obserwowania, wkrótce konkursy,candy i super nagrody !!

    Pozdrawiamy i życzymy miłego dnia :)

    Tobie Weroniko życzymy szczęśliwego rozwiązania..śledzimy twój blog, jesteśmy trochę do tyłu, ale nadrobimy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś w tych przesądach na pewno jest. Ja nie miałam mdłości wcale no i jest chłopak :) Za to przeczucie miałam od początku, ale mąż już się śmieje ze mnie, że ja czasem jak czarownica, bo niestety należę do tych osób, które złe rzeczy zawsze wyśnią. Z dobrych tylko przypływ kasy mi się wyśni i to szkoda, że tak rzadko ;))
    O męża się nie zamartwiaj, ja bym chciała aby mój do wojska szedł. Całe życie wychowałam się w tradycjach wojskowych, ojciec służył w armii, dopiero niedawno poszedł na emeryturę i naprawdę fajnie wspominam te czasy :)
    A ikeę kocham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf, trochę mi ulżyło, że napisałaś, że dobrze wspominasz czasy, kiedy Twój tato służył... Mnie zewsząd dochodzą słuchy, że facet w wojsku zmienia się w brutala, który przestaje szanować żonę i dzieci. Wiem, że nie można uogólniać, ale...
      Najbardziej martwi mnie, jak mówimy komuś pierwszy raz, że M. będzie wojskowym, a wszyscy wytrzeszczają oczy ze zdumienia i pytają mnie: "i Ty mu pozwalasz???" A ja nie wiem o co chodzi, jest jakaś tajemnica dotycząca wojskowych, o której ja nie wiem? I czemu mówi się to takim oskarżycielskim tonem, jakbym robiła coś złego, że się na to zgadzam... Masakra. Momentami wydaje mi się, że wszyscy naokoło wiedzą coś, czego ja nie wiem... I to też mnie niepokoi...
      No, i boję się tych całych misji w tych niecywilizowanych krajach...

      Usuń
  5. Rękodzieło jest zawsze w cenie i przynajmniej będziesz wiedziała jaki materiał, skąd jest, co dzieciaczkowi dajesz.
    Co do mebelków, pościeli i ubrań, to 80% u mnie pochodziło z recyklingu ;) Czyli co, od kogo dostałam :)
    Dla mnie szału nie ma w IKEA i nie przepadam za zakupami tam, ale w 100% za to mogę polecić dla dzieciaka takie pluszowe warzywa i owoce. Rewelacja!

    Ps. Będzie dziewczynka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. :) uśmiechnęłam się na to ostatnie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń