Pamiętam, bo to jeszcze takie bliskie, choć już tak odległe... w czasie

sobota, września 01, 2012

Od jakiegoś czasu wydawało mi się, że zbyt zaabsorbowała mnie ciąża, że gdzieś pośród tego szczęścia zgubiłam smutek po Wojtusiu. 
Ale przecież... pamiętam o Nim, myślę, wspominam, chociaż czasami może faktycznie na siłę odganiam od siebie łzy. Czy to, że już po Nim nie płaczę świadczy o tym, że zapomniałam? Wiem, że nie. Ale na co dzień myślę, że właśnie tak jest...
Gdzieś wewnątrz musiało mi być z tym strasznie źle, chociaż nie ujawniałam się sama przed sobą... Eh, jak dobrze było mi wczoraj wypłakać to wszystko w ramionach Marcina. Poczułam niesamowitą ulgę... 
A jak to się stało, że nagle wybuchłam? Po raz kolejny: sen. Śniło mi się, tak niesamowicie realnie, że upadł mi porcelanowy Aniołek - pamiątka po Wojtusiu. Próbowałam go łapać, ale w przeciągu sekundy znalazł się na podłodze... Bałam się go podnieść, bo wiedziałam, co zobaczę. Nie myliłam się. Aniołek potłukł się - miał utrącone skrzydełko. Zaczęłam głośno, histerycznie płakać. I... obudziłam się. 
A pierwsze, co pomyślałam, jeszcze na wpół nieświadomie, to było: chcę, by moje dziecko, jeżeli będzie chłopcem, miało na imię Wojtuś. Po Braciszku. Nie po to, by było Jego namiastką w moim życiu. Nie po to, by zastąpiło Aniołka. Nie. Po prostu gdzieś pomiędzy jawą a snem poczułam, że Wojtuś chciałby, aby Jego braciszek nosił to samo imię. Nie wiem skąd się to wzięło, zawsze mówiłam, że Wojtuś ma pozostać Wojtusiem... Musimy nad tym pomyśleć z M....

M. stwierdził: porcelanowego Aniołka da się skleić, nie ma czego płakać, ważne, że pamiętasz i że Wojtuś jest w Twoim sercu. Miał rację. Porcelanowego Aniołka da się skleić. Ale cząstka mojego serca zawsze już będzie potłuczona...

Jeszcze trochę ponad miesiąc, a Aniołek byłby z nami na świecie...
Tęsknię :(

Te posty mogą Ci się spodobać:

2 komentarzy

  1. Rozumiem Ciebie bardzo dobrze. Mój Nienarodzony miałby teraz 16 lat a Bliźniaki narodziłyby się za 3 miesiące. Weroniko, nigdy nie przestaniesz kochać... Masz prawo do szczęścia i życia z Wojtusiem inaczej...z dzidziusiem, które nosisz w sobie jesteś w stanie pokonać wszystkie przeszkody świata.W imię miłości, dobra i dla Wojtusia ,który zasłużył sobie na wasze szczęście

    OdpowiedzUsuń
  2. Wojtusie to fajne chłopaki :)

    Jednak mimo, że po stracie mojego Kubusia nie wyobrażałam sobie innego idealnego imienia dla mojego Synka, nie umiałabym go tak nazwać. Dla mnie to dwie realne osoby... Malutki Kubuś..tam w niebie i ziemski Wojtek przy mnie.

    Sytuacja jest też troszkę inna. Nie chciałabym, żeby mój Syn kiedyś mnie spytał stojąc nad grobem swojego braciszka, "czemu??" bo nie wiedziałabym co odpowiedzieć

    OdpowiedzUsuń