10.10.2012r. - dzień, którego nie doczekałam...

środa, października 10, 2012

DZIŚ URODZIŁBYŚ SIĘ, SYNKU...
Dziś miałabym Cię w ramionach ;(
A ramiona puste.
A w brzuszku Twój braciszek/siostrzyczka...
I tak bolą wspomnienia...
;(

To było dawno...
...chyba wczoraj...?
a może tysiąc lat minęło
od tamtych godzin, kiedy trwałam
między rozpaczą i nadzieją
telefon...
to był most do życia
każdego ranka głos w słuchawce
pozwalał
istnieć wierzyć marzyć
ufać...
że woda płynie z nurtem
że góry w górze
a deszcz z nieba
że z pąka... owoc
ja sama wtedy
byłam jeszcze
jak kwiat co płatków nie rozwinął...
dziś...
bardzo jestem już dojrzała
można powiedzieć wręcz:
przejrzałam
wraz z tamtą chwilą kiedy płacząc
telefon w oknie zaklinałam
a nie dzwonił
bo zniknęła ta odrobina życia mała
zapadła w nicość jedna iskra
nigdy płomieniem się nie stała
świat istniał nadal
lecz się zdarza
że coś małego malutkiego
oznacza więcej niż możliwe
pewnie dlatego czasem widzę
że góry w dole
deszcz do nieba
a owoc to po prostu
łzy...
to było wczoraj...
lub wiek minął...
od chwili, której nie czekałam
i dziś wiem więcej
dużo więcej
za dużo
niż 
wiedzieć chciałam


Zawsze będę kochać, zawsze pamiętam. Czekaj na mnie, mój Aniołku :*

Te posty mogą Ci się spodobać:

5 komentarzy

  1. Oj aż mi dreszcze poleciały... to bardzo przykre wydarzenie... Ale musisz być silna :* Tym razem się doczekasz, wierzę w to :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ;-( przykre to.. oby tym razem wszystko skończyło się pomyślnie

    OdpowiedzUsuń
  3. Weroniko czytam tego posta ponownie. Łezki kręcą się w oku , a serce wyrywa. Jestem z Tobą pełna zrozumienia. Miłość jest wielką siłą, której nawet śmierć nie pokona.

    Zapalam światełko dla Twojego syneczka.

    ((*)) ((*)) ((*))

    Jesteś cudowną mamą :)))

    OdpowiedzUsuń