Kulinarnie...

wtorek, października 30, 2012

Jakieś straszne łakomstwo mnie dopadło...
Do tej pory moja ciąża sprawiała, że na nic nie miałam ochoty i musiałam przymuszać się, by w ogóle jeść cokolwiek.
Teraz? Całkowity odwrót :)
Od kilku dni mogłabym jeść non stop. Mam chęć na to i na to, i jeszcze na to... 
A już najbardziej na świecie ubóstwiam słodycze, które do tej pory mnie odrzucały :) 

Wszystko ma jednak swoje tak dobre, jak i złe strony...
Do tych złych zalicza się przede wszystkim zgaga. Odkąd jem troszkę więcej i chętniej, tym bardziej mi dokucza :/ Reni non stop w obrotach...

No, i ciekawe ile skoczy nam waga i czy jej przyrost nie będzie zbyt szybki... Trzeba zachować umiar we wszystkim i uważać na to, co się je :) Dlaczego? Bo niektóre moje zachcianki są... co najmniej niezdrowe... Na przykład jakiś czas temu miałam przeogromną chęć na... piwo, najlepiej Lech Shandy (nie zaspokoiłam, rzecz jasna :)). Teraz? Czerwone wino... I hamburgery z McDonalda... I jeszcze ten pyszny kebab z baraniny z jedynego miejsca, gdzie podają taki, który mi smakuje... Czekoladowe batoniki, chipsy... I hektolitry herbaty, której przed ciążą nie piłam w ogóle. Czarna, z cytrynką, bez cukru... Mmmm... I  jeszcze spaghetti carbonara, które zaserwowałam sobie dzisiaj i źle zrobiłam, bo wątroba nie wyrabia na zakrętach, a w gardle płomień...
Dla równowagi są i te zdrowe zachcianki :) Świeże ogóreczki (broń Boże pomidory!), sałatka ze śledzikiem i owocki wszelkiej maści i narodowości... I kawusia Inka z mlekiem, bo innej nie piję w ciąży, poza tym za prawdziwą nie przepadam...

Wyważam, nie jem wszystkiego i nie wszystko na raz. Z umiarem, ale czasem po prostu muszę się złamać, kiedy widzę coś, czego pragnie mój żołądek (tudzież nie on, tylko mój ciążowy umysł)...

Żeby tylko mózgu hormony mi nie wyżarły i żebym nie rzuciła się na jedzenie po tych 6 miesiącach nieposiadania kubków smakowych... - moja refleksja na koniec dnia dzisiejszego :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

23 komentarzy

  1. Jedz na zdrowie :) A kilogramy się same później zgubią :)
    Ja do dziś nie mogę uwierzyc, że w 8 i 9 miesiącu ciązy zjadałam połowę dużego chleba na śniadanie (zawsze starczały mi 2 kromki). I te ilości słodyczy jakie pochłonęłam... No ale z niczego 20 kilo nie przybyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi przybyło dopiero 3 kg, a do połowy bochenka chleba jeszcze mi daleko, bo nadal starczają mi dwie kromki :) ale... zawsze może się to zmienić, prawda? :)
      Nie wątpię, że to się później da zrzucić, karmienie piersią plus życie w biegu plus niedojadanie z braku czasu zrobią swoje. I ten słodki ciężar, który trzeba będzie dźwigać :)

      Usuń
    2. Ja też na początku mało przybierałam (dzięki regularnym wizytom w WC). Ale potem nawet nie wiem kiedy przytyło mi się te 20 kilo. Ale tydzień po porodzie wchodziłam już w stare jeansy :) Szybko ważyłam tyle samo co przed ciążą.
      Ja akurat krótko karmiłam piersią (niestety), ale śniadanie czasem jadłam w porze koalcji, więc to też robi swoje :)
      A słodki ciężar dźwiga się dłuuugo :) Mój 12-kilowy Synuś jakoś nie zamierza rezygnowac z mamusi jako środka transportu :)

      Usuń
  2. Ja przy Majce to bym się tylko żywiła fast foodem, do tego stopnia że zamiast zrobić sobie samemu frytki to musiałam kupić gotowe mrożone, bo te miały inny smak ;-) A kebab mniam mniam, dobrze że w rodzinie miałam właścicielkę takiego przybytku, bo bym chyba z bankrutowała na ciągłym kupowaniu tego smakołyku ;-D a tak to było za friko :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mamo, to dobrze i niedobrze, że miałaś w rodzinie kogoś, kogo specjalnością był kebab. To już w ogóle bym się nie stopowała, tylko jadała i jadła :) a to zdrowe nie jest, chociaż jak już dopadnę do tego kebaba to sobie tłumaczę, że w sumie suróweczka, mięsko i bułeczka to takie bardzo niezdrowe nie są ;)

      Usuń
  3. Fajnie czytać o meni księżniczki :)))

    Ja wcinałam bułeczkę posmarowana masełkiem na to twarożek z cebulka na ostro,na twarożku kładłam śledzika i smarowałam wszystko dżemem. Sama poezja :))) Mężuś nie mógł na to patrzeć...
    tule Was kochane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, no jak tak nie eksperymentuję ;) I chyba też nie mogłabym patrzeć na taką Twoją kanapeczkę, aczkolwiek to cudownie zabawne, co ciąża może zrobić z podniebieniem kobiety ;)

      Usuń
  4. Ja właśnie wczoraj zauważyłam, że moja nieustanna zgaga jest od nadmiaru jedzenia. Zdecydowanie przesadzam. Nie mam umiaru. Jem non stop. A potem wieczorem musiałam brać sodę, bo nie byłam w stanie zasnąć. Muszę to okiełznać, bo waga ciągle rośnie na łeb na szyję, a zgaga nie odpuszcza. I dopiero wczoraj skapnęłam się, że to właśnie przez ilość jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej nie jem nie wiadomo jakich ilości, ale zgaga pojawia się nawet po jednej kanapce :/ Mi pomaga Renie, lekarz mi kazał sobie kupić :)

      Usuń
  5. Chyba tylko ja jestem z tych opętanych zdrowym żarciem, które nie wykorzystują ciąży jako pretekstu jedzenia niezdrowych rzeczy. Z głową, Weronika, z głową :) Dziecku nie są potrzebne tłuszcze trans, a przecież sama o tym wiesz doskonale :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież piszę, że to są moje zachcianki, a nie że jem to non stop i to moje jedyne pożywienie... A jak zjem raz na jakiś czas to i mojemu dziecku nic nie będzie... Nie zamierzam wpadać w paranoję i kontrolować jedzenia, bo u mnie może się to zakończyć tylko jednym-nawrotem anoreksji albo bulimii...
      Piszesz z głową. Więc z głową. Nie można przeginać w żadną stronę.

      Usuń
    2. Limonka- nie tylko Ty jesteś z tych opętanych zdrowym żarciem, uwierz- nie każda ciężarna obżera się jak ile wlezie, bo wszystkie chcemy jak najlepszego pożywienia dla naszych dzieci. Trochę przesadzasz w druga stronę, bo to,że ktoś ulegnie zachciance czy nawet dwóm nie znaczy, że jest zły i marzy tylko o tym, by całą ciąże jeść świństwo.

      A Ty Weroniko nie czuj się winna,że raz za czas zjesz kebaba czy coś innego niezdrowego czy kalorycznego, nie dajmy się zwariować, mamy przecież rozumy, prawda?

      A co U ciebie?Dostrzegam,że jesteś od niedawna lekko zdenerwowana, mam nadzieję, że wszystko ok u Ciebie i męża, a tylko dopadły Cie humory ciążowe.

      Pozdrawiam i życzę smacznego:)

      Usuń
    3. Masz rację, Brygitta, staram się jeść to, co najlepsze, ale dietetykiem nie jestem, więc wszystkiego idealnie nie wyważę. A od czasu do czasu pozwolę sobie na coś "złego", przecież mam do tego prawo, a dziecku raz nie zaszkodzi (nie mówię oczywiście o alkoholu i papierosach!). Wiem, ile znaczy prawidłowe pożywienie matki dla dziecka w brzuchu, interesuje mnie ten temat, ale bez przegięć...

      Tak, być może jestem ostatnio zdenerwowana, za co przepraszam, bo niekiedy może nieświadomie kogoś w komentarzu urażę, ale, niestety, jakieś problemy są w życiu zawsze i moje przybierają coraz większe rozmiary, a denerwują mnie tym bardziej, że sama ich sobie nie stwarzam, tylko rodzina i praca M. :(

      Usuń
  6. Ahhh znam te zachcianki skądś :) Ulegaj sobie owszem czasem ale wiadomo z umiarem :)
    A co do Lecha to ja wypiłam w czasie ciąży dwa i nic Małemu nie jest ;-D wiem, że to nie było za dobre ale musiałam ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, czasem ulegnę, ale na piwo ani wino się nie skuszę na pewno :)

      Usuń
  7. Ja mam od paru dni faze na objadanie sie słodyczami ale już koniec z tym bo ani mnie ani dziecku to nie służy:) Ja przytyłam już 5 kg....aż sie boje co bedzie dalej;-) Dlatego koniec z paskudnym obżarstwem:) Ty to drobinka to nie szkodzi Ci pare kg wiecej;-) Ja mam taką figure że później bede miała duży problem z pozbyciem sie nadprogramowych kg. Z ciąży z Kacperkiem już wiem i obiecałam sobie że teraz tyle nie przytyje. Zobaczymy co wyjdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja większość swoich zachcianek hamuję również, bo po pierwsze faktem jest, że dziecku puste kalorie potrzebne nie są, a po drugie dlatego, że boję się, że przytyję za dużo, a po porodzie będę miała schizy, żeby tylko jak najszybciej to zrzucić, a odchudzać się bym nie chciała, tym bardziej, że planuję karmić piersią. U nas nadal tylko 3 kg na plusie, ale uważam, bo przecież pod koniec tyje się najbardziej :)

      Usuń
  8. Ja też nie mogłam patrzeć na słodycze ale ostatnio i mnie dopadło. Ale chwała Bogu,że dopiero teraz w 21 tc. Wcześniej po słodkim wymiotowałam od razu. Więc widocznie dzidziuś sam się domaga trochę słodyczy. I wiadomo wszystko z umiarem. Zapraszam Cię kochana na mojego raczkującego bloga http://zakreconyswiatewy.blogspot.com/ Ja czytam Cię namiętnie i nie raz się już pośmiałam i poryczałam. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do 20-21 tygodnia wymiotowałam, potem był okres, że jedzenie było mi obojętne, a teraz w 25 tygodniu zauważam, że jest coraz lepiej z tym apetytem :) Dlatego póki co jesteśmy dopiero tylko 3kg na plusie, może teraz waga zacznie rosnąć :)
      Super, że nas czytasz, zaraz wpadnę do Ciebie :)

      Usuń
  9. Znam to, ja przy moich dwóch ciążach również miałam ogromny apetyt;))
    Ciąża to naprawdę fajny czas, więc sobie nie odmawiaj, a będziesz to robić napewno częściej jak urodzisz;))

    OdpowiedzUsuń