Powrót

poniedziałek, października 01, 2012

Od dziś życie wraca mi do normy. Czysta monotonia... 
Tęskniłam za blogowym światem... Nadrabiam zaległości, czytam, co u Was i nadziwić się nie mogę, ile przez ten tydzień nieobecności mnie ominęło :) 

Tak więc jestem. W nowym mieszkanku. Już uporządkowanym i posprzątanym :) Wszystko poszło w miarę szybko i sprawnie. A to już zasługa mojego cudownego mężusia, który, pragnąc oszczędzić mi mieszkania w bajzlu, wywiózł mnie na cały ten czas do moich rodziców na wieś, gdzie błogo sobie leniuchowałam, a on ogarniał wszystko, za co ogromnie mu dziękuję, bo nie musiałam niczym się martwić. 

Na włości zajechałam w sobotę, a ponieważ jeszcze trochę było tu do zrobienia, postanowiłam pomóc M. (i poprzestawiać/poprzekładać to, co on wcześniej ułożył - głównie mówię tu o moich kochanych książkach, które muszą być ustawione w szczególny sposób, kategoriami, czego M. kompletnie nie rozumie :D) No, i trochę z tym "pomaganiem" przesadziłam, bo prawie przez całą noc nie spałam z powodu bólu kręgosłupa. Doszedł do tego strach o Maleństwo, bo może zaszkodziłam mu tym wysiłkiem?... Leżałam i czekałam na ruchy, by upewnić się, że nic mu nie jest. A Maluszek akurat ruszał się bardzo mało. 
Wczorajszy dzień spędziłam także dołując się i obwiniając. 
Dziś jest już na szczęście lepiej i z moim nastrojem, i z fizycznym samopoczuciem, a Dzieć kopie jak szalony :) Dzięki temu nie czuję się przynajmniej tak bardzo sama, jak mogłabym się czuć, bo M. w pracy, a ja przez tydzień u rodziców zdążyłam się już przyzwyczaić, że na okrągło mam do kogo otwierać dziób... 

Jestem bardzo ciekawa relacji mężusia z pierwszego dnia w wojsku... 

Jesteśmy w 20 tygodniu ciąży. Brzuchol rośnie :) Od początku ciąży przytyło się nam prawie 3 kg, ale apetytu nadal brak... 
W piętek odwiedziliśmy ginekologa. Niestety, albo stety, USG nas ominęło... Niestety, bo miałam ogromną nadzieję, że poznamy płeć naszego Maluszka. Stety, bo wszystko jest na tyle dobrze (wynika ze słuchania tętna i badania ginekologicznego), że nie wymaga podglądania. Jedyne, odrobinę gorsze, wiadomości to takie, że wyniki morfologii spadły w porównaniu do poprzednich i dalsze infekcje :/ Nic mi na nie już nie pomaga... 
Piersi bolą jak cholera, swędzą i w ogóle nie mogę z nimi wytrzymać :) Są przeogromne i "żylaste" :)



W następnym tygodniu wybieram się na test obciążenia glukozą, a w tym celu muszę się wyruszyć w dalszą drogę (mieszkam teraz trochę ponad 30 km od "mojego" miasta), bo badanie mogę wykonać tylko w tej przychodni, w której przyjmuje mój lekarz. Już obmyślam, co zrobić i czy czasem nie przenieść się dzień wcześniej do rodziców, a to dlatego, że jestem pewna, że na głoda tam nie dojadę sama samochodem. 

Mam już troszkę więcej ubranek dla Dzidziusia. Dostałam je od mamy - są po moim 7-letnim bracie :) Ale, z tego, co widzę, i tak sporo muszę dokupić, co wcale mnie nie martwi :)

Trochę chaotycznie dzisiaj było, ale sporo różności mi się przez ten tydzień nazbierało :) I tak pewnie połowy zapomniałam napisać i będę tym uzupełniać kolejne posty :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

22 komentarzy

  1. No właśnie czekałam na relacje z wizyty i usg!:P A połówkowe kiedy Ci w takim razie zrobi ;>? Kurcze teraz to ledwo co Ci stopy widac;p Ja jak stoje to nóg w ogóle nie widze sam brzuchol;) Buźka;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie widzę swoich stóp, jak patrzę z góry, a tutaj je widać na potrzeby zdjęcia (specjalne ustawienie aparatu :))

      Właśnie nie wiem, kiedy zrobi mi połówkowe, myślałam, że teraz... Kazał przyjść za 4 tygodnie na następną wizytę, bo wszystko jest dobrze, ale umówiłam się na za 3 :D nie lubię tyle czekać xD

      Usuń
  2. Ale super brzusio:) Lepiej nie przesadzać ze sprzątaniem, wiem z autopsji:)
    Kurczę, mnie piersi też swędzą, a właściwie brodawki i nie wiem co robić... chodzę i się drapę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie zamierzam robić żadnych większych porządków...
      a też chodzę i się drapię, ale lekarz mówi, że to normalne, więc za normalne to uznaję... Ale sposobów złagodzenia tej dolegliwości nie znam żadnych... :(

      Usuń
    2. Lekarzowi nie mówiłam, bo na początku zauważyłam, że jest jakaś zależność pomiędzy rodzajem stanika a swędzeniem (mnie bardziej swędzi w koronkach)...

      Usuń
    3. Mnie rodzaj stanika nie robi różnicy :) bez stanika swędzi najbardziej :)

      Usuń
  3. cudnie, cudnie, cudnie :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście, dawno Cię nie było - aż się chwilami martwiłam, czy wszystko w porządku, ale z drugiej strony miałam na uwadze rzeczoną przeprowadzkę, więc jesteś usprawiedliwiona :) Twój brzuszek jest piękny! Bardzo się cieszę, że wszystko w porządku z Maleństwem. Dbaj o siebie i... bywaj(cie) tu częściej! Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy bywać tu częściej, bo znów mam masę wolnego czasu spędzanego samotnie :)

      Usuń
  5. Brzusio super:) Mężuś kochany, ze tak dba o Was.

    OdpowiedzUsuń
  6. kochanego masz męża. Moj mi kazał w zaawansowanej ciąży ściany szpachlowac... Śliczny brzuszek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze Was widzieć z powrotem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie,a co z połówkowym usg? Za miesiąc nie będzie za późno?

    Cieszę się, że już wróciłaś do blogowego świata, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, gdzieś czytałam, że połówkowe można wykonywać do 23 tygodnia, więc zdążę :)
      Ja też się cieszę, że wróciłam :)

      Usuń
  9. no to teraz zostało tylko cieszyć się swoim gniazdkiem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. No ostatnie zdjęcie przypomniało mi czasy, kiedy mąż musiał mi obcinać paznokcie, bo ja nie byłam wstanie dosięgnąć :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. super brzuszek:) już połówka ale czas leci!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam Kolejną kobitkę w ciąży :)
    brzusio śliczny :) . Ja jestem już 30 tyg. także wiem co to znaczy.
    Zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń