Spóźnione podsumowanko

środa, listopada 07, 2012

Leci nam już 25 tydzień ciąży, a ja nadal nie podsumowałam połowy... Czas biegnie tak szybko, że gdzieś w którymś momencie się zagapiłam...

Tak, to prawda, ciąża jest przepięknym okresem w życiu kobiety. 
Ale... w moim jest też stanem bardzo, ale to bardzo wyczerpującym, głównie psychicznie. Teraz już może mniej, ale w pierwszym trymestrze było wiele takich dni, kiedy nie pragnęłam niczego innego jak tego, żeby ciąża się już skończyła i żebym mogła już trzymać w ramionach swoje dziecko. 
Wiem, że każda kobieta martwi się o swoje dziecko, ale u mnie ten strach wchodził na najwyższe możliwe szczyty, chyba za sprawą wcześniejszego poronienia. To nie był może nawet strach, a jakaś swego rodzaju... trauma... Bo przecież z czym, po utracie dziecka, może kojarzyć się ciąża? Z czasem radości? Czy może z tragicznym stanem, kiedy twoje ciało staje się mogiłą malutkiego kogoś, kto z tego ciała miał wyjść żywy?... 
Wiem, że to wszystko brzmi strasznie i może nie powinnam myśleć o tym w ciąży, ale nie potrafię... 
Chociaż plusem jest to, że - wreszcie - z upływem połowy mojego ciążowego stanu przestałam bać się na taką skalę. Oczywiście, martwię się czasem, jestem czujna, ale chyba w naturalny dla przyszłej matki sposób... Co nie zmienia faktu (i możecie sobie w tym momencie różne rzeczy o mnie pomyśleć), że na następny raz również wolałabym w jakiś cudowny sposób przeskoczyć pierwszą połowę ciąży, kiedy to zagrożenie życia i zdrowia dziecka jest największe...
Ale... Teraz to mogę się już tylko cieszyć i niecierpliwić na powitanie córeczki :)

Ciążowe objawy, które nas nie ominęły
objawy fizyczne:
- zmiany w obrębie piersi: ich pełność, ból, wrażliwość, powiększenie, mrowienie, żyły widoczne pod skórą
- uczucie wzdęcia
- zmęczenie, brak energii, senność
- nudności z wymiotami - do 20 tygodnia ciąży :/
- wzmożona wrażliwość na zapachy
- zgaga, niestrawność, wzdęcia
- biaława wydzielina z pochwy
- czasem występujące bóle głowy
- okresowe omdlenia lub zawroty głowy
- zachcianki - może ze 4 razy
- awersje pokarmowe - całkiem sporo, np. pomidory
- napady głodu, również nocne

odczucia psychiczne:
- wszelako rozumiana niestabilność emocjonalna
- niepokój, strach, radość, podniecenie
- brak poczucia "bycia w ciąży"

Nasz stan na dzień dzisiejszy:
- obwód brzuszka: 95cm - czyli "kuleczka", jak to mówi mój M. :)
- waga: +3kg
- częstsze oddawanie moczu
- kilka malutkich rozstępów na piersiach :/
- nieżyt nosa i krwawienie z nosa
- krwawienie dziąseł
- ciągniecie po bokach brzucha - rzadko, ale jednak
- bóle kręgosłupa - zwłaszcza w krzyżu
- uwypuklenie pępka
- wycieki siary
- roztargnienie
- niepokój o przyszłość
- trudności z koncentracją 

No, i to by było na tyle (póki co:)).

Znów samotny wieczór przede mną, z tv, laptopem i książkami w tle...
I na wspomnienia mi się zebrało :) Znalazłam na dysku swoją muzykę hiszpańską i słucham :) 
Boże, jak dawno temu to było... Czy ja jestem jeszcze w stanie powiedzieć coś po hiszpańsku???... 
Ehhh...
"Ręce do góry!" :)


Te posty mogą Ci się spodobać:

27 komentarzy

  1. Jeszcze troszkę i będziecie we trójeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam takie same odczucia co do połowy ciąży. I doświadczenie niestety podobne. Teraz, 19 tydzień, naprawdę zaczynam wierzyć, że będzie dobrze. Trzymaj się, mamo :):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uświadomiłaś mi, że ja też mam takie objawy. A do tej pory mówiłam, że nie mam żadnych (bo nie miałam mdłości), tyle bagatelizowałam...
    Pomimo, że to pierwsza ciąża mam podobnie jak Ty. Ciągle obawiam się, że coś może być nie tak...ta myśl czasem mnie przytłacza. Choć rozumiem, że Twoje obawy są uzasadnione :(. A u mnie nie wiem skąd się to wzięło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To normalne, że boimy się, że coś może być nie tak. Nie wiem jak wygląda ciąża, kiedy wcześniej się nie poroniło, ale podejrzewam, że strach jest podobny...

      Usuń
  4. Cieszę się, że jesteście zdrowe. Jeszcze chwila i będzie po wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas leci niesamowicie szybko - ciesz sie tym stanem

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Ci, że te obawy są całkowicie naturalne, a tak jak w Twoim przypadku jak najbardziej uzasadnione. Sama pamiętam te pierwsze tygodnie i miesiące. Byle skurcz na początku sprawiał, że leciałam do łazienki przestraszona czy nie zobaczę krwi, na usg genetyczne szłam jakbym była co najmniej pijana, a gdy po poczuciu pierwszych ruchów pojechaliśmy na wakacje i przez jeden dzień mały się nie odzywał miał tak czarne myśli i tylko jedną wizję, aby jak najprędzej znaleźć jakiś szpital i zrobić usg.
    Teraz się sama z siebie śmieję, ale wtedy...
    Powiem Ci, że mój maluch rusza się dużo, nawet teraz, kiedy podobno już ma mało miejsca i powinien wystopować. Ale dzięki temu przynajmniej nie muszę się zastanawiać czy wszystko jest ok. Inaczej chyba bym osiwiała... Rozumiem Cię, więc doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ruchy to jest to, co uspokaja najbardziej :)
      Wariuję, kiedy Nelcia nie rusza się rano, a zawsze to robi. Wariuję, kiedy rusza się mniej lub słabiej. Ale... zawsze wtedy pukam do brzucha i mówię do niej i wiesz co? Może nie od razu, ale za moment daje znać o sobie w dość dosadny sposób - mocnym kopniakiem :)
      Wiem, że te wszystkie obawy są normalne, bo przecież w momencie ujrzenia dwóch kreseczek już kochamy swoje dzieci :)

      Usuń
  7. muszę przyznać, że u mnie ciąża przebiegła bardzo podobnie do Twojej. Nelly <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba też zdecydowanie mniej się boję, z każdym dniem, tygodniem coraz mniej, bo wiem, że Maleństwo jest coraz bardziej przystosowane do świata zewnętrznego. Nawet teraz próbuję się uspokajać, że w 26 tygodniu jest szansa na uratowanie dzieciątka i dzięki temu łatwiej. Każdą ciążę podobnie jak Ty mogłabym zaczynać od razu od połowy;) żeby tego strachu, stresu było jak najmniej:)
    Ja na krwawienie dziąseł dostałam rutinaceę. Miała też pomóc przy lekkim katarze, ale na mnie jakoś pod tym względem nie bardzo działa...
    Uczyłaś się hiszpańskiego??? Boże, zawsze chciałam umieć mówić po hiszpańsku. Uwielbiam słuchać tego języka:) I zawsze chciałam wyjechać do Hiszpanii:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też muszę przyznać, że pocieszam się czasem faktem, że Kornelka jest już coraz bardziej przystosowana do tego, by w razie czego, tfu tfu, przeżyć na zewnątrz...

    Tak, uczyłam się hiszpańskiego i kocham ten język na tyle, że potrafiłam myśleć po hiszpańsku :) ale... od dwóch lat mam kompletny zastój w szlifowaniu i utrwalaniu tego języka, więc ostatnio uświadomiłam sobie, że oprócz podstawowych podstaw naprawdę niewiele już pamiętam :( :(
    Całe swoje nastoletnie życie powtarzałam rodzicom, że będę mieszkać w Hiszpanii :) Nie udało się, bo w ostateczności nawet nie próbowałam, dlatego cieszę się, że rodzice nie przepisali całego swojego życiowego dorobku tylko na mojego brata ;)
    Ale o wakacjach w Hiszpanii marzę nadal... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśleć po hiszpańsku??? co to znaczy?

      Usuń
    2. No, w sensie, że jak myślałam, że muszę coś zrobić albo kiedy w duchu na coś się denerwowałam to po hiszpańsku sobie to myślałam albo szeptałam pod nosem... Nie umiem tego opisać :)

      Usuń
  10. Ale ten czas leci, a dopiero co pocieszałam cię (po mojemu) :-)

    Pozdrawiam ewanka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem pocieszałaś, czasem dawałaś solidnego kopa w dupę, by się otrząsnąć :) Dziękuję Ci za to :)

      A czas, faktycznie, biegnie nieubłaganie...

      Usuń
  11. Cudownie, że to już za półmetkiem. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej z samopoczuciem i ze wszystkim innym. Pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja nie miałam nawet połowy z tego co Ty...ogólnie pod tym względem miałam szczęście, bo przeszkadzały mi tylko poranne mdłości przez pierwsze trzy miesiące, ale starczył sucharek albo woda i było ok :)

    Trzymaj się, już coraz bliżej przytulenia Malutkiej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ahh, niestety strach jest obecny w kazdym etapie ciazy... Ja stracilam swego Synka 2 tyg temu, w 34tyg i 4dniu, nie znalezli bicia Jego serduszka, a wszystko bylo ok przez cala ciaze, nie wiadomo dlaczego sie tak stalo.. trzeba byc czujnym caly czas, nie tylko pierwsze tyg sa niebezpieczne...
    Szczesliwego rozwiazania, i uwazajcie na siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Każda obawa o swoje dziecko (czy to już narodzone czy te w łonie) jest uzasadniona. Mnie (mimo, że nigdy nie doświadczyłam poronienia) ta obawa towarzyszy cały czas. Jestem już w 39 tygodniu i czekam na rozwiązanie, a mimo to w głowie roją się myśli czy wszystko będzie dobrze. Weroniko głowa do góry, bo jeszcze "chwilka" i wy przytulicie małego skarba. Pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  15. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/8 listopada 2012 17:14

    podziwiam :) za opis,piekna pamiatke bedziesz miec.
    Ja jakos nie potrafie tak porzadnie usiasc i spisac co bylo...
    zawsze tak pod wplywem impulsu;)
    a ciaze wspominam bardzo zle bardzo....

    OdpowiedzUsuń
  16. No ty to masz talent do pisania! Zgadzama się z moją przedmówczynią. Ja też tak nie umiem. I też lubię Nelly Furtado.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem tu od niedawna a na prawde uwielbiam Cię czytać. Jesteś jedynym blogiem na którego zaglądam jako na pierwszy i codziennie

    OdpowiedzUsuń
  18. Druga połowa, ona jakoś szybciej chyba leci, może poza ostatnimi tygodniami/dniami ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń