Studniówka

środa, listopada 14, 2012

No, i nadszedł ten moment :) Kiedyś musiał nadejść :) 
Do porodu zostało nam jedynie STO DNI :) 

Juhuu, Nelciu, jeszcze trochę i będziesz już tu, na zewnątrz, 
z mamusią i tatusiem!!! :D 
Już nie możemy się Ciebie doczekać... Ale to wiesz, bo tatuś oznajmuje Ci to średnio co dzień przy okazji głaskania brzuszka: 
"Nelcia, puk puk, tatuś na Ciebie czeka"... :)

Co mogę na tą chwilę napisać o sobie/o nas?
- WAGA: nie kontroluję, pewnie dowiem się na piątkowej wizycie u ginekologa, jak stoimy. Podejrzewam, że skoczyliśmy dodatkowe 1-2kg do góry.
- OBWÓD BRZUSZKA: też nie mam pojęcia, nie mierzyłam się ostatnimi czasy :)
- Nela rusza się już bardzo, bardzo dużo i mocno to odczuwam :) Łaskocze w żebra. Wie, gdzie mamusia ma pęcherz i wie też co zrobić, żeby o mały włos się nie posikała ;)
- Nie wyglądam na słonicę (tak mi się wydaje bynajmniej :)), ale mam już niemały problem ze schylaniem się, dźwignięciem z kanapy. Schody stały się dla mnie nie lada wyzwaniem: dwa schodki i zadyszka gwarantowana. Wskazane przystanki ;)
- Mam problemy ze snem. Budzę się w nocy i za nic nie mogę usnąć. Leżę, aż w końcu poczuję, że muszę iść do toalety w celu opróżnienia pęcherza. Wracam do łóżka, a wtedy daje o sobie znać głód - i to w kluczowym momencie, w którym wydaje mi się, że znów mogę trafić w objęcia Morfeusza...
Ale - są też noce, kiedy nic nie jest w stanie mnie wybudzić, kiedy śpię do południa i kiedy jak już otwieram oczy, przecieram je ze zdziwienia, że jest ażżż taaaak późno...
Ponadto ciężko mi znaleźć wygodną pozycję w łóżku, bo kręgosłup boli, więc przewracam się z boku na bok, co z kolei też jest męką na miarę kobiety wagi ciężkiej.
- Coraz bardziej dokuczają mi bóle i skurcze serca. Biorę Aspargin, tak jak mi zalecił mój ginekolog na początku ciąży ze względu na arytmię. Do tej pory nie brałam tego leku, bo stwierdziłam, że nie warto się truć, tym bardziej, że z sercem było całkiem ok. Kłopoty zaczęły się po nieszczęsnej grypie żołądkowej. Odwodniłam się, organizm zarejestrował dużą stratę magnezu i potasu i tak to się właśnie  chyba odbija na moim sercu. Uzupełniam braki właśnie Asparginem i zauważyłam poprawę :)
- Skóra na brzuszku ciągnie niemiłosiernie, czasem wydaje mi się, że pęknę w szwach. Rozstępów, na szczęście, nadal brak: smaruję się dwa razy dziennie kremem i oliwką - ostatnio częściej oliwką, bo lepiej nawilża i skóra jest po niej dużo bardziej miękka...
- Siara nie daje nam za wygraną ;)
- Odmóżdżam się :) Nie umiem się skoncentrować, nie rozumiem, co kto do mnie mówi, czytam po kilka razy ten sam tekst, nie pamiętam, nie jestem tak zorganizowana jak kiedyś. Łapię zawiechy :)

Od dwóch tygodni czekałam na dzień dzisiejszy. Z nadzieją, że po nim czas będzie leciał już z górki, bo liczba dni do końca będzie dwu- a nie trzycyfrowa.
Czekam cały czas, bo tak marzę, by przytulić maleńkie ciałko mojej córeczki... By ujrzeć jej słodką buźkę.
Bo tak marzę, żebyśmy leżeli w naszym dużym łóżku we trójkę: ja, Marcin i ONA... Szczęśliwi. 
Bo tak marzę, że będę mogła się kimś zaopiekować, kimś kto będzie potrzebował mnie jak nikogo innego.
Ciągle wyobrażam sobie tą radość i wzruszenie w oczach M., kiedy zobaczy, jaką słodkość stworzyliśmy.
Daliśmy życie malutkiej istotce... To przecudowne uczucie. Ta świadomość...

Nelciu, mamusia z tatusiem czekają i odliczają dni do Twojego przyjścia. 
Nie bój się świata. My Cię poprowadzimy :* :*

Te posty mogą Ci się spodobać:

32 komentarzy

  1. Pięknie napisałaś. Ja jeszcze ponad 100 dni. Nie mogę się już doczekać 37 tygodnia, kiedy będę miała świadomość że już nic nie grozi mojemu dziecku. Jak czytam niektóre blogi i słowa o zaprzestaniu bicia serduszka np w 26 tc to az mi się ryczeć chce. Modlę się żeby mój Maluszek wytrwał w brzuszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań, nie wolno nawet myśleć, że z dzieckiem będzie coś nie tak. Ja w ogóle nie czytam takich rzeczy, nie czytam nic, co mogłoby mnie zdołować. Nie przeglądam żadnych forów, bo tam najłatwiej na takie rzeczy trafić.
      Ciesz się ciążą, czytaj jak rozwija się maluszek, a nie takie smutne historie :(
      Przecież będzie dobrze, po co się stresować?

      Usuń
    2. Mam tak jak Ty - staram się nie trafiać na takie smutne historie. Co ma być, to będzie, nie ma sensu się dołować. Trzeba wierzyć, że będzie dobrze.

      Usuń
    3. Dziewczyny, co to za doły, proszę natychmiast wyrzucić te czarne scenariusze! Będzie dobrze!

      Usuń
  2. to zabawne, ja w pierwszej ciąży też odliczałam dni i strasznie mi się dłużyło, a teraz mam wrażenie, że mi czas przez palce ucieka i boję się, że przegapię odpowiedni czas na przygotowania, pakowanie torby, pranie ubranek itp. ha,ha,ha... chyba muszę powoli się za to zabierać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybciej Ci czas ucieka, bo masz już dzieci i zajęcia :) Co innego siedzieć w domu samemu :)
      Ale Ty już 31-32 tydzień to naprawdę niewiele czasu Ci faktycznie zostało :)

      Usuń
    2. pewnie faktycznie dzieci robią swoje ;))

      Usuń
  3. Oj niedawno ja pisałam o studniówce... a leci tooooo .... za 3 dni będę miała już 1 z przodu :P::P Jutro ciąża donoszona! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, teraz to tylko siedzieć jak na szpilach i czekać na Maleństwo :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Pewnie, że poleci :)
      Ciągle myślę, że do świąt już tak bliziutko, a ja w święta już w 32 tygodniu będę :) Toż to już na wylocie, można tak powiedzieć :)

      Usuń
  5. pamiętam to odliczanie ;D już niedługo!

    OdpowiedzUsuń
  6. i tak wygląda bezgraniczna miłość :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. to i u mnie już chyba jutro czy pojutrze te 100 dni stuknie:) Ah rozmarzyłam sie jak Cie czytam:) już niedług te maleństwa bedą w naszych ramionach:) kochane, dbane i zadowolone:) juuupi:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie opisałaś swoje uczucia. Życzę, aby czas przyspieszył :)

    OdpowiedzUsuń
  9. 100 dni... a jeszcze niedawno wydawało się, że 9 miesięcy to kawał czasu prawda? Moja studniówka za jakieś 3 tygodnie, ależ ten czas szybko leci :)
    Uśmiechy dla Brzuszka :)

    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawał czasu, niby się dłuży, ale jednocześnie leci na łeb na szyję. A tyle planowałam w ciąży zrobić, a teraz przeraża mnie świadomość, że za Chiny Ludowe nie zdążę ze wszystkim... :)

      Usuń
  10. no to z górki :) też się nie mogę doczekać narodzin Twoje Kornelki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. a może jakieś zdjęcia brzuszka z okazji studniówki? :) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj zdjęć nie będzie ;) Nie mam jakoś nastroju, a myślę, że brzuszek dużo się nie zmienił :)
      Pomyślę nad tym w piątek :) :)

      Usuń
  12. Super, już bliżej niż dalej :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cię do Liebster Blog. :)
    Szczegóły u mnie: http://9-miesiecy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. wspaniały czas :) jeszcze tylko 100 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie napisane :)
    Od jakiegoś czasu Cię podczytuję. I naprawdę bardzo mi się to Twoje blogowanie podoba. Zawsze z niecierpliwością czekam na następny post.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ach no i oczywiście zapraszam do mnie http://szczesciejednomaimi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. cudnie napisane :)

    zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nawet nie wiesz jak się cieszę że trafiłam na ten blog, jeszcze nie jestem w ciąży, ale marzę o dziecku i już za pół roku zacznę się o nie starać z moim TŻ. Na pewno Twój blog umili mi cały okres ciąży. Obserwuję :)
    Zapraszam również na mojego bloga :)
    Andzia

    OdpowiedzUsuń