Dieta ciążarnej, czyli czego unikam w ciąży

środa, grudnia 12, 2012

Nie zamierzam dziś robić z siebie wielkiej maniaczki zdrowego stylu życia itd. itd., bo wcale nie należę do osób, które przesadnio dbają o swoją dietę i kondycję. Ale... sądzę, że są jakieś granice rozsądku i nie mogę też o sobie powiedzieć, że nic innego nie robię, tylko każdy posiłek konsumuję w McDonaldzie tudzież innych barach fast-food. 
Przed ciążą może często nie dbałam o to, co jem, ale zawsze zależało mi, by miało to taką ilość, która nie obciąży zbytnio mojego organizmu i która nie wpłynie negatywnie na moją sylwetkę.
Odkąd jestem w ciąży trzymam się pewnych reguł. Ciężko mi nie jest, ponieważ nigdy nie przepadałam za alkoholem, kawą itp.

Co usunęłam ze swojego menu na te 9 miesięcy (z bólem serca czy też bez)?:
- (papierosów nigdy nie paliłam i na pewno nie będę, więc chyba pominę tą kwestię, bo to chyba jasne, że w ciąży też tego nie robię :));
- alkohol. Nigdy nie byłam koneserem smaków napojów nisko- i wysokoprocentowych, ale od czasu do czasu lubiłam wieczorkiem z mężusiem wypić sobie lampkę wina. Albo jakiegoś słabego babskiego drinka (tu przydawał się mąż-barman :)). Zrezygnowałam z alkoholu, jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wiem, nic nadzwyczajnego nie poczyniłam, tak by się mogło bynajmniej wydawać. Ale to co dla jednych oczywiste, dla innych wcale normą być nie musi. Wiecie, że AŻ CO TRZECIA KOBIETA w ciąży nie potrafi sobie odmówić alkoholu? Szok! Tymczasem cząsteczki etanolu zawartego w alkoholu bez problemu przenikają przez łożysko, a ich toksyczne działanie może powodować poważne uszkodzenia płodu! Jeśli kobieta pije alkohol, to dziecko pije razem z nią!
Ostatnio, leżąc w szpitalu usłyszałam od jednej pacjentki, że jej ciężarnej koleżance alkohol zalecał... sam lekarz!!! Kieliszek wina trzy razy w tygodniu, dacie wiarę?!!!
Dlatego tak ważne jest docieranie do tych nieświadomych ciężarnych kobiet (i - jak widać - nie tylko do nich), które ciągle tkwią w przekonaniu,  że odrobina alkoholu nie zaszkodzi. Należy popierać każdą akcję, jak np. Ogólnopolską Kampanię Edukacyjną Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych "Ciąża bez alkoholu";
- napoje gazowane i gazowana woda - ze względu na dwutlenek węgla, duże ilości cukru itp. Nie ma w nich nic, z czego mogłoby korzystać dziecko, a tylko drażnią mój żołądek. Chociaż, oczywiście, nie mówię, że nie zdarzyło mi się ich napić, ale były to sporadyczne "wypadki";
- kawa. Bo kofeina. Nigdy nie przepadałam za kawą, chyba, że za jakimś delikatnym latte macchiato zrobionym przez mężusia raz na jakiś czas... W ciąży nie piję i wcale mi jej nie brakuje. Przerzuciłam się na Inkę z mleczkiem :) Najnowsze badania wykazują, że nawet tylko dwie filiżanki dziennie zwiększają ryzyko poronienia, przedwczesnego porodu i niskiej masy ciała noworodka. To samo tyczy się coli. Tą zdarza mi się wypić, ale rzadko. Organizm ciężarnej chyba sam potrafi reagować na to, co niezdrowe, ponieważ w ciąży cola jakoś mi... nie smakuje... Nieraz mam ochotę, a odechciewa mi się po kilku małych łykach :);
- słodycze. Nie żebym jakoś specjalnie unikała, ale po prostu nie ciągnie mnie do nich w ogóle... A ponoć na dziewczynkę je się dużo słodkiego - bujda na kółkach ;)
Położna w Szkole Rodzenia powiedziała nam, że jeżeli pojawia się niebywała ochota np. na czekoladę, to lepiej jest się do niej dobrać niż stresować się, powtarzając sobie w kółko, że nie możemy i ślinić się na jej widok :);
- surowe mięso. Może być źródłem zakażenia toksoplazmozą oraz listeriozą  Nigdy nie jadłam tatara i nigdy nie zjem :);
- owoce morza - nie mam problemu z unikaniem, bo krewetek nie lubię, a nic innego nie próbowałam i nie spróbuję (bleee :));
- wędzone ryby. Na ryby uważam w ogóle (bo rtęć), a wędzone zawierają rakotwórcze nitrozaminy i mają dużo soli;
- wątróbki. Zawierają bardzo duże ilości wit.A, która w nadmiarze może być szkodliwa dla dziecka;
- potrawy nieświeże. Jeżeli coś leży długo w lodówce - nie tykam, nawet jeżeli nie wygląda na zepsute;
- sery pleśniowe. Przysmak M., ja nie znoszę, więc i tak nie jem i tak.

Reasumując: sądzę, że dzięki temu, że nie rzucam się jak dzika na jedzenie, unikam słodyczy i trzymam rozsądną dietę, przyczynię się do prawidłowej masy ciała mojej córy i jej zdrowego rozwoju. Po cichu marzę też, że uda mi się nie przytyć za wiele, coby po porodzie nie myśleć obsesyjne tylko o chudnięciu... Z drugiej strony trzymanie takiej diety wcale nie jest dla mnie ani kłopotliwe ani męczące, bo apetyt nie dopisuje mi jakoś specjalnie przez te 9 miesięcy. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć dni, kiedy mogłabym jeść wszystko, tudzież kiedy miałam w ogóle jakąkolwiek zachciankę...

Koniec moich wywodów i mądrości :) 

A jak wyglądała Wasza dieta w ciąży? Restrykcyjnie przestrzegałyście jakichś reguł czy nie przejmowałyście się zbytnio tym, co jadłyście?

Te posty mogą Ci się spodobać:

25 komentarzy

  1. Nie jestem tak rygorystyczna.... i bardzo lubię wątróbkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię wątróbkę ;) ale jadłam tylko raz, ostatnio, bo na anemię jest w porządku :)

      Usuń
  2. jeśli chodzi o alko czy papierosy to nie mam z tym problemu:)Chociaż w sobotę idziemy na Wigilię firmową i takiego malibu bym się napiła, ale cóż...napiję się za jakieś??? 2 lata?:P

    wczoraj kupiłam pepsi i popijam, kawy nie pijam chociaż kocham, ale nie ciągnie mnie jakoś...
    uważam, że jak się zje wszystkiego po trochu i ma się umiar w tym co się je to nie zaszkodzi dziecku...
    wiadomo są produkty które wymieniłaś tj surowe mięsko, sery pleśniowe (bleeeeeeeeeeee, w życiu nie zjadłabym czegoś co śmierdzi jak zdechła skarpetka:P)...
    Podobno na herbatę też trzeba uważać, bo może powodować poronienia, ale tak jak piszę, pijemy i jemy wszystko w umiarze.

    Co do napojów gazowanych...ja piję teraz dużo wody mineralnej, ale gazowanej, inna mi nie smakuje i jakoś nie mam przez nią wyrzutów sumienia. Odkręcę raz, drugi i cały gaz wylatuje. Co do słodyczy...

    To niestety mam na nie chrapkę (z resztą czuję że będe mieć córcię), ale też staram się je ograniczać.Bo po porodzie będę grubsza niż wyższa.

    pozdrawiam hebamme.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiar najważniejszy :)

      Mi woda gazowana drażni żołądek, i mdłości po niej się nasilały, a miałam je razem z wymiotami do 20 tygodnia!!! Więc piję niegazowaną, ogromne ilości :)

      Usuń
  3. Ja jem tak jak przed ciążą.
    Słodycze wcinam tonami, niestety. Ryby też wciągam, nawet tuńczyka z puszki zdarza się zjeść.
    Wyeliminowałam całkowicie surowe mięso i surowe jaja (co mnie męczy, bo jak piekę ciasto to nie mogę oblizać szpatułki :D)
    I na zapach piwa mam ślinotok, a nigdy piwa nie lubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem rybkę też zjem... :)
      Co do alkoholu, to nie można i to jest dla mnie jasne, ale nie napisałam, że ja też mam straszną ochotę na piwo, którego szczerze przed ciążą nie znosiłam. Zwłaszcza na Lecha Shandy, chociaż nie mam pojęcia jak smakuje :) I skąd mi się taka ochota wzięła? :)

      Usuń
  4. Ciekawy wpis :) Warto się trochę pomęczyć.

    Zapraszam do dyskusji na temat usprawnień w poszukiwaniach zaginionych dzieci http://szukamy-was.blogspot.com/2012/12/system-poszukiwan-dzieci-child-alert.html

    OdpowiedzUsuń
  5. bo zdrowy rozsądek jest najlepszym rozwiązaniem :) ja tak restrykcyjna nie byłam, moją główną zachcianką były słodycze i pożarłam ich na prawdę kilogramy, no i nie byłam w stanie zrezygnować z kawy, którą uwielbiam. teraz kp i też nie eliminuję niczego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, to chyba nie jest jakaś moja wielka restrykcja - po prostu większości rzeczy, których w ciąży należy unikać ja nie lubię ;)

      Usuń
  6. Z tego co wiem to sery pleśniowe można. Trzeba jedynie zwrócić uwagę na to aby były z mleka pasteryzowanego, bo to mleko niepasteryzowane może być groźne w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, chociaż dla mnie to bez znaczenia, bo i tak nie lubię :) ale może komuś przyda się ta informacja :)

      Usuń
  7. Ja miałam dietę cukrzycową :/ Bleee..............

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na słodkie miałam ochotę prze przeogromną, zwłaszcza, że przez cukrzycę nie mogłam. To chyba podświadomość tak mi działała. :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja osobiście nie wiem czy to dobrze - wręcz odwrotnie...
    Alkohol oczywiscie nie - ale jest jedno pyszne piwko Bavaria 0% ( prawdziwe 0%, nie poleca się bezalkoholowych Lechów, zywcow itp) - i Bavarie piję - smak pszeniczny - bardzo pyszny, dla tych ktore tesknia za lampka wina albo piwkiem polecam!
    Sushi, nie mogę przeżyć, że nie można, 2 razy zjadłam na nieświadomce, ale póki co żyję i ja i dziecko, ryby i owoce morza oczywiście odpowiednio przetworzone, smażone, pieczone, gotowane itp są wręcz wskazane.
    Woda gazowana - jedyna jaką toleruję w ciąży, niegazowana mnie właśnie mdli..
    Kawa- piję codziennie latte, nie moge sie oprzeć.

    zapraszam do mnie, dopiero zaczełam notować moje ciążowe zapiski:
    http://emiliuszka.blogspot.com/


    OdpowiedzUsuń
  10. Mi moja Pani ginekolog wątróbke wręcz ,,kazała" jeść w nadmiarze, gdyż ma dużo żelaza, którego u mnie w czasie ciąży jest niestety bardzo mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, bo na anemię akurat wątróbka jest super :)

      Usuń
  11. dla mnie najciężej było przeżyć bez serów pleśniowych :(

    OdpowiedzUsuń
  12. o żesz Ty, nie wiedziałam o wędzonych rybach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) nie wszystko człowiek jest w stanie wiedzieć, tyle tego :)

      Usuń
  13. Ja ograniczyłam wiadomo alkohol (zdarzyło mi się wypić może 2 te warki cytrynowe) surowe mięso, sery pleśniowe, owoce morza (nie lubię ryb) i wszystkie ego typu podobne rzeczy, powalałam sobie na gazowane (zwłaszcza cole) no i nie piłam kawy (zdarzyło mi się dwa razy i nie mogłam spać tak Mały się wiercił ;-D i od tamtej pory nie piłam) , no i wątróbki i pasztet też ograniczyłam a tak jadłam to na co miałam ochotę co poskutkowało 20 kg po przodu teraz w 39 tygodniu ciąży .
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja za to przez pierwszy trymestr nie mogłam włożyć do ust nic poza fast foodami, wszystko inne od razu lądowało w WC.Później na szczęście mi minęło ;)
    Kawę zastąpiłam Inką,gazowane piłam a i ze słodyczami jakoś się specjalnie nie ograniczałam ;-)

    nasze-perypetie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja kawę pijałam rzadko przed ciążą, więc i będąc w ciąży niepicie jej nie było żadnym uniedogodnieniem:) Napiłam się chyba ze 3razy, słabiutką, rozpuszczalną z mlekiem.
    Napoje gazowane w pierwszym trymestrze odstawiłam zupełnie. Teraz od czasu do czasu (ze 2x w miesiącu) pozwalam sobie na ukochaną colę:)
    Jeśli mowa o słosyczach to przez pierwsze trzy miesiące działały na mnie odrzucająco;) Teraz apetyt na słodkie powrócił (a przeciez mam mieć syna;))
    Surowe mięso - tatar - w ciąży nie jadłam, podobnie ciast z kremami, w których mogły być surowe jajka.
    Sery pleśniowe odstawiłam, choć ciężko było jeść jedzonko z grilla i nie móc zjeść camemberta;)
    Wątróbki nie cierpię, nie jadłam przed ciążą, nie jadłamw ciąży i raczej się to nie zmieni. Nawet z grillowanej kaszanki wydłubuję każdy kawałeczek;)
    Na początku zwracałam uwagę na to ile wypijam płynów, bo zawsze piłam za mało (zdecydowanie poniżej 2litrów). Teraz jak biorę tyle leków to piję zdecydowanie ponad 2litry dziennie, więc nawet o tym nie myślę.
    Co do papierosów - nigdy nie paliłam i starałam się nie przebywać w palącym towarzystwie. Będąc w ciąży jeszcze bardziej unikam i miejsc i osób palących.
    Co do alkoholu to nieświadomie piłam - byliśmy na weselu - był to prawdopodobnie dzień od zapłodnienia, więc mam nadzieję, że nie miało to wpływu na maluszka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale dziwnie. Ja wątróbkę jadłam - też miałam anemię. Jadłam ryby - samkowały mi gotowane (blech :P ) i wędzone też jadłam :P Kawy wtedy nie piłam jeszcze, zaczęłam dopiero przy nieprzespanych nocach :P Na Sylwestra wzięłam szampana do ust i go wyplułam, żeby smak poczuć. Nie jadłam za to mięsa, totalny odrzut. Poza wątróbką ;)

    OdpowiedzUsuń