Stan naszej ciąży. Witaj, siódmy miesiącu!

poniedziałek, grudnia 03, 2012

Aktualizuję info o Nelci i o mnie :)

Jeżeli chodzi o Nelę, to w dniu 19 listopada:
- ważyła 943g, czyli już prawie kilogram :);
- położona jest nadal główkowo;
- serduszko, żołądek, kręgosłup, pęcherz moczowy - w porządku;
- lekarz stwierdził, że jest bardzo ruchliwym dzieckiem, bo ciężko ją zmierzyć (na pewno po tatusiu :));
- lekarz jest niebywale pewny, że to dziewczynka :).

Łożysko na szczęście nie przoduje, podciągnęło się do góry i przesunęło na prawą stronę.

Jeżeli chodzi o mnie, to na dzień 19 listopada:
- okazało się, że z wagą jesteśmy już 5kg na plusie;
- zgaga jest nie do zniesienia i męczy mnie bez względu na to, co i ile zjadłam; 
- mam trudności z oddychaniem, szybko dostaję zadyszki :);
- boli mnie kręgosłup i nie umiem znaleźć dla siebie wygodnej pozycji;
- przeszkadza mi ciągły nieżyt i krwawienia z nosa;
- jeszcze większe ilości siary (MORE, MORE, MORE :O).

Jaki jest nasz stan dzisiaj?
Nadal biorę leki rozkurczowe, żelazo, witaminy itd.
Jesteśmy w 29 tygodniu ciąży, w związku z czym już jakiś czas temu wkroczyliśmy po pierwsze w siódmy miesiąc, a po drugie w III TRYMESTR CIĄŻY!!! Ale ten czas biegnie...
Myślę, że przytyłam jeszcze kilogram od 19 listopada. 
Ruchy Nelci przestały być tak mocne, teraz brzuch już mniej podskakuje, a bardziej buja się na boki :) Mała ma już coraz mniej miejsca... Ale czuję ją bez przerwy :)
Pępek wyskoczył. Czuję, że niedługo pęknę w szwach. Brzuszek zaczyna być uciążliwy...


Byłam na pierwszych zajęciach w Szkole Rodzenia. Niestety, kompletnie się zawiodłam. Nic ciekawego. Program zajęć do kitu. Jestem zdecydowana zrezygnować. Tym bardziej, że dni, w których odbywają się spotkania kompletnie mi nie pasują :/

Plany na ten miesiąc?
Po pierwsze, przygotowania do świąt.
Po drugie, zaczynam poważnie brać się za wyprawkę :)
Po trzecie? Bardzo, ale to bardzo mi się to nie podoba, ale chyba po raz kolejny będziemy musieli się przeprowadzić. W grudniu albo już w nowym roku, ale raczej będzie to konieczne :/

A w tym tygodniu czeka mnie jeszcze:
ŚRODA, czyli czwarta rocznica, jak jesteśmy z M. razem,
CZWARTEK, czyli Mikołajki,
PIĄTEK, czyli urodziny i imieniny M. Plus kolejna wizyta u ginekologa...
Będziemy świętować :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

39 komentarzy

  1. hey
    jak miło cię znowu tu przeczytać. No to jednak troska o ciebie się przydała. Dobrze, że już jest ok i wróciłaś. Brzuszek piękniusi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troska się przydała, ale tylko niewielka, bo na szczęście nic złego nie zdążyło się jeszcze stać i reakcja lekarza była na czasie :) Dziękuję za miłe powitanie :)

      Usuń
  2. Piękny masz brzuszek :) Jeszcze troszkę i przywitacie Kornelcię po drugiej stronie brzuszka :)Ale ten czas leci :)
    Super, że wróciłaś :) Brakowało mi twoich postów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemnie wiedzieć, że komuś brakowało mojej obecności w blogosferze :) dziękuję :*

      Usuń
  3. Śliczny brzuszek:) Widać jak Kornelka ładnie rośnie:) Jeszcze chwila, a będziecie już we trójkę. A jeszcze nie tak dawno co pisałaś, że jesteś w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dopiero co robiłam test ciążowy i w panice leciałam do lekarza, a tu nagle 70 dni do porodu zostało :)

      Usuń
  4. Sliczny brzucholek:)
    A dlaczego znowu przeprowadzka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodem przeprowadzki jest praca M. Jeżeli będzie pewne, że się przeprowadzamy, napiszę konkretnie dlaczego :)

      Usuń
  5. Fajny brzuchol :) Najważniejsze, że maluch zdrowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, najważniejsza jest teraz Nela :)

      Usuń
  6. witam Cię spowrotem :) I to z takimi miłymi wieściami!
    już brzuszek przeszkadza? kochana poczekaj jeszcze trochę, teraz to jest luzik :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zastanawiam się, jak to będzie dalej, skoro już teraz mi przeszkadza :)

      Usuń
  7. sliczny brzuszek ;) najważniejsze, że z dzidziusiem wszystko ok i Ty jestes zdrową. Mnie też dokuczała zgaga, a migdały pomagały tylko na chwilkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam migdałów, nie pomogły nawet na moment :(

      Usuń
  8. A dlaczego i gdzie tym razem się przeprowadzacie?

    Wiesz, teraz to już bliżej niż dalej, dużo zdrowia życzę, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O przeprowadzce napiszę, jak już będzie pewne... :)
      Dużo, dużo bliżej niż dalej nam zostało :)

      Usuń
  9. Jak dobrze, że się odzywasz :) 5 kg na plusie? Toż to nic - gratulacje :) Piękny brzuch :) Ja wkraczam w szósty miesiąc i jestem podekscytowana, więc nie wyobrażam sobie nawet co dzieje się z Tobą :) Pisz ja najwięcej, pisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sama nie wiem, co się ze mną dzieje, chyba goni mnie wizja porodu ;) Leżąc w szpitalu uświadomiłam sobie, że już niebawem tu wrócę urodzić moją córeczkę :)

      Usuń
  10. Dobrze że już jesteś :) I że ok z malutką. Teraz to już z górki :) Śliczny brzuszek, powodzenia tam! Też wiem, co to przeprowadzka w ciąży, hihi sama przyjemność ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę przeprowadzek, a ta dobija mnie tym bardziej, że do mieszkania, w którym jesteśmy wprowadziliśmy się DWA miesiące temu!!! Ledwo co zdążyliśmy ogarnąć cały ten bajzel, a trzeba będzie robić drugi :/

      Usuń
  11. Czas leci nieubłaganie. U nas już praktycznie połowa ciąży. Brzuszek cudo :) Prawie kilogram... teraz już coraz szybciej na wadze będzie przybierała. Nas też czeka przeprowadzka, ale pomijając zamieszanie ogólnie na plus, bo większe mieszkanie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie kg to było dwa tygodnie temu :) teraz to z 1,5 będzie :)
      Nienawidzę przeprowadzek :/

      Usuń
  12. Jaki Masz fajny brzuszek :))
    Czas leci jak głupi zanim się obejrzysz Malutka będzie z Wami ;))
    A co do zgagi rozumiem aż za dobrze, bo całą ciąże się męczyłam i nawet teraz w ostatnich dwóch tygodniach ona nie daje o sobie zapomnieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgaga ciążowa to nie to samo co zgaga u innych... :/ Przełyk dosłownie płonie :) Cudowne uczucie :)

      Usuń
  13. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/3 grudnia 2012 22:55

    sliczny brzusio:)))
    to juz 7 miesiac!:)za dwa miesiace potulisz malenstwo!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. No w końcu jesteś -kamień z serca. Jakbym miała Twój numer to bym chyba do ciebie zadzwoniła. Wiedziałam że coś nie tak! Nie rób nam tak więcej i się kuruj i nie przemęczaj. Bo ja Ci tyłek zbiję na kwaśne jabłko. Dbaj o Was!

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczny brzuszek! Podoba mi się imię, które wybraliście dla córeczki:) Jeśli będę kiedyś miała córkę, też nazwę ją Kornelia, Nelcia... Słodko! i życzę powodzenia! Wszystko będzie dobrze! :) Już zaciskam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeprowadzka? Dlaczego znów :( Nie zazdroszczę. Odpoczywać powinnaś a nie stresować się zmianami :( Uważaj na siebie.
    No to jutro ładna rocznica :) Sto lat razem Wam życzę i jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprowadzka z powodu pracy M. :( Też mnie to martwi, bo do porodu coraz bliżej, powinniśmy na poważnie zająć się wyprawką, kącikiem dla Neli i zbierać siły na potem, a tu znów męcz się i stresuj przewożeniem i układaniem gratów :/

      Dziękujemy za życzonka :)

      Usuń
  17. Ale Cię długo nie było... Co jest na takich zajęciach w szkole rodzenia? Ciągle się zastanawiam czy warto i zdecydować się nie mogę... Już bliżej niż dalej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem szkoła rodzenia jest przereklamowana. Skoro tyle kobiet dawało sobie przez wieki radę bez tego to i ja dam. Ogólnie w szkole rodzenia mówi się głównie o porodzie, metodach, sposobach, znieczuleniu, karmieniu piersią i pielęgnacji noworodka.
      Czy warto? Myślę, że zdecydowałabym się na szkołę rodzenia z bardziej rozszerzonym planem jej działania. Mam tu na myśli wiadomości o chustonoszeniu, zwiedzanie szpitala czy gimnastyka/joga dla ciężarnych. Moja szkoła rodzenia tego nie oferuje, położna sama nie wie, o czym ma nam mówić, każe zadawać pytania, ale nie potrafi sama zaproponować jakiegoś ciekawego tematu. Dlatego jest mega nudno, ponieważ wszystko, czego można się od niej dowiedzieć już zdążyłam wyczytać w necie i książkach... Chyba moja szkoła idzie po taniości i jest tylko po to, aby była... :/

      Usuń
  18. Śliczny zgrabny brzuszek:) 5 kg? Świetna waga jak do tej pory;p ja mam już dużo wiecej;d MY w ogóle nie chodziliśmy do szkoły rodzenia, dla mnie to strata kasy. Kobieta ma w sobie to coś że po prostu umie urodzic i zajmowac sie dzieckiem a facet raz dwa i sie nauczy;-) Moja maleńka w poniedziałek ważyła ok. 1400 g:) Aż w szoku byłam że już tyle!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Najlepsze życzenia z okazji czwartek rocznicy! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękny brzusio :):)
    ja za to na jutro mam termin porodu i nic się nie dzieje :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Brzuszek super. Maleństwo ma tam jeszcze sporo miejsca, a pomyśl, co będzie za miesiąc. ;-)
    Ja o szkole rodzenia nawet nie myślę. Mąż ma taką pracę, że trudno nam będzie przypisać się do konkretnej grupy, a samej chodzić nie chcę. Jakoś sobie chyba poradzimy bez tego 'wynalazku'. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gratuluje wejscia w siodmy miesiac oczekiwania na Kornelie (sliczne imie)! :))
    Co do szkoly rodzenia, to mysle, ze bardzo duzo zalezy od tego jak sie trafi... Ja mialam to szczescie, ze trafilam na rewelacyjna szkole i polozna "do rany przyloz", ktora swietnie mnie przygotowala do porodu.
    Dlatego poltora roku po porodzie postanowilam zalozyc bloga www.szczesliwaciaza.com na temat tego, co sie tam dowiedzialam i jak aktywnie przygotowac sie do porodu! Zapraszam :))

    OdpowiedzUsuń