01.01.2013 r. - panika. Bynajmniej nie noworoczna - porodowa!

wtorek, stycznia 01, 2013

Wstałam przed godziną 9. Chyba wcześniej niż reszta świata ;)

Otworzyłam oczy i stwierdziłam, że, kurczę, mamy naprawdę ładną datę: 01.01.2013 r., a dla mnie absolutnie nic się nie zmieniło.
Widok z okna ten sam, sypialnia ta sama i to samo, co zwykle w brzuszku – Nela robi podkop… :)

Tak, dotrwałam do północy. Sama.
Tak, ale przegapiłam wielkie odliczanie. Tzn. słyszałam w TV, że odliczają, ale jakoś specjalnie mnie to nie zainteresowało.
A kiedy data na monitorze komputera nagle przeskoczyła na wyższy poziom, zdziwiona pomyślałam: to już?
Ehhh, i świat istniał nadal, taki sam jak przed paroma sekundami…
Napisałam SMSa do M., życzyłam mu tego samego, czego on mi, bo tak naprawdę były to życzenia dla nas obojga.
A potem… nie zaskoczę Was: poszłam spać…

Za to dziś… jeszcze w łóżku przyszła do mnie straszna myśl:  
jak to? Czyli mamy już styczeń??? Aleeee zaraz, chwila… Gdzie mój syndrom wicia gniazda???

I dotarło do mnie, że ciążowy czas mijał do tej pory tak wolno, że przestał dla mnie chyba w ogóle istnieć. Wszystko ciągnęło się jak flaki z olejem.
Miałam tyle planów na ciążę, tyle pomysłów, a tu NAGLE dokładnie w tym miesiącu minie nam 36 tydzień (25 stycznia) – tydzień, kiedy Nela będzie już donoszona i kiedy będzie mogła wyskoczyć na świat w każdej chwili!
A ja co? Jestem na to gotowa???
Chyba nie. Tzn. myślę, że psychicznie jestem gotowa już od jakiegoś czasu, ale organizacyjnie… w lesie…
I panika. Bo to już tak niedługo, bo tyle jeszcze do zrobienia…
Postanowień noworocznych, jak zwykle, nie robiłam. Ale widzę, że jakieś plany na pierwszy miesiąc Nowego Roku wysnuć muszę. Bo inaczej się nie wyrobię, a Nelcia zaskoczy mnie niczym zima kierowców.

Tak więc w styczniu MUSZĘ:
- wyprać i wyprasować ubranka Nel (kurczę, jeszcze tego nie zrobiłam??? :O),
- kupić i złożyć łóżeczko i przewijak (o tym akurat pamiętałam ;)). Oczywiście, to zrobimy już razem z M.,
- spakować torbę do szpitala… O mamo, a czy w ogóle jest co pakować? Przecież ja praktycznie nic dla siebie nie mam :O,
- przeczytać parę typowo dzieciowych książek, które leżą na półce i na mnie czekają. Np. „Język niemowląt” – biblia, którą już dawno powinnam przeczytać milion razy,
- zaczerpnąć więcej wiedzy na temat samego porodu… Bo nadal guzik wiem i jak zacznie się coś dziać, to nawet nie będę wiedziała co ;),
- zrobić album pamiątkowy dla Nel z okresu ciąży i jej pierwszych miesięcy!!!,
- zrobić fotograficzną sesję brzuszkową. Już ustaliliśmy z M., że damy sobie radę sami, bez fotografa :D,
- wózek kupują moi rodzice, więc przynajmniej z tym mam luz. Wybór pojazdu pozostawiam M. – on wie, jakie cechy szczególne powinien posiadać mój wymarzony wózek. Co do całokształtu: koloru, ogólnego wyglądu… - jestem zbyt niezdecydowaną kobietą, by oglądać takie rzeczy ;),
- dokupić parę drobiazgów dla Nelci, których kupno ciągle mi nie po drodze,
- zrobić w domku generalne sprzątanie… chociaż dopiero je robiłam :/ (czemu to mieszkanie syfi się w tak szybkim tempie? :/)
- POBYĆ WIĘCEJ CZASU RAZEM Z M. TYLKO MY DWOJE. NACIESZYĆ SIĘ OSTATNIMI CHWILAMI NASZEJ WOLNOŚCI ;) NACIESZYĆ SIĘ SOBĄ. NABRAĆ SIŁ DO NAJCIĘŻSZYCH RÓL W ŻYCIU.

P.S. Wczoraj Nel wystraszyła się petard! Chyba spała, bo czułam ją tylko od czasu do czasu i to bardzo delikatnie, a jak buchnął fajerwerk tuż za oknem, to aż podskoczyła i mnie skopała. Pogłaskałam ją i pogadałam do niej chwilę i trochę się uspokoiła, bidulka moja…

Te posty mogą Ci się spodobać:

17 komentarzy

  1. Hehe :) Dokładnie o tym samym dziś myślałam.. :) Ja od dziś planuję zabrać się za wyprawkę w końcu :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że każdej przyszłej mamie w nowym roku otworzyły się oczy na nadrobienie zaległości wyprawkowej:)Ja właśnie na swoim blogu zamieściłam post o moich poczynaniach wyprawkowych!Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez muszę zrobić taki bilans:)

    OdpowiedzUsuń
  4. 36 tydzień i jesteś w lesie? ;)
    Już widzę tą zaszokowaną minę na twarzach pedantycznych, systematycznych i zawsze gotowych mam:) Tymczasem spokojnie, lista zrobiona, teraz zabieraj się za realizację poszczególnych punktów!
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Spokojnie. Ja torbę pakowałam dwa tygodnie przed terminem, bo przecież miałam czas ;) O porodach i dzieciach nic nie czytałam, bo każdy poradnik jest "mądrzejszy" od poprzedniego. Łóżeczko mąż złożył jak mała już była na świecie :)I ja w ogóle nie miałam syndromu wicia gniazda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też dziś wstałam przed 9 no jak mus to mus, bąbel wstał wyspany i postawił cały dom na nogi, a co niektórzy by sobie jeszcze pospali:)

    Kochana życzę Ci byś ze spokojem, bez paniki zrobiła i wyrobiła się ze wszystkim co wymieniłaś, drobną uwagę mam co do zakupu wózka, rozumiem że Twój mężuś wie co lubi, ale to ty będziesz nim w większości, korzystać, więc na twoim miejscu wolałabym być jednak i potestować w sklepie, bo potem może się okazać, że będziesz niezadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  7. oj tak też mam cała masę rzeczy do zrobienia:P Na szczęście proszek już w domu więc niebawem wielkie pranie...swoją drogą syndromu wicia gniazda nie miałam:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Mateusz tak samo. Wydaje mi się, że był przerażony hukiem petard, bo brzuch miałam wypięty z każdej strony i jakby lgnął do mojej dłoni.
    Ja już część rzeczy do szpitala mam, ale chyba za mało, bo np. opakowanie podkładów (10sztuk), opakowanie majtek jednorazowych (6sztuk). Trzeb też kupić jednorazowe ubranie dla osoby będącej przy porodzie... I do tej pory nigdzie takiego nie widziałam...
    P.S. Jak zobaczyłam tytuł posta to myślałam, że Nela chciała wyjść na świat;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do tego candy to zgłosiłabym się, ale nie umiem ustawić takiego zdjęcia z boku... Zresztą nawet z suwaczkiem mam problem (a na onecie to było takie łatwe...). No bo jasne, że chciałabym taki poradnik:) Ale jak się nie umie tego wstawić u siebie na blogu no to lipa:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Co do postanowień sama ich nie robię...
    Udanego i Szczęśliwego tego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
  11. O już tak bliziutko! Doczekać się nie mogę Twojego maleństwa, ale oczywiście niech sobie jeszcze posiedzi w brzuszku, a mamusia niech się dobrze zorganizuje i przygotuje na nowe, lepsze życie :))
    Buziaczki na ten nowy rok :**

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko co musisz na pewno uda Ci się zrobić :) A co do NAJCIĘŻSZEJ roli to zapewniam, że jest to również najwspanialsza rola w życiu dla kobiety. Sama się przekonasz :) Dużo zdrówka życzę i ślę ciepłe pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  13. O matko (już niedługo :P)! Przestraszyłam się, że wylądowałaś na porodówce... Nie strasz ludzi ;) teraz będziesz miała tyle na głowie, że nawet lepiej - czas Ci zleci :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieki za pomysł z tą listą;) Też planuje wszystko dopiąc na ostani guzik w styczniu właśnie bo w lutym to nie wiadomo jak bedzie, możemy urodzic np na początku;) Wiec do roboty kochana;d a zdązysz ze wszystkim;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja co prawda mam termin na połowę kwietnia,ale też się trochę wystraszyłam że to wcale tak dużo czasu nie zostało...i nie strasz bo myślałam że urodziłaś!:P

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj,
    od czasu do czasu zaglądam na Twojego bloga. Z tym wiciem gniazdka wcale nie jest tak źle. Niedawno po raz drugi zostałam mamą i było z tym sporo zamieszania. Wyprawkę zdążyłam skompletować na czas (uzupełnienie ubranek, nowy przewijak, pieluchy, kocyki itd), ale torby do szpitala nie miałam spakowanej, no jedynie całą dokumentację trzymałam przygotowaną w teczce. I tak w 38 tyg mała postanowiła przyjść na świat i to w expresowym tempie... tak expresowym, że mimo iż do szpitala mamy niecałe 5 min drogi, ledwo zdążyliśmy! Kiedy tylko zaczęły się regularne i skurcze, ubrałam się, zebrałam to co niezbędne podczas porodu i w drogę, a pod szpitalem miałam już skurcze parte i jak się okazało 8 cm... później mąż musiał mi wszystko do szpitala dowozić. Przy pierwszej córeczce wyprawkę zaczęłam kompletować w 8 mc, jakoś nie chciałam zapeszać:) więc głowa do góry, dasz radę:)
    A mam pytanie, czy masz już wybraną położną środowiskową? Ponieważ jeszcze przed porodem organizowane są spotkania, podczas których położna przygotowuje przyszłą mamę do porodu, podczas których można rozwiać swoje obawy.
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie ma zwyczaju spotykania się z położną przed porodem. Ale tak, byłam już w przychodni i załatwiałam położą na po porodzie :)

      Usuń