Hello 9. month...

niedziela, stycznia 20, 2013

Tak, tak, wkraczamy właśnie w długo wyczekiwany dziewiąty miesiąc ciąży :D 

W piątek byliśmy na kolejnej, chyba już przedostatniej, wizycie u naszego doktorka. 
Czego się dowiedziałam? 
Ano, że nic nie wskazuje na to, by poród odbył się w najbliższym czasie. Jak w 27 tygodniu groził nam poród przedwczesny, tak dziś Nel ewidentnie nie szykuje się do wyjścia. Łożysko wciąż w II stopniu dojrzałości, szyjka się nie skraca, a brzuś nie opada. Tzn. dno macicy opuściło się, ale bardzo niewiele...
Zanosi się na to, że... donoszę Nel do terminu :)

Dostałam skierowanie na badanie morfologii i moczu, a lekarz pobrał materiał na posiew. 

Niestety, moje wieczne upławy, których lekarz niczym nie mógł wykurzyć, przybrały gorszą postać i możliwe, że to zaczątek jakiejś infekcji, dlatego muszę stosować antybiotyk :/ To konieczne zwłaszcza dla zdrowia Nelci, a to w tym momencie jest najistotniejsze...


Małe podsumowanko 35 skończonych już tygodni:
Nela:
- rozpycha się w brzuszku na całego, dzielnie walczy o prawa do okopywania moich żeber, 
tudzież innych narządów wewnętrznych,
- mogę pogłaskać jej maleńkie stópki, które pojawiają się tuż pod skórą,
- zdrowa jak ryba, serduszko jak dzwon,
- wymiarami wyprzedza trochę swój... że tak powiem, wiek ;),
- waga: solidne 2550g.

Ja:
- dużo mniejsze i rzadsze wycieki siary;
- skurcze Braxtona Hicksa - troszkę częstsze, zdarza się, że i bolesne,
- zgaga - nadal obecna, chociaż pojawia się rzadziej,
- okrutne bóle w krzyżu,
- ból stawów biodrowych - nie do zniesienia, zwłaszcza w nocy,
- rozstępy: na piersiach - kilka maluchów; na brzuszku - brak,
- obwód brzuszka: 105cm,
- waga: przybraliśmy ok. 2kg od ostatniej wizyty, czyli na koncie mamy już jakieś +8kg,
- skóra na brzusiu ostatnio zaczęła swędzieć, ale nawilżam konsekwentnie 2 razy dziennie,
- syndrom wicia gniazda wkroczył na poziom hard - sprzątanie jest przyjemnością, 
mogłabym to robić bez przerwy, łapki mnie swędzą, by wciąż układać i przekładać rzeczy Nel, 
z niecierpliwością czekam, aż pranie wyschnie, by móc je prasować, 
chociaż do tej pory ta czynność była moją zmorą...


Od położnej dowiedziałam się, co dokładnie muszę zabrać ze sobą do szpitala - na szczęście wszystko już mam :) Torba dla Nel natomiast w ogóle nie będzie konieczna - muszę zapakować jedynie pampersy, całą resztę otrzymam w szpitalu. W sumie to dobrze - będzie mniej waliz do tachania :) Poza tym jestem całkowicie ZA, jeżeli chodzi o niezabieranie ze sobą swoich ubranek dla dziecka do szpitala - potem trzeba je przywozić do domu razem z bobasem i milionem bakterii, które się na nich zebrały.

Te posty mogą Ci się spodobać:

28 komentarzy

  1. O jejku! To już 9 miesiąc? Ani się obejrzysz a będziesz trzymać swoje Maleństwo na rękach :) Wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im bliżej, tym dłuży się bardziej... xD
      Dziękujemy :)

      Usuń
  2. Śliczny brzuszek :-) i ta bluzka z sową <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bluzka z sową wymiata :) Lubię ten motyw :)

      Usuń
  3. A nam na szkole rodzenia radzili zabrać ubranka dla dziecka do szpitala,a tuż po porodzie okryć dziecko pieluchami flanelowymi przyniesionymi z domu. Chodzi o to,żeby skóra dziecka od razu się przyzwyczaiła do naszych domowych bakterii. I dla mnie to brzmi bardziej prawdopodobnie i rozsądnie, poza tym takie ubranka ze szpitala to dopiero muszą być naładowane rożnymi chorobami i świństwami, nie sądzisz? Ja sama osobiście nie założyłabym ciuchów bez uprzedniego ich uprania na moich oczach, a co dopiero dziecku.

    9 miesiąc, ostatnia prosta, nie wiem jak Ty, ale ja wciąż nie widzę światełka w tunelu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, w sumie z tymi ubrankami to masz rację - nie przemyślałam tego od tej strony... Później może i mogłabym zakładać w szpitalu swoje ubranka, ale w tym momencie boję się, że raczej tuż po porodzie położne i tak ubiorą Nelę w to, co mają w szpitalu, skoro taki zwyczaj tam panuje... Zobaczymy, jak coś mężuś mi przywiezie z domku rzeczy Nel :)

      Ja też żadnego światełka nie widzę... :) Ostatnia prosta, ale wcale nie taka prosta... coraz ciężej człowiekowi :)

      Usuń
    2. Mnie też tak mówiono, żeby dziecko miało kontakt z bakteriami domowymi a nie szpitalnymi.

      Usuń
  4. gratulacje 9 miesiąca! :)
    a ciuszki jakie słodziutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny masz brzuszek :)) I tylko 8kg, po porodzie raz dwa odzyskasz formę :)
    Ja ciuszki do szpitala brałam, bo te co u nas oferują dzieciom takie nijakie. A chciałam, żeby Mati od pierwszych chwil wyglądał ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzuszek jak prawdziwa piłka :) Mam nadzieję, że figura szybko mi wróci, chociaż do stanu brzuszka po porodzie mam wątpliwości, czy będzie jeszcze kiedykolwiek taki jak kiedyś ;)

      Usuń
  6. Juz niedługo porod :-) zobaczymy w koncu mała Nel :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to tylko oczekiwać tej najpiękniejszej chwili:)Bardzo fajny blog dodaje do obserwowanych:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie waga twoja ciążowa rewelacyjna, po porodzie będzie chudsza niż przed. Ja w tym czasie byłam już ok 17kg do przodu. Po porodzie na na początek odeszło mi 9 kg, a pozostałe 10 i jeszcze 3 zleciały w ciągu 3m:) Brzuś fajny:)Ja ubranek też nie brałam, szpital zapewniał, i nie były takie złe:) jedna dziewcyna tylko zakłądała bo jej dzidziuś miał wysypkę od tych szpitalnych a tak pozostałe 4 panie lansowały szpitalną modę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem jak to się stało, że tak mało przybrałam na wadze... Może to "zasługa" wymiotów do 20 tygodnia, i praktycznie permanentnego braku apetytu przez całą ciążę?...

      Właśnie, ciekawe w czym piorą te szpitalne ubranka, bo boję się trochę, że Nel może dostać od nich jakiejś ciężkiej do wytępienia wysypki i potem będę się martwić... :/

      Usuń
  9. O losie, dopiero byłaś w dwudziestym tygoodniu, a to już zaraz poród :o

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej, te okrutne bóle w krzyżu... dobrze je pamiętam :( grrrrrrrr

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w ciąży ich nie miałam dopiero w dzień porodu miałam pierwsze skurcze z krzyża.

    My już we 3 jesteśmy także i u Was nie mogę się doczekać kiedy pokażesz Nelcie:)

    PS: Muszę jakoś w tyg zostawić męża z małą na moment i wyskoczyć do Pepco:) - buciki super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam skurczy z krzyża, tylko bóle, chociaż nie wiem, czy to nie jest to samo (?) :)
      Nel... jestem strasznie ciekawa, jak będzie wyglądać :)

      Usuń
  12. Brzuszek cudny! :) A ciuszki właśnie dlatego, że różowe mają w sobie jeszcze więcej uroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tak, chociaż jestem zwolenniczką, że co za dużo to niezdrowo :) Czyli jeżeli bluzeczka różowa, to dół koniecznie w innym kolorze :) Nie chcę, by moja córa wyglądała jak landrynka :)

      Usuń
  13. Już? :) Super! Już niedługo pokażesz wszystkim Nelę :) Gratuluję wagi - u mnie niestety ze względu na obrzęki na plusie nagle zrobiło się więcej niż planowałam (ja i położna też). A co do różowych ciuszków - też się przed nimi broniłam, ale... mają w sobie urok, naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam w komentarzu wyżej, różowe ciuszki tak, ale z umiarem :)
      Mnie na szczęście obrzęki omijają szerokim łukiem :)

      Usuń
  14. teraz można byłoby powiedzieć, że to już bliżej niż dalej :) waga boska, obwód brzuszka również!

    OdpowiedzUsuń