Żegnam styczeń

czwartek, stycznia 31, 2013

Ostatni dzień stycznia...
Od jutra luty, miesiąc, w którym Nel będzie już z nami. 
Tyle tygodni czekania i wreszcie czuję, że dobijam do brzegu...
Jutro zaczniemy 38 tydzień...
Jest coraz gorzej. Tzn. jeżeli chodzi o moje samopoczucie. Tak jak pisałam ostatnio, od kilku dni utrzymuje się u mnie stan, który nazwałabym przedporodowym. Wiem, że do porodu być może jeszcze kawałek, ale wreszcie zaczyna się coś dziać. Niedziela była dniem, kiedy nastąpił pewien przełom, kiedy pojawiły się różne objawy, które z dnia na dzień przybierają na sile. 
Mogę spokojnie orzec, że mobilność mnie opuściła. Naprawdę nie jestem w stanie chodzić, ale też i leżeć, przez bardzo silny ból bioder. Bardzo mało śpię. Krzyż też nie daje za wygraną, brzuch ciągnie, pobolewa jak na okres, a skurcze są częste i silne. Silne do tego stopnia, że wczoraj wieczorem myślałam, że "to" już się zaczyna... 
Ogólnie, dziwnie się czuję, bardzo dziwnie...

Przez to wszystko w popłochu sprzątam mieszkanko jak głupia, robię wszystko, co planowałam zrobić, kończę niedokończone, a mimo to boję się, że z czymś w końcu nie zdążę...
Mam wrażenie, że coś mnie goni. I nadzieję, że moja intuicja płata mi figle...

Co miałam zrobić w tym miesiącu - odhaczone. Czyli: ubranka Nel wyprane, wyprasowane, leżą i czekają w komodzie. Łóżeczko i przewijak zakupione i złożone. Torba do szpitala... prawie spakowana ;). Wiedza na temat porodu - zaczerpnięta, sesja brzuszkowa - zrobiona, tylko wywołać. Staniki do karmienia w liczbie sztuk dwie - zakupione. Ostatnie drobne zakupy dla Nel też się dokonały. Mieszkanko posprzątane kilkakrotnie (każdy zakamarek ;). Wózek zawita u nas w przyszłym tygodniu. Ciągle czytam książki o tematyce dzieciowej i się doszkalam :). 
Tak, tak właśnie wyglądał miniony miesiąc w moim wydaniu. To wszystko plus panika i pośpiech. I ogromna ekscytacja...
Jakoś nie umiem teraz siedzieć bezczynnie i czekać... Chociaż moje ciało odmawia mi już współpracy. 

Ciężko, ciężko, coraz ciężej. I coraz bliżej :D

Te posty mogą Ci się spodobać:

53 komentarzy

  1. Tiruriru i syndrom wicia gniazda się włączył ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jakiś czas temu się włączył, teraz tylko przybiera na sile :)

      Usuń
  2. Ja już się doczekać na Nel nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana i tak jak zobaczysz małą to, to wszystko przestanie być ważne i tak istotne :) odpuść sobie i ciesz się lenistwem póki możesz bo niedługo się skończy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że tak będzie, jak zobaczę Nel. Cieszę się lenistwem jednocześnie przygotowując się na to, co mnie czeka :)

      Usuń
  4. Przed Wami magiczny luty! A potem życie w trójkę po tej stronie brzuszka. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magiczny... bo na świecie pojawi się nasze maleństwo... Ale... dokładnie rok temu luty był najtragiczniejszy dla nas - jedno maleństwo straciliśmy...

      Usuń
  5. Grunt to spokój. :) Nawet jeśli czegoś nie zdążysz zrobić, to pod Waszą nieobecność kilkudniową tatuś na pewno to nadrobi. :) Najważniejsze, żebyś w tym wszystkim nie zapomniała o sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokój... jak to zrobić? :) Ciągle coś mi siedzi na głowie :)

      Usuń
  6. ja jak zwykle się powtórzę - korzystaj z tych chwil i próbuj się relaksować ;)
    Przejrzyj listę produktów, których nie powinna jeść mama karmiąca i jeśli któryś należy do Twoich ulubionych dań - zjedz go ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o jedzenie produktów, których mama karmiąca nie może jeść - robię to :)
      A co do relaksu - jakoś nie mogę usiedzieć w miejscu :)

      Usuń
  7. zyczę zatem szybkiego i jak najmniej bolesnego porodu....

    OdpowiedzUsuń
  8. Toż to już!!! Ale zleciało szybciutko :) Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybciutko, a jednocześnie tak powoli...

      Usuń
  9. Moja Szwagierka urodziła dziś, termin miała na przyszły tydzień :) A tatuś jak tylko zobaczył Małą, przepadł. Ba, mamusia też :) A to (do tej pory) byli ludzie, którzy twierdzili, że nigdy w życiu nie będą mieć dzieci :D także widać po nich, co bobas robi z rodzicami :P

    www.swiat-wg-anuli.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, na punkcie takiego maluszka można oszaleć :)

      Usuń
  10. alez to zlecialo ;)
    teraz to juz moze byc w kazdej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może :) Z jednej strony doczekać się nie mogę, a z drugiej trochę się boję i wolałabym, żeby Nel jeszcze odrobinę poczekała... :)

      Usuń
  11. Blisko, bliżej, coraz bliżej :) Ah, już tak niedługo!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nelunia juz coraz bliżej.. Cudnie.. Obstawiam blondyneczke :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, wiesz, że nawet nie pomyślałam o kolorze jej włosków? :) Ale faktycznie, może być blondyneczką, ja byłam bardzo jasny blond, kiedy byłam dzieckiem, potem mi ściemniały, ale i mąż był blondynkiem :)

      Usuń
  13. Kochana już naprawdę blisko!!!Życzę szybkiego rozwiązania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć ;)

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Moja mama całą naszą trójkę urodziła w 38 tygodniu... Ale dziedziczne to raczej nie jest ;)

      Usuń
  15. Ależ to minęło. :) Szybko masz te bóle, ja miałam w 42 tygodniu i zaraz po nich urodziłam już :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóle bólami, a wcale nie powiedziane, że dzięki nim urodzę niebawem :)

      Usuń
  16. Proponuje doszkolić się w temacie po porodowym, bo później już nie będziesz mieć czasu :-)
    PS. Masz kogoś do pomocy w pierwszych dniach ? mąż będzie miał wolne ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W temacie poporodowym też się doszkalam. I w temacie karmienia piersią :)
      Mąż ma dostać długo odwlekany urlop po narodzinach Kornelki plus okolicznościowy. Ale i moja mama zapowiedziała, że na jakiś tydzień może się do nas wprowadzić, więc obstawa jest :)

      Usuń
  17. Nasza Kochana Weroniko:)) ot tak przeczytane kiedyś

    ,,Dzień" Melania Kierczyńska

    Dzień

    nagle wytrącony ze zwykłej kolei,

    chociaż dla innych ludzi powszedni i zwykły.

    Ciało już wie, jakie są pazury i kły

    bólu.

    Z chłodnych lśnień

    jasnego wnętrza porodowej sali,

    z migotliwego połysku białych łóżek i stali

    narzędzi,

    kiedy się głowa osuwa i ulgi szuka na krawędzi,

    bo krawędź zimna i gładka

    — ze wszystkich stopionych razem ostrych lśnień i błysków

    rodzi się nowy słoneczny system:

    dziecko i matka. "


    przytulam

    OdpowiedzUsuń
  18. jak dla mnie to już lada moment :) pięknego spotkania z Nelką życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, ale ten lada moment trochę mnie przeraża :)

      Usuń
  19. To juz ostatnia prosta :) Sama nie mogę się doczekac Waszej Kornelci :) Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło gładko!

    OdpowiedzUsuń
  20. trzymam kciuki... bo to może kwestia dni kochanie:)ciąża donoszona gratulacje dla MAmusi... dałaś radę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mnie dreszcze po plecach przeszły jak przeczytałam "kwestia dni". O matko, nie jestem jeszcze gotowa... Ale jak tak dłużej rozmyślam to wątpię, czy kiedykolwiek będę ;)
      Ale cieszę się, że poród przedwczesny w żadnym wypadku mi teraz nie grozi :)

      Usuń
  21. A kiedy masz wizytę u lekarza? Ja bym już chyba była u swojego jakbym miała bolesne skurcze. Weronika, bo to może już naprawdę się zaczyna?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następny piątek mam wizytę. Wątpię, czy już się zaczyna, chociaż jestem czujna :) Najczęściej te silne skurcze pojawiają się pod wieczór, mijają to znów powracają, więc to raczej nie to :)

      Usuń
  22. Już bliziutko... Jak ja pamiętam te oczekiwanie :) Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam radę na pewno, a z niecierpliwości mogłabym obgryzać paznokcie (gdybym miała ten nawyk, ale nie mam :))

      Usuń
  23. Już niedługo. Nie mogę uwierzyć, że za jakiś czas będziesz tutaj pisać o niej, jaka jest, jak wygląda...
    Czekamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę w to uwierzyć i nawet ciężko mi to sobie wyobrazić ;) Tak przywykłam do tego, że Nel jest z nami, a jednocześnie w brzuchu... Ciekawe, jak to będzie, jak już pojawi się na zewnątrz, jaka będzie...

      Usuń
  24. ja na kilka dni przed terminem nie moglam sie doczekac, a z drugiej strony...tak mi bylo szkoda, że juz ten czas sie konczy. Przez to kobiety z brzuszkiem dzialaja na mnie jakos tak...wzruszajaco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że ten czas się kończy-to fakt :) Ale też jak przez tyle czasu się nie bałam, to chyba teraz zaczynam ;) porodu się bać, nie życia z dzieckiem, oczywiście :)

      Usuń
  25. Ja już nie mogę się doczekać twoich postów około-dzieciowych. Będziesz świetną matką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będę, ale dziękuję, że tak piszesz :)

      Usuń
  26. I dla nas będzie to przełomowy miesiąc:) Pozdrawiamy tym serdeczniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Was to może być przełomowy tydzień nawet :)

      Usuń
  27. no to już bliziutko :-) czekam na małą Nel z niecierpliwością :-)

    OdpowiedzUsuń