Ja nie chcę... ;)

sobota, lutego 02, 2013

Nie spałam dziś pół nocy, a jak już to jednym okiem. 
Wczoraj wieczorem byłam naprawdę przerażona. Znów męczyły mnie bardzo mocne, częste skurcze, w dodatku mega bolesne. Czułam ucisk i ukłucia w spojenie łonowe, brzuch ciągnął w dół.
Postanowiłam się położyć do łóżka i spróbować zasnąć, ale nie mijało. 
Nie mogłam skupić się na spaniu, bo czekałam na kolejny ból w postaci skurczu. Po głowie zaczęły latać mi myśli, jak to będzie i co to będzie, i że wcale nie jestem na nic gotowa... Z jeszcze większym lękiem uświadomiłam sobie, że naprawdę nie miewam już zgagi, że Nel nie okopuje mi żeber, że oddycham całkiem normalnie, tylko nogi na nogę założyć nie mogę, bo brzuś jest nisko.
Budziłam się kilkanaście razy, nie mogłam z powrotem usnąć, co chwilę biegałam do łazienki, miałam mdłości. Obudziłam się na dobre gdzieś około godziny 4, nie mogłam już leżeć, bo masakrycznie bolał mnie krzyż. Zaciskałam oczy, co by pospać jeszcze trochę. Udało mi się przysnąć na jakieś 10 minut przed budzikiem M., który to sprawił, że na nogach jestem od 6 rano. 
Przez cały dzień boli mnie krzyż i w pachwinach, a co najgorsze: czuję, jakbym za moment miała dostać okres...

Jak długo przed porodem mogą się utrzymywać takie objawy? Mam nadzieję, że ze dwa tygodnie... 

Jedyne, co trzyma mnie przy nadziei, że to jeszcze nie teraz to fakt, że czop mi nie odszedł (albo nie zauważyłam :/).

Nie mogę doczekać się wizyty u ginekologa w przyszły piątek. Wciąż liczę na to, że powie, że "jeszcze trochę"...
Na wszelki wypadek jednak jestem w pełnej gotowości, wszystko dziś pokończyłam: sprzątanie, układanie, pranie, wszystko, wszystko... 
Torba do szpitala stoi i wygląda jakoś tak... groźnie. 

Teraz osiadłam na laurach i czekam... Mam nadzieję, że jeszcze trochę poczekam...
Bo... wiecie co?
Chyba zaczynam się bać. Ale nie bólu. Raczej tego, co zrobię, jak się zacznie, tego, czy M. będzie akurat w domu, czy zdążę dojechać te 30km do szpitala i, wreszcie, czy wszystko pójdzie dobrze...

Zaczęliśmy 38. tydzień ciąży...

Tak, wiem, mam się relaksować...  
Ommmmm... :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

34 komentarzy

  1. Tylko zobaczyłam tytuł, wiedziałam o czym będzie post :P Łatwo mówić - relaksuj się... Cóż, skoro jesteś gotowa, to może dziś, może jutro, może za tydzień. Ach, już niedługo Nel będzie z Wami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym jednak za dwa tygodnie :)

      Usuń
  2. Zawsze słyszałam, że takie sprzątanie pomaga w tym, aby przyspieszyć poród, ale u mnie to się nie sprawdziło..
    Może lepiej już odpocznij żeby się nie zaczęło jeszcze :)
    Ja nie miałam żadnych odczuwalnych objawów. Nawet parę dni przed porodem jak miałam KTG to nic nie wykazało.
    Dokładnie w 40 tyg. pewnego wieczora było "PYK" i wody poleciały :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może już nie sprzątaj wszystkiego po kolejny raz bo podobno jednak ruch działa przyspieszająco na poród :) Tak jak pisałaś leż, odpoczywaj i czekaj :) A do szpitala na pewno dojedziesz! Ja mam 90km i mam nadzieję, że dam rade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, mam nadzieję, że to nie przez moje sprzątanie :/ To od dziś gniję w łóżku :)

      Usuń
  4. Witam;-) U mnie dwa tygodnie przed porodem zaczął odchodzić czop.Urodziłam córcię w 39 tygodniu.Wieczorem położyłam się do łóżka i chciałam zasnąć,ale właśnie nie mogłam bo brzuch zaczął mnie pobolewać tak,jakbym miała dostać okres.Wystraszyłam się i wstałam i wtedy powoli wody zaczęły odchodzić.Pojechaliśmy z mężem do szpitala.Była godzina 22,piątek.Miałam bóle krzyżowe przez kilka godzin i w końcu urodziłam Alę o 13.45 w sobotę.Najcudowniejszy moment w życiu:-) Jeśli mogę Ci coś doradzić-nie martw się na zapas,to się po prostu stanie,nie można sobie tego wyobrazić,bo każdy poród jest inny,kobiety różnie reagują na ból,ale wszystko jest do przeżycia.Na pewno będzie dobrze:-) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przy nadziei, że to jeszcze nie teraz, trzyma właśnie fakt, że czop mi nie odszedł. Albo nie widziałam...

      Usuń
  5. Ommmmm ;)Już niedługo, coraz bliżej, już za chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kochana to są oznaki tego że się zaczyna... tak własnie zaczyna się poród. hehe czasem nie jest jak w filmach, że wody odchodzą i sie rodzi. trzymam kciuki bo czuje, że za kilkanaście godzin córa pojawi sie na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nierealne, bynajmniej w moich wyobrażeniach :) Zaciskam nogi, skurcze na szczęście regularne nie są :)

      Usuń
  7. No takie objawy jak na nadchodzący poród:)Ja też okropnie bym się bała ale i czuła bym się podekscytowana:) Kochana myślę , że to już lada moment:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie ten lada moment ma oznaczać za dwa tygodnie. Innej opcji nie biorę pod uwagę ;)

      Usuń
  8. Ja pierdzielę, to będzie szybciej niż my wszyscy myślimy;) Jak czytam te posty to mam wrażenie, że Nel uprzedzi Matiego;) A dlaczego 30km??? Przecież w Tomaszowie jest szpital...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, nie strasz mnie nawet. Ciągle mam nadzieję, że to są zwiastuny porodu, ale nie rychłego, tylko tak za tydzień, dwa... Może po prostu moje ciało tak wcześnie się przygotowuje? ;)
      Nie chcę rodzić w Tomaszowie :/ W swoim mieście mam szpital, znam tam położne, mam zaufanie do lekarzy, no i mój prowadzący jest tam ordynatorem...

      Usuń
  9. Coś Ci powiem odnośnie regularnych skurczy... Ja do samego końca miałam nieregularne, lekarz po porodzie miał problem jak wyznaczyć pierwszą fazę porodu czyli właśnie od kiedy miałam regularne, bo nie miałam ;) Nawet na porodówce, tuż przed urodzeniem Tośki ;) Różniły się od 'ćwiczebnych' tym, że naprawdę naprawdę bolały ;) A zaczęło się od takiego uczucia, jakbym okres miała ;) Więc... pewnie następny post będzie za kilka dni o treści 'dnia.... o godzinie.... urodziła się Nel' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to są tylko przygotowania, że Nel jedynie mnie straszy. Mimo wszystko ciężko mi sobie wyobrazić, że naprawdę mój następny post będzie taki, jak piszesz ;)
      Różnie to bywa, możliwe, że Nelcia tylko się ze mną droczy :)

      Usuń
    2. Jedno wiem, to naprawdę 'sie wie' że to TE skurcze, że to TO. :) Nie wierzyłam aż do dnia porodu ;)

      Usuń
  10. Ja urodzilam dzien po terminie. U mnie nie było żadnych oznak porodu, oprócz czopa, który odpadł mi dzień wcześniej. O 1 w nocy zaczęły się nieregularne skurcze, które trwały 3 h, a potem zamieniły się w regularne. Cale szczescie szpital mam 10 minut drogi dalej i tak o 9; 41 urodziłam synka. Poród był bolesny, ale szybki. Trzymam kciuki za ciebie.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kciuki, ale póki co na dniach na porodówkę się nie wybieram. Ciekawe, co na to Nelcia ;)

      Usuń
  11. Mi tak wszystko dokuczało od 38 tyg., ale tak konkretnie cały 39. Każdego dnia myślałam, że to już. Dosłownie nie mogłam chodzić, tak mnie bolało. I nagle któregoś poranka, wstaję rześka, o dziwo wyspana. Bardzo ucieszyłam się, że przede mną w końcu przyjemny dzień. Nawet wymyślałam, co tego dnia zjem- była niedziela i mąż obiecał mi kulinarną niespodziankę. Jednak ta myśl towarzyszyła mi tylko od wstania z łożka do dojścia do toalety. Tam się okazało, że to była moja ostatnia, tak przyjemna nocka na najbliższe lata:). Odchodził mi czop i zielone wody. Co do wód, uważałam, że mogę ich nie rozpoznać. Nic bardziej mylnego, gdzie nie stanęłam, pozostawiałam małą kałużę:). Trzymam kciuki, bo z pewnością godzina "0" zbliża się wielkimi krokami. Ps. Troszkę zazdroszczę tych emocji, ja byłam bardzo podekscytowana tym, że będę rodzić, a następnie, że rodzę. No i ten brzuszek, do tej pory mi dziwnie bez tej piłeczki, choć stanowczo lżej. . . na kręgosłupie i pęcherzu:D Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, właśnie mam wielką nadzieję, że mi też przez tydzień, dwa będzie tak dokuczać tylko, ale że poród nie jest jeszcze aż tak blisko... Wiem, że musi się coś dziać, ciało przygotowywać, ale jakoś nie dopuszczam do siebie myśli o porodzie na dniach...

      Usuń
  12. Mocne, bolesne, częste skurcze, plus odczucia jakby się miało dostać okres - moim zdaniem zwiastują poród na dniach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dniach, w sensie, że tak do tygodnia? ;)

      Może to po prostu mój organizm troszkę wcześniej się przygotowuje i wcale tak szybko nie urodzę?...

      Usuń
    2. Na dniach czyli że już się zaczyna ;) Ale piszę to tylko z własnego doświadczenia, u mnie od pierwszych mocniejszych nieregularnych jeszcze twardnień brzucha do porodu minęły cztery dni ;)

      Usuń
  13. A ja rad dawać nie będę, poza taką, żeby najlepiej spytać lekarza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki byś do porodu wytrzymała jeszcze przynajmniej tydzień. Ale czytając komentarze doświadczonych koleżanek zastanawiam się czy nie powinnam czekać na post pt. "Oto Nel" ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. W 38 tc śmiało ciąże uważa się za donoszoną, więc może to już na dniach. podobno ból podbrzusza jak na okres oznacza powiększające rozwarice. życzę ci żeby wszystko poszlo po twojej mysli :)

    pozdr i zapraszam do nas www.swiat-karinki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Coś czuję, że to już kwestia chwili :)

    ZAPRASZAM NA SWOJEGO BLOGA I KONKURS Z FIRMĄ MAM BABY :)

    OdpowiedzUsuń
  17. to już ostatnia prosta! trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie martw się. Aż mi Ciebie żal, bo czuć przez tego posta, że boisz się i jeszcze nie chcesz urodzić ;-) Żal w pozytywnym sensie oczywiście.
    Odpoczywaj i czekaj na ten moment. Córeczka sama zdecyduje, kiedy zechce Was zobaczyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nie bardzo chcę teraz rodzić... jednak 38 tydzień to jeszcze wcześnie, chociaż dziecko teoretycznie donoszone...

      Usuń
  19. Wpadaj do na na konkurs po koszulkę ciążową :)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie taki stan trwał zaledwie 3 dni. Łatwo mi teraz powiedzieć "zaledwie" - wiem, co czujesz, i wiem jakie to okropne uczucie niepewności. Ale będzie dobrze!!!!

    OdpowiedzUsuń