Nienawidzę pączków...

czwartek, lutego 07, 2013

Tak.
Nazywam się Weronika i nie lubię pączków. Nienawidzę wprost.
Ani faworków. 
Ani nic, czym objadają się dziś wszyscy...


Ale... żeby tradycji było za dość, kazałam M. zakupić mi jakiegoś małego pączka, 
jak będzie wracał z pracy. 
Bo... jakoś tak nieswojo czuję się każdego roku w tłusty czwartek.


A jutro kolejna wizyta u ginekologa. Jestem bardzo ciekawa, czego się dowiem. Bo już jutro zaczniemy 39 tydzień!!! Kiedy to zleciało???

Skurcze się zdarzają, czasem są naprawdę bolesne, ale strach, że to "już" minął. Muszę przez to wszystko przejść na spokojnie :) Jak się zacznie - to się zacznie, po co panikować?
Wczoraj M. stwierdził, że Nel mogłaby w tym momencie się rodzić, ale odpowiedziałam mu, że kiedykolwiek, tylko nie dziś, bo "dziś jestem za bardzo zmęczona" ;)

Ostatnie 3 noce praktycznie nieprzespane. Chodzę jak zombie, przysypiam na kanapie, nie mogę normalnie funkcjonować. Wszystko przez ból krzyża, bioder, nóg... 
Wczoraj wybraliśmy się z M. na spacer. Moja kondycja jest fatalna. A może w ogóle jej już nie ma?... Biodra wysiadają na dłuższych dystansach, ból bólem, ale najgorsza jest ta niemoc, kiedy chcę iść dalej, a nogi odmawiają posłuszeństwa. Co chwilę muszę przystawać i... śmieję się już sama z siebie :) No, bo co innego jeszcze mogę? :)

Wszystko w domu ogarnęłam kilka dni temu, a teraz naprawdę masakrycznie się nudzę... Kanapa, tv, książka, muzyka i tak w kółko. 

Odliczamy z M. dni do powitania Nel <3




Te posty mogą Ci się spodobać:

29 komentarzy

  1. Ja pączki lubię gdy je M. niespodziewanie do domu przyniesie. Kupuje je w jednej, jedynej cukierni jeśli akurat tamtędy przejeżdża. Sama pączka bym nie kupiła (chyba, że umierałabym już z głodu), ale takie niespodziankowe bardzo mi smakują...
    Faworków natomiast nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no tak, jak dobry pączek i przyniesiony przez ukochanego to można się skusić :)

      Usuń
  2. jak to 39? już a przed chwilą był 36 o matko jak to czas leci:) Ja też nie lubię pączków, ale to tylko dlatego bo są smażone na oleju, który potem męczy mój żolądek i jelita i mi się odbija, ble, a faworki dziś może upiekę wp piekarniku:) dziś piekę placek "kruszaniec" tak na przekór tym pączkom:)
    dziękuję za przesyłkę.... wkrótce będzie post:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, przed chwilą było 36 :) Tak to właśnie leci ten czas :)
      Ciasto-pewnie będzie pycha :) Wszystko tylko nie pączki :)
      Cieszę się, że bańki bezpiecznie do Ciebie dotarły :)

      Usuń
  3. hehe a ja właśnie wpieprzam pączki;d ja nie lubie takich typowo "tradycyjnych" ale jak mają coś czekolady czy czegoś innego to już tak;) a widzisz ja pod koniec właśnie teraz zaczełam sie czuc rewelacyjnie można by pwoiedziec jak na ten tydzień ciąży...nie powiem czasami coś tam zaboli ale tak super. Nie wiem co to oznacza, cisza przed burzą pewnie hehe:) to widze że u Nas podobnie ja tez ostatnio leże i sie nudze;p ale to dobrze, znaczy że wszystko mamy gotowe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja takich z czekoladą, toffiee albo czymś w tym stylu nie lubię najbardziej :)

      Pewnie cisza przed burzą :)
      No i niby wszystko mamy gotowe-z jednej strony super, a z drugiej ten brak zajęć i czekanie mnie wykańcza ;)

      Usuń
  4. Ja uwielbiam paczki. W Warszawie jest taki sklep gdzie sa pyszne paczki z nadziejami różanym..pycha

    OdpowiedzUsuń
  5. cóż za bluźnierstwa!
    pączek z rana jak śmietana:)

    pzdr

    emiliuszka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie jestem wielką fanką tłustych słodyczy, ale... dziś się skuszę i to nie na jednego ;) A co do porodu - zbieraj siły, bo jak się zacznie, to... się zacznie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie jestem jakąś specjalną wielbicielką pączków, ale tak samo jak TY jednego w siebie wcisnę;p Mojemu M zawiozłam do pracy aż 3 bo ten mój pasibrzych uwielbia takie "przekąski".A co do szybkości mijania ciąży to przyznam Ci rację, dopiero co się przecież dowiedziałam, że będę mamą, a zaraz zaczynamy 4 miesiąc. Chociaż przyznam szczerze, że chciałabym przyspieszyć trochę czas, bo nie mogę się doczekać mojego małego cudu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hehe ..." tylko nie dziś, bo dziś jestem za bardzo zmęczona". Ja coś podobnego powiedziałam dzień przed porodem:). Z mężem postanowiliśmy zorganizowac spotkanie ze znajomymi, wiedząc, że długo taka okazja nie będzie miala miejsca. Byłam spokojna, bo w naszym gronie znajdował się kolega, który skończyl szkołę pielęgniarską i odbierał porody:). Mąż jeszcze spytał, czy mam jakieś objawy porodu, bo nie wie, czy może się napic z goścmi lampki winka. Odpowiedziałam mu, że może spokojnie wypic i za mnie i za syna, bo nic się nie szykuje. Przy okazji, dziecku przypomniałam, że dzisiaj nie może przyjśc na świat, bo Tata nie będzie nas mógł zawieźc do szpitala:) Syn dokładnie mnie posłuchał, poczekał do poranka i ustalając, że tata nie ma już alkoholu w wydychanym powietrzu, postanowił przywitac ten nasz świat:) Więc miej się na baczności, bo może Nelcia również zrobi Ci niespodziankę:D. Zatem zrób sobie dzisiaj ucztę, zjedz wszystko na co masz ochotę, bo potem będziesz żałowała, że czegoś jeszcze nie spróbowałaś:). Ja jeszcze jadąc na porodówkę mówiłam, że nie mogę dzisiaj urodzic, bo ręce pachną mi czosnkiem. Dzień wcześniej przygotowywałam sos czosnkowy i zapach niestety pozostał. W czasie porodu bredziłam, przepraszałam, że moje ręce tak intensywnie pachną czosnkiem:D. Więc jedz wszystko, poza czosnkiem i cebulą:D. Trzymam kciuki, żeby Twoje męczarnie się skończyły, a Nelcia byla już w Twoich ramionach. Pozdrawiam, Karina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) heh :) Mój M. ostatnio nawet na piwko sobie nie pozwala, bo "co będzie, jak zacznę rodzić?" :)
      Super historia z tym czosnkiem i Twoim przepraszaniem na porodówce, wezmę sobie to do serca i będę unikać i czosnku i cebuli :)

      Usuń
  9. Hmm może nie jadłaś dobrych :) Ja też nie przepadam, ale czasami trafię na takie, które mi smakują.
    Odpoczywaj, odpoczywaj, jeszcze troszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tam też nie lubię i nie jadam pączków :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie jestes sama:) ja tez nie lubie pączków:) oj Nelcia już niedługo będzie z Wami no i z nami :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja już dzisiaj 3 zjadłam i napewno jeszcze pare zjem :) odpoczywaj relaksuj się i czekaj na Nel :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ostatnie dni są najtrudniejsze, ale na pewno dasz radę! trzymajcie się dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja uwielbiam pączki z Kauflandu :) pycha, juz nie długo urodzisz, dalej trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to zleciało :)) Teraz już odliczasz dni :) A wkrótce będziesz odliczać dni i miesiące życia Kornelki :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Oby nie było tak, że postraszyła a teraz się zasiedzi i trzeba Ją będzie wyganiać ;)
    Smacznego pączka! Ja jeszcze żadnego dziś nie zjadłam, jakoś nie mam ochoty

    OdpowiedzUsuń
  17. odliczam razem z Wami:))

    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  18. ja zjadłam 5 :-) ale takie wielkie i tłuste, że więcej prędko nie zjem :-/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie lubię pączków wyłącznie w tłusty czwartek :-) szczęśliwego porodu!

    OdpowiedzUsuń
  20. Już naprawdę mało zostało...

    OdpowiedzUsuń
  21. odpoczywaj i relaksuj się na zapas, potem przez jakiś czas nie będzie kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. My odliczamy razem z nami! Za każdym razem jak do Ciebie zaglądam, zastanawiam się czy kolejny post będzie już "powitalny" ;)
    Trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam ciepło i czekam na kolejne wieści:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Rodzisz czy wypoczywasz?:)

    OdpowiedzUsuń