To już rok...

wtorek, lutego 12, 2013

... jak Cię nie ma, Synku...

12.02.2012r. 

Ranek. 
Wybieram się z bratem do galerii. 
Jestem tak szczęśliwa, że mam ochotę góry przenosić. Chodzę dumna jak paw, a w moim brzuszku rozwija się maleńki Cud.

Wieczór. 
Źle się czuję, ale postanawiamy z M., że idziemy do kina. 
Ubieram kurtkę, stoję przy drzwiach wyjściowych, kiedy przeczucie mówi mi, że stało się coś złego. Jeszcze nie wiem co, a już wiem... 
Biegiem do łazienki, ze łzami w oczach. 
Ściągam majki, nie wiedząc, co zobaczę, ale wiedząc, że zobaczę... Krew. 
I czuję, jak spełnia się to, co wiedziałam, że się spełni. Niczym najgorszy koszmar... 
Wydaję z siebie dziki krzyk rozpaczy - tak, do dziś dnia słyszę w uszach swój własny krzyk w tamtej chwili. 
Nie mam wątpliwości, że to... koniec?... 

Dzwonię do mamy, która nie wie, co powiedzieć. 
M. mówi, że to pewnie nic takiego. 

Jedziemy do szpitala...

Poduszka mokra od łez, wylewanych z twarzą schowaną w dłoniach, bo przecież nikt nie rozumie mojego cierpienia...

Do 14 lutego trzymają mnie w nadziei. 
Walentynki... Dostaję pięknego kwiatka od M.  
Czerwone kwiaty boleśnie kontrastują z bielą śniegu, który właśnie spadł za oknem. 
Czerwień - symbol miłości...

15 lutego budzę się bez nadziei. 
Wyrywają ze mnie cząstkę mnie, moje serce. Zabierają moje dziecko.

Wychodzę do domu. 
Jeszcze tylko w drodze do rzeczywistości wrócę do szpitalnej sali po czerwonego kwiatka, którego zostawiłam w zapomnieniu na szafce nocnej... Wrócę... po miłość... która na chwilę mnie opuściła...



Synku...
Wiemy, że jesteś, że istniejesz.
Tęsknimy. Wspominamy. 
Pamiętamy. Nigdy nie zapomnimy...
Czekamy na odpowiedni moment, aby się spotkać. A wtedy już na zawsze będziemy razem.
Sercem zawsze obok...
Mamusia i Tatuś

Te posty mogą Ci się spodobać:

22 komentarzy

  1. Przykro mi. Też przez to przechodziłam, ale na wczesnym etapie ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba żadne słowa nie są w stanie wyrazić, to co chcę teraz przekazać...

    ściskam najmocniej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety wiem co czujesz. Nasze szczęście odeszło 8 marca...przewrotny prezent od losu na dzień kobiet..

    OdpowiedzUsuń
  4. Przytulam....kochana a w którym tc straciłaś malenstwo?

    OdpowiedzUsuń
  5. Przykro mi. Smutny dzień, smutna rocznica.
    Mogę zapytać w którym tygodniu to się stało?
    Trzymaj się i mimo wszystko uśmiechnij się dla Maluszka,
    który lada chwila będzie z Wami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że wróciłaś. Ta miłość teraz rozkwita w Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ryczę, tak po prostu i aż...
    Czytam słowo po słowie, jakbym sam to napisała.. i też słyszę swój rozdzierający szloch w uszach..To nic, że to był dopiero (??!) 8 t.ciąży. Pamiętam każdą sekundę z 13.03.2012. To było moje dziecko, mój mały cud...
    Jednak nikt nie zrozumie jak nadal boli tamta strata.

    Za trzy tygodnie mam termin, mały kopie raz po raz, dając znak, że jest, że kocha..

    Przytulam Cię Weroniko. Uśmiecham się to Twojego nelciowego brzuszka:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam ten ból i to wyrwane serce. Moje maleństwo odeszło 24 grudnia. Nasze wymarzone, ukochane...widziałam je przez moment, nawet pochować nie mogłam. Do dziś takie dalekie a tak naprawdę najbliższe.

    Weroniko ... razem w bólu :((

    OdpowiedzUsuń
  9. Ehh aż się popłakałam... :( . Nawet sobie nie umiem wyobrazić jak było Wam ciężko... Tule ;***

    OdpowiedzUsuń
  10. To okropne.... teraz patrzę na moją córeczkę, która śpi sobie słodko i .... serce mi rozrywa... nie wyobrażam sobie co czuje kobieta, która traci swoje dziecko :(:(:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, przytulamy...
    wzruszyłam sie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Poruszający post. Byłam w takiej samej sytuacji, teraz leży obok mnie największe szczęście - Emilka. Czytałam Twego posta a łzy same płynęły..

    OdpowiedzUsuń