Infekcja wraca jak bumerang...

niedziela, kwietnia 28, 2013

Pasmo nieszczęść i chorób w naszym domu nie może znaleźć końca!
Znów jesteśmy przeziębieni... 
Zaczęło się od M., który w tym momencie jest już zdrowy. Kolejna była Nel. W piątek zaczęła leciutko pokasływać. Niby nic wielkiego, ale, z uwagi na niedawno przebyte zapalenie płuc i nadchodzący weekend, kiedy przychodnie nie pracują, natychmiast udaliśmy się z nią do pediatry. Ta wysłuchała jakieś szmery na oskrzelach i postanowiła nie czekać z antybiotykiem. Przepisała też witaminę C. 
We wtorek wizyta kontrolna. Do tego czasu chyba osiwieję. Martwię się, żeby nic poważniejszego się z tego nie rozwinęło.

Postanowiłam zmienić przychodnię. Niestety, tej pani doktor kompletnie nie ufam. Poprzednio włączyła antybiotyk "na wszelki wypadek", chociaż rzekomo nic u Nelki nie wysłuchała, a po tygodniu jego zażywania okazało się, że Kornelka ma zapalenie płuc. Co najmniej dziwne. 
Wychodzę z siebie. Kornelka nie kaszle aż tak strasznie ani często, ale modlę się, żeby tym razem leki zadziałały. Nie wyobrażam sobie szpitala drugi raz w ciągu dwóch miesięcy - przede wszystkim serce pęka mi, jak pomyślę, że Nelka znów miałaby cierpieć tak jak poprzednio :( A lekarka wcale mnie nie uspokoiła - stwierdziła, że po zapaleniu płuc Nelcia może teraz często zapadać na infekcje... :/

I właśnie teraz, kiedy myślałam, że gorzej już być nie może, i mnie dopadło jakieś paskudztwo. Wczoraj bolało mnie tylko gardło, dziś dołączył do tego katar. Powiększyły mi się węzły chłonne, a temperatura ciała wynosi trochę niewiele ponad 35 stopni. Cóż się dziwić. Praktycznie druga noc z rzędu nieprzespana. Jestem zmęczona. Coraz częściej robi mi się słabo i tracę równowagę. 

Nie mam pojęcia, skąd u nas te przeziębienia. M. nigdy nie chorował tak często jak teraz. Do tej pory byliśmy z Nelcią tylko RAZ na spacerze (po zapaleniu płuc wolałam się z tym nie śpieszyć, położna kazała poczekać aż zrobi się ciepło). Jakim sposobem dopadają nas te wirusy i bakterie???

A dziś kolejny dzień bez M. - jest na służbie. Ja, niewyspana i chora, słaniam się na nogach. Nel też jakaś niespokojna taka... I pogoda pod psem. 
Ehhh... 

Kto powiedział, że karmienie piersią zapewnia dziecku lepszą odporność?

Te posty mogą Ci się spodobać:

18 komentarzy

  1. Dobrze, że zmieniłaś lekarza skoro przy tak poważnej sprawie Was zawiódł. Trzymajcie się, pewnie zaraz będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masakra...współczuje, 2 antybiotyki w tak krótkim czasie....oby później Kornelcia była już tylko zdrowa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne,że lekarka kazała czekać Wam ze spacerami... U nas po zapaleniu płuc w 4miesiącu życia córki i 10dniach na oddziale wyszłyśmy i praktycznie prosto na spacer (jakoś w lutym). Do tej pory stosujemy zasadę,że tylko w domu zostajemy,gdy jest gorączka. Katar,lekki kaszel to nie powód do bycia w domu. I o dziwo skutkuje :)) W szpitalu właśnie wtedy dowiedziałam się (jako 21letnia mama naszpikowana wiedzą książkową i każdego kto się wtrącał :/ nie mająca pojęcia co jest dobre co złe dla mojego dziecka) że przegrzewałam córkę okropnie. Od tamtej pory po radach mądrego Pana Ordynatora zaczęłyśmy chorować dopiero od września 2012,gdy młoda do przedszkola poszła :/ Więc 2lata spokoju-czasami tylko katarek. Co do tych antybiotyków to też dziwacznie.Szukajcie lekarza innego,bo nic dobrego nie będzie jak mała tyle antybiotyków będzie miała...Będzie jeszcze gorzej jak jest. Nasza pediatra ostatnio nawet 3 dni wstrzymała się z antybiotykiem na rzecz wyników z wymazu gardła. Ostatecznie i tak na antybiotyku się skończyło,ale za to był idealnie dopasowany do infekcji :)) Dobry pediatra to podstawa chodź wiem,że takie poszukiwania mogą potrwać sporo czasu. Nie poddawajcie się i zdrówka dla całej Waszej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Karoliną. U nas nawet w szpitalu z zapaleniem płuc jak Demolka leżała to kazali okno uchylac 24h/na dobę. Świeże powietrze jest potrzebne i to bardzo. Wietrzysz chociaż na bieżąco mieszkanie? Bo tak to zarazki mogły od ostatnich infekcji w mieszkaniu przetrwac...
    Dobrze, że zmieniasz lekarza - takie ładowanie antybiotyków od razu jest nie najlepszym rozwiązaniem... Nie będą działac wtedy, gdy naprawdę bedą konieczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. też się dziwie że nie kazali wychodzić z Małą na dwór, świeże powietrze jak najbardziej wskazane a nie w domu się kisić!antybiotyk w razie czego "super" życze dobrego wyboru nowej pediatry!co do lepszej odporności dzięki karmieniu piersią to nigdy w to nie wierzyłam bo znam mnóstwo przypadków dzieci karmionych piersią co non stop chorują/chorowały
    zdrówka dla Was a dla Ciebie wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie, kto powiedział?
    Nakręcacie się na to karmienie piersią, bo jest wychwalane pod niebiosa i określane jako panaceum na wszystko ,ale jak widać- dzieci nim karmione chorują tak samo jak i chowane na MM. Więc może czas przyjrzeć się dokładnie faktom i mitom ( tych drugich pewnie jest więcej ) związanym z cudownymi właściwościami mleka "naturalnego".
    A poza tym- jednym z najlepszych lekarstw na świecie jest świeże powietrze. Wietrzysz często dom/mieszkanie? W zamkniętych pomieszczeniach bakterie i drobnoustoje odpowiedzialne za przenoszenie i rozwijanie chorób mają 100 razy większe możliwości "działania".
    Teraz coraz cieplej, dziecko trzeba wentylować , nawet malutkie.

    Życzę Wam zdrowia,

    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  7. A może właśnie dlatego Mała choruje że z nią nie wychodzisz? Ja przez pierwsze 3 miesiące życia Młodego wychodziłam codziennie - nawet w deszczu z wózkiem nakrytym folią. I Młody jest super odporny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kornelia choruje przez to, że nie wychodzisz z nią na dwór. Dziecko powinno być na podwórku co najmniej dwie godziny KAŻDEGO DNIA nie zależnie od pogody. Wtedy nabiera odporności i jak jest odpowiednio ubrane żadna choroba jej od spaceru nie grozi. Siedzenie w domu to własnie najlepszy sposób na choroby. Nawet teraz jak nie ma gorączki powinnaś z nią wychodzić na podwórko!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mnie też się tak wydaje. Jeżeli dziecko przez 2 miesiące kisi się w domu (no i w szpitalu). Powietrza jej trzeba, ciepłego, zimnego ale świeżego. I wiatru i słoneczka. Zaraz będzie zdrowsza i weselsza :-)

      Usuń
  9. Karmienie piersią to jedno (a plusy z tego powodu odczuwa się po wielu latach), a drugie to nie przegrzewanie i świeże powietrze. :)
    Emka

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze jednak wyjść na spacer. Dziwię się, że sugerowali Wam inaczej. Mimo szpitali i infekcji ja z Majką pojechałam w dniu skońćzenia przez nią miesiąca (nawet nie była szczepiona) na wycieczkę na zamek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. zdrówka zdrówka i jeszcze raz zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  12. ojejjj!
    dużo dużo zdrówka życzę!!!

    i zapraszam do siebie ;)

    http://islandofflove.blogspot.com/

    P.S. zapraszam na Moje CANDY!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Weroniko o ile Nel nie ma gorączki to spokojnie możesz wychodzić z nią na spacer. My chodzimy codzienne, mimo kataru, który ostatnio nam się przyplątał.
    Jak Mati coś złapał to miałam identyczne myśli odnośnie kp. Nie wiadomo jednak jak bardzo choroba by się rozwinęła gdybym np nie karmiła? Poza tym nasze mleko wytwarza przeciwciała na wirusy, które złapała mama. W ten sposób mleko sprawia, że istnieje mniejsze ryzyko zarażenia dziecka przez matkę. I to muszę potwierdzić. Jak dopadła mnie grypa w styczniu i kichałam, prychałam, z nosa wodospad leciał to Mati ode mnie nic nie chwycił.

    OdpowiedzUsuń
  14. Na mnie położna nakrzyczała,jak nie mieliśmy wózka. Kazała chodzić nawet w foteliku z nim choć na chwilkę. Nie słuchałam. Teraz mamy wózek i chodzimy nawet dwa razy dziennie. Moja mama mówi że przesadzam, że jak jest wiatr to nie mam wychodzić. Ale to jest normalny wiatr a nie jakiś huragan, więc wychodzimy. I widzę różnicę. Jaś lepiej śpi, zasypia od razu jak wyjdę z domu. No i potem w domu też lepiej śpi. Nie jest nerwowy. Myślę, że świeże powietrze mniej zaszkodzi niż siedzenie w domu. Bo najzwyczajniej dziecko nie ma żadnej odporności. I jeszcze te antybiotyki. Porażka jakaś. Nie zgodziłabym się dla tak malutkiego dziecka. Mój pediatra nie jest ich zwolennikiem i się cieszę. Na szczęście Jasiek na razie nie choruje. Zdrówka życzę. Weź małą na spacer i wywietrz porządnie mieszkanie w tym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  15. ale się Was uczepiły te wirusy:( znam ten ból, ale wychodzić trzeba, tak jak piszą dziewczyny i wietrzyć mieszkanko a w ostateczności werandować:) Mam nadzieję, ze się szybko wykurujecie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój Syn ma mukowiscydozę, od dwóch tygodni ma zaostrzenie objawów - kaszlał, charczał, miał katar. Dostaje tonę leków, inhaluję go trzy razy dziennie.
    Był w szpitalu na ciężkiej antybiotykoterapii w wieku 6 tyg. Od tamtego czasu wychodzę z nim codziennie na dwór, tylko jak był duży minus to nie wychodziłam. Dziecko potrzebuje powietrza, lepiej wtedy funkcjonuje, szybciej wraca do zdrowia. Lepiej śpi. Nie boj się tego! Nic się złego przez spacer nie może stać a wręcz przeciwnie! Jutro ubierz Małą odpowiednio do pogody, weź na wszelki wielki kocyk jakby się zrobiło chłodniej podczas spaceru i marsz wykichać się i wyprychać na dwór! :))))) Trzymam kciuki!!!!!

    OdpowiedzUsuń