Kryzys laktacyjny czy zanik pokarmu?

wtorek, kwietnia 23, 2013

Zanika mi pokarm!
Do tej pory nie wierzyłam, że cokolwiek takiego jest w ogóle możliwe, jeżeli regularnie karmi się dziecko wyłącznie piersią. Niestety, chyba należę do nielicznego grona kobiet, którym pokarm zanika samoistnie i nic nie mogą na to poradzić.
Na początku sądziłam, że to tylko chwilowy kryzys. Nelka domagała się pokarmu coraz częściej, opróżniała pierś w kilka minut i denerwowała się, bo nic jej już nie leciało, a była jeszcze głodna. 
Karmiłam więc co jakąś godzinkę; Nel opróżniała naraz obie piersi, a mimo to denerwowała się i chciała jeszcze. 
W piątek szłam na wizytę do ginekologa, dlatego postanowiłam odciągnąć trochę mleka laktatorem, bo nie wiedziałam, ile czasu zejdzie mi w kolejce. Przy ściąganiu załamałam się. Mleko praktycznie wcale nie leciało. Męczyłam się jakąś godzinę, wyciskając kropelki z obu piersi, a udało mi się odciągnąć jakieś marne 60ml. Wtedy nabrałam pewności, że coś jest nie tak.
Za namową M. kupiłam mleko modyfikowane, oczywiście jedynie na wszelki wypadek, w nadziei, że go nie użyję. Niestety. Już w piątek dokarmiałam Nel mieszanką. Od tamtego dnia Nelka dostaje butlę dwa razy dziennie. Mogłabym dawać częściej, bo są ku temu podstawy, ale ponieważ mam czas wolę ją przystawiać co chwilę do piersi, żeby zbierała kropelki mojego mleka, a MM dawać, kiedy widzę, że już naprawdę nie mam wyjścia.
Myślałam, że taka taktyka zwiększy produkcję mleka. Nic takiego jednak nie ma miejsca. Nic nie daje picie większej ilości wody ani herbatki laktacyjne. Staram się też tym nie stresować, co by nie było gorzej, ale, nie widząc poprawy, załamuję się coraz bardziej. 
Nadal walczę i nie mogę się pogodzić z tym, co się dzieje. Nelka ciągle jest niedojedzona, ale nie chcę od razu lecieć do niej z butelką, w nadziei, że cycusie zaczną znów pracować...
Nel niespokojna wisi więc na cycu całymi dniami, bym w końcu i tak musiała podać butlę. A po butli śpi jak aniołek, najedzona, szczęśliwa. Szkoda tylko, że to nie własna matka ją tak uszczęśliwia ;(

Irytuje mnie ta całkowita bezradność: głodne dziecko, a moje piersi całkowicie puste. Tyle mojej walki o laktację po to, by teraz sama natura zaszwankowała. 

Trzymam butelkę z mlekiem przy buźce Nel i wyję. Bo jak to? To już koniec? 
Nel niedługo będzie chciała już tylko butelkę. A wtedy nie poczuję jej malutkiej rączki smyrającej mnie po piersi, będę patrzeć w jej oczka w poczuciu winy, w poczuciu, że zawiodłam :(
Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak KP było dla mnie ważne... :(

Jeżeli chodzi o mleko modyfikowane, to jakie polecacie? 
Pytałam naszej pediatry, ale ona stwierdziła, że wszystko jedno. Ponieważ musiałam kupować je na szybko, bez orientacji w temacie, wybrałam NAN Pro 1. Zauważyłam jednak, że Nelka ma po nim problemy ze zrobieniem kupki...
Wy na jakie mleczko postawiłyście?

P.S. Byłam na kontrolnej popołogowej wizycie u ginekologa. W rezultacie nieefektywnego parcia podczas porodu pękła mi szyjka macicy :/

Te posty mogą Ci się spodobać:

34 komentarzy

  1. nie masz co się umartwiać nad sobą!!nie każda może karmić dziecko do 4r.ż. zrobiłaś tyle ile mogłaś, sama piszesz że Nel płacze z głodu a jak dostanie butle to śpi jak aniołek to jest ważne :) trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  2. Weronika, spokojnie. Każde podanie butelki zmniejsza ilość mleka w piersi i napędzasz sobie błędne koło. Kryzys mija, do tego potrzebne jest tylko ssące 24h na dobę dziecko- to tylko chwilowa sytuacja. Ja mam rzeki mleka a mimo to laktatorem nic nie mogę ściągnąć, bo laktator to nie dziecko i bywa że piersi się na niego blokują, a to że piersi masz miękkie i "jakby" puste to oznacza że laktacja się ustabilizowała, a nie zanikła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laktator laktatorem, ale co zrobić, kiedy piersi są naprawdę puste, a dziecko płacze z głodu? Wiem, że miękkie piersi to znak, że laktacja się ustabilizowała i nie po tym rozpoznaję, że nie mam mleka... Rozpoznaję po tym, że Nel przy piersi denerwuje się, ssie, a nic nie leci, szuka piersi, próbuje zjeść własne piąstki, płacze ewidentnie z głodu. Potrafię już rozpoznać, kiedy płacze z głodu. Co Ty byś zrobiła na moim miejscu?

      Usuń
    2. skąd Ty wiesz, że pierś jest pusta? To, ze dziecko się denerwuje może mieć związek z mniejszym przepływem. Może córka jest leniuszkiem i nie chce jej się tak intensywnie ssać? Mleko nie zanika samoistnie gdy dziecko ssie regularnie. Jeśli masz jakieś wątpliwości to skontaktuj się z DL. Nie podawaj mm. To, że dziecko jest faktycznie głodne nie znaczy, ze mleka nie ma. Może zwiększyło się zapotrzebowanie na nie i znów musi minąć kilka dni, aż piersi przywykną do produkcji większych ilości. Podając mm zawalisz całkiem kp. laktatorem się nie przejmuj to nie jest żaden dowód na brak mleka. Piersi nigdy nie są puste bo to nie przechowania dla mleka tylko fabryka produkująca. Ja bym pozwoliła córce ssać cały czas i już i konsekwentnie pomimo marudzenia podawaj pierś nie butlę, bo się rozleniwi.

      Usuń
    3. Ewa ma rację. Niestety podając mm jeszcze bardziej rozwalisz sobie laktację i będzie po karmieniu :(

      Usuń
    4. Tina i piegowatamama mają rację, chcesz karmić, będziesz karmić
      co jakiś czas zmienia się zapotrzebowanie dziecka i liczba potrzebnego mleka
      możesz przystawiać tylko do piersi, nawet jakby miała przy niej być kilka godzin i czekać aż produkcja mleczka zwiększy się i dostosuje się do potrzeb dziecka

      dając jej z butelki osłabiasz własne karmienie i powodujesz, że mniej mleka będzie produkowane

      jedna z zasad karmienia piersią - nie wolno trzymać mleka sztucznego w domu
      Emka

      Usuń
  3. Miałam podobną sytuację na początku. To raczej kryzys.
    Ja też próbowałam odciągać i też było tego mało, nawet mniej niż u Ciebie. Mała też na mnie wisiała, ale jakoś dałyśmy radę, czasami wieczorem podawaliśmy jej mm, ale to była taka ostateczność. Potem już wyszliśmy na prostą. Ciężko doradzić, bo każdy dzidziuś i sytuacja jest inna.
    Zrobisz jak uważasz, to Ty jesteś obok Nelki i wiesz najlepiej co jej potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze współczuję. Może jeszcze wszystko wróci do normy, a jak nie to nie koniec świata, malutka też będzie zdrowa na MM.

    OdpowiedzUsuń
  5. Weroniko, wyśle Ci coś na meila, przeczytaj może pomoże.
    A może wizyta w poradni laktacyjnej? Na pewno w Twoim mieście znajdzie się jakaś pomoc. Troszkę szkoda tego karmienia. Mi to wygląda na kryzys. U nas przez 2 dni było podobnie, ciągłe ssanie, aż mnie sutki bolały na nowo, do tego płacz po niewiele leciało.
    W każdym bądź razie przeczytaj to co Ci wysyłam, nie zaszkodzi, a może pomóc. Mi pomogło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, właśnie, poradnia laktacyjna- może się jeszcze uda powalczyć- o ile chcesz. Jak nie chcesz, to też się nie martw, Nelka z głodu nie umrze, po to jest MM.

      Usuń
    2. Czy mozesz mi tez wyslac te inf mam podobny problem:( asia

      Usuń
  6. Ja podawałam Nan HA.

    Powodzenia w walce o kp !

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam takie samo poczucie winy karmiłam MM i płakałam , że zawiodłam a pediatra mi powiedziała , że moje łzy bardziej zaszkodzą dziecku niż to mleko modyfikowane! Po paru dniach jakoś się z tym pogodziłam widząc Franka najedzonego i szczęśliwego a nie ciągle płaczącego i głodnego!Po mimo to nie poddałam się i laktatorem ciągle odciągałam nawet jak było kilka kropel.Teraz mleka mi starczy na 4 karmienia a resztę MM. Ja na początku miałam Nan pro Ha ale chciałam zmienić i przeczytałam dosyć złe opinie o Nan 1 związane właśnie z kupką! Zdecydowałam się na Bebilon i jesteśmy bardzo zadowoleni , kupka oki!Trzymam kciuki aby to był kryzys laktacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie jestem mamą, więc nie pomogę, wiem jedynie z tego, co widziałam u innych mam - pracodawczyń czy też z rodziny..wszystkie mowiły i przechodziły przez podobny kryzys.Wszystkie miały w razie co w domu mm (bebiko - akurat maluszki zdrowe i bez problemów z brzuszkiem). Ale po kilku podaniach butelki z mm karmienie piersią powróciło. Mamy się uspokoiły, że maluszki są najedzone i podczas snu malucha próbowały pobudzać laktację.
    Może jednak powinnaś spróbować pójść do poradni laktacyjnej.. nic innego nie doradzę, bo to jeszcze nie moje klimaty ;)

    Ja w swojej karierze niani podawałam dłuugo maluszkom: u jednej małej (już przedszkolaczki) enfamil a potem bebiko, gerber (córeczka szwagierki 3mce) oraz teraz - aktualna Podopieczna- podajemy bebilon pepti-jest zdiagnozowana skaza białkowa.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie kryzysu :)

    www.swiat-wg-anuli.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Weronika nie poddawaj się!. Pamiętaj, że mleczko można podać w każdej chwili ale laktację przywrócić jest bardzo trudno. Wiem coś o tym. Jestem przekonana, że za kilka dni wszystko się unormuję i znów będzie dobrze i Nelka będzie najedzona.
    Trzymamy kciuki bardzo mocno

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie również była taka sytuacja, bodajże w drugim miesiącu życia synka. Przystawiałam go co godz., jadł ok. 15 min, a na cycku wisiał często kolejne 15. Zatem miałam pół godz. dla siebie, a potem kolejne pół byłam Filipa. Trwało to ok. tygodnia, również w nocy. Było ciężko, ale daliśmy radę. Dziewczyny mają rację z laktatorem, ja w ciągu dnia nie odciągnę nawet 40ml. Jestem zwolenniczką karmienia piersią, ale jeszcze bardziej uważam, że nie wolno się katować i wmawiać sobie, że jest się gorszą Mamą, bo nie karmię naturalnie. Spróbuj odstawić mm, przetrwać te trudne chwile, jeśli uda się to rewelacja, a jeśli nie, to przynajmniej będziesz mogła powiedzieć, że zrobiłaś wiele, a nawet wszystko. Uszy do góry!

    OdpowiedzUsuń
  11. No ja niestety jak wiesz nie mogłam karmić piersią więc tylko odciągałam.. I z dnia na dzień pokarmu było coraz mniej.. Na nic pomagało odciąganie co chwila. Po prostu piersi zrobiły sie puste. Ryczałam za każdym razem jak dawałam butlę Maksowi ale widok najedzonego dziecka jest dla mnie najważniejszy. Lekarka mi powiedziała, że nie ważne co ja czuję i ile łez wyleję ale Maks jest najważniejszy i to o Nim powinnam myśleć w pierwszej kolejności a nie o tym co ja sobie wymyśliłam. I to na mnie podziałało. Teraz karmię Na pro HA i wszystko jest ok. Kolek nie było kupki regularne. Niestety coś mi odbiło i naczytałam się złych opinii o tym mleku i zmieniłam na bebilon i wtedy właśnie wyszły krostki na buzi Maksa. Wróciliśmy do Nan ale do teraz mam wyrzuty sumienia, że zmieniłam mu to mleczko..
    Będzie dobrze a ja trzymam mocno kciuki żeby wszytsko się dobrze ułożyło!

    OdpowiedzUsuń
  12. nawet jeśli sie nie uda karmic to nie obwiniaj sie i nei załamuj kochana!! :) widocznie tak musi byc a najwazniejzsza jest malutka. my karmiłyśmy sie 7 tygodni i miałam identyczną sytacje tyle ze maja miała jeszcze problemy z ssaniem, poniewaz urodziła sie z rozszczepem wargi i nie była ssania mocnego, tez miałam okropne wyrzuty do siebie, ale nasza pediatra postawiła nas za uszy do pionu ;);) podawałam małej bebilon. Był najlepszy i regularne kupy. A po NAN i Bebiko masakra, brzuszek twardy i kupa raz na 3,4 dni:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie dzisiaj czytałam artykuł w M jak Mama na temat wspomagania laktacji. Polecają herbatki z kopru włoskiego i anyżku i jeszcze kilka innych wskazówek i czego nie robić, ale pewnie już to wszystko wyczytałaś…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też słyszałam że herbatka anyżowa wspomaga laktację, i do tego spożywanie dużej ilości płynów.

      Usuń
  14. Trzymam kciuki żeby Wam się udało. Mnie niestety nie udało się. Karmiłam syna około 5 miesięcy. Nie korzystałam z laktatora, nie miałam kupionego mm (jechałam w środku nocy do apteki). I też mocno przeżyłam podanie mm: syn nie wiedział do czego służy butla! Płakał tak, że nie mogłam na to patrzeć. Potem próbowałam odbudować laktację, ale syn był po prostu głodny po opróżnieniu obu piersi. Podawałam mm, a potem nie chciał już piersi przez jakieś 2-3h. I kółko się zamknęło. Przez jakiś czas jeszcze karmiłam rano i wieczorem. Pewnego wieczoru syn sam odrzucił pierś, poszedł spać. Brakuje mi tych chwil, ale długo i wytrwale tłumaczyłam sobie, że przecież kiedyś i tak przestałabym karmić. Teraz karmię Bebiko, dobry był też Gerber, natomiast Nan Pro to jakaś porażka, syna od razu bolał brzuszek, a potem wymiotował.
    Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze, trzymam kciuki! Niech to będzie chwilowe, słyszałam już o takich przypadkach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zacznij odchodzić od mm... Pewnie masz kryzys... Przystąwiaj Nelke jak najczęściej...trzymam kciukiem,

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że tak wyszło. Czytałam Twoje ostatnie wpisy i wiem jak karmienie piersią było dla Ciebie ważne- no cóż, widocznie tak musiało być. Pamiętaj, że niektóre matki w ogóle tego nie doświadczyły.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moja droga! Proszę mi się nie rozklejać. Nasze dziewczyny urodzone są jednego dnia i... obie przechodimy wlasnie kryzys laktacyjny związany ze skokiem rozwojowym dziecka w szóstym tygodniu życia. Proszę mi się nie mazać, tylko uwierzyć w siebie, mleko samo się pojawi w większej ilości (u mnie od wczoraj jest super, w końcu), tylko organizm musi się dostosować do zwiększonego zapotrzebowania. Nela zaczyna nagle jeść więcej, wydaje Ci się, że jest głodna (a po prostu jest rozdrażniona skokiem rozwojowym). Karm ile będzie potrzebowała, a za kilka dni będzie dobrze - uwierz mi, tydzień temu płakałam stojąc z butlą mm, a dziś ściągam dwa razy więcej pokarmu niż do tej pory. Pij herbatki laktacyjne, duuuuużo wody, jedz porządne posiłki. No i pozytywne myślenie! Uwierz mi, w końcu przeszłam właśnie przez to samo. Laktatorem się nie przejmuj, ja ściągam dla Karoli do każdego karmienia do "pustej" piersi, a dodatkowo przystawiam ją do piersi i okazuje się, że ciągnie mleko aż miło.

    OdpowiedzUsuń
  19. rozumiem Cię,to smutne, ale każda mama boryka się z takimi etapami, ja jestem na etapie nie dawaj mi buziaka i też płaczę i się smucę :(

    OdpowiedzUsuń
  20. My podawalismy nan pro 1 i nie było z niczym problemu, kupki regularne, synek zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas jest tak, że laktatorem ściągam bardzo mało, a na początku ściągałam 20ml przez prawie 3godziny, a Mateusz na wadze przybywał, więc był najedzony. Jednak rozumiem, że płacz Neli powoduje to, że chcesz podać butlę, bo i mi się tak zdarzyło. Wtedy podałam Nan 1.

    OdpowiedzUsuń
  22. my uzywamy Bebiko, po Bebilonie Mikolaj mial kolki.
    umarwiac bys sie mogla w 18 wieku kiedy mleka modyfikowanego nie bylo. widocznie taka twoja uroda, a Kornelii nic sie nie stanie. wydaje mi sie, ze to Ty bardziej tego potrzebujesz niz Ona, a to chyba o zdrowie Neli chodzi, nie?

    OdpowiedzUsuń
  23. Bebiko, po Nanie i mój miał problemy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja Hippa stosowałam i mogę pochwalic.
    Co do karmienia... Jest ważne, ale nie da się czasem przeskoczyć natury. Sama miała tygodnie, gdzie Demolka prawie na samej butli była, a w końcu karmiłam 13m-cy. Nie miej wyrzutów sumienia przez mm. Lepiej je podac, niż żeby dziecko głodowało!
    Jak zależy Ci na karmieniu, to podawaj piersi na zmianę; nie rzadziej niż co 3godziny; laktatorem pracuj systemem 7-5-3; dużo pij. I przed każdą butlą najpierw przystawiaj do obu piersi.
    Postaraj się też odprężyc - nastrój Mamy naprawdę wpływa na mleczko :)
    Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  25. A moim zdaniem nie ma co demonizować mm. Szczerze to nie rozumiem tekstów typu: "podawałam butelkę i płakałam". Przecież chodzi o to, żeby dziecko się najadło, o co tu płakać? Mój syn odchowany na mm (teraz ma 20 mies. i jeszcze ciągnie butlę na wieczór) na Nanie Pro H.A. jest zdrowy jak ryba, w ogóle nie choruje, nie ma żadnych alergii, żadnych problemów z trawieniem ani z nadwagą, rozwija się książkowo. Dla mnie jedyną wadą karmienia mm są dość duże koszty przy mleku typu H.A. ponieważ jest ono 2 x droższe niż zwykłe. Zalet mogłabym wymienić dużo, ale sobie daruję bo i tak zaraz zostanę odsądzona od czci i wiary ;-) Uszy do góry, podając mm żadnej krzywdy dziecku nie robisz, a problemy z kp i presja otoczenia są niestety jedną z częstych przyczyn stanów depresyjnych u młodych matek. A to już dziecku faktycznie szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
  26. Moim zdaniem dziewczyny dobrze radzą podając mm tylo rozwalisz nim laktacje! Słuchaj może Kornelcia ma skok rozwojowy i po prostu potrzebuje byc cześciej przy piersi, co Ci szkodzi pare dni nawet leżec z nią w łóżku i tylko cycka wystawiac;) Trzymam kciuki żeby sie udało, nie rezygnuj tak łatwo;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Po porodzie nie miałam pokarmu, załamana byłam, bo bardzo chciałam karmić. Piłam karmi, bawarkę (bleee), ale nie pomagały. Dopiero lactosan pobudził laktację i zaczęłam normalnie karmić. I mogłam cieszyć się tym pięknym doświadczeniem :)

    OdpowiedzUsuń