Laktacyjne hity i kity - subiektywnie

środa, kwietnia 03, 2013

Dziś o tym, co według mnie jest przereklamowane, a co godne polecenia i przydatne, jeżeli chodzi o karmienie piersią. Wyroki, jakie padną w tym poście na różne produkty są oczywiście moją subiektywną oceną, ale może i Wy podzielicie się swoim zdaniem w komentarzach...?

Zaczynam od niewypałów:

1. Staniki do karmienia. Jak dla mnie zwykły chwyt marketingowy. Bardziej przypominają worki na ziemniaki. Sto razy bardziej wolę zwyczajne staniki bez fiszbin. Jest mi wygodniej, poza tym miseczkę po prostu raz dwa ściągam z piesi i nie siłuję się z żadnymi zapięciami. Szkoda pieniędzy, więcej nie kupię. 


2. Ziajka Lanomaść. O kremidłach na sutki pisałam TU. Wówczas byłam jeszcze w ciąży, co się równa, że byłam w tym temacie zielona. Jeżeli chodzi o maść firmy Ziaja, jestem zawiedziona. Może i nawilża, ale na pewno nie regeneruje, nie goi, nie działa znieczulająco, nie czuję się po jej użyciu bardziej komfortowo. Sutki jak szczypały, tak szczypią. No, i ten zapach czystej lanoliny - jak dla mnie nie do zniesienia. Zostawia paskudne żółte ślady: dobrze, że noszę wkładki i nie muszę oglądać ich na staniku... :/ 
Zupełnie bezużyteczna nie jest - moim zdaniem nadaje się do hartowania sutków w okresie ciąży. Ze zmasakrowanymi karmieniem sutkami nie daje rady. U mnie odpada.

3. Wkładki formujące wklęsłe brodawki Medela. Pisałam o nich TUTAJ. Używałam ich bardzo krótko, bo praktycznie tylko przez okres pobytu w szpitalu. Zakładałam jedynie po to, by Nel miała łatwiej uchwycić pierś, chociaż i bez tego chwytała. 
Wkładki zakłada się na krótko przed karmieniem. Rzekomo po ich zdjęciu sutki stają się sterczące. Cóż, nie zauważyłam wielkiej różnicy, aczkolwiek jakaś tam była... Jednak sutki szybko zaczynały się z powrotem... "zapadać", więc należało natychmiast przystawić dziecko.
Po kilku dniach stosowania nakładek zaczęłam odczuwać skutki uboczne, a mianowicie: ból piersi spowodowany ich uciskiem oraz zaczerwienienie i podrażnienie sutków przez otworek w nakładkach. 
Co istotne, wkładki kompletnie nie nadają się, jeżeli nasza laktacja galopuje i mamy nawał: ucisk na piersi powoduje wypływ mleka, które z kolei z prędkością światła zbiera się w nakładkach i przy pochylaniu wylewa na bluzkę przez dziurki doprowadzające powietrze.
Podsumowując: nakładki wyciągają sutki, ale tylko trochę. Gdybym ich nie miała, też dałabym radę - właściwie nie ja, a Nelcia. Polecam tylko tym mamom, których dzieci naprawdę mają problem z uchwyceniem piersi - w innych wypadkach odpowiednie przytrzymanie sutka i umiejętne podanie go dziecku wystarczą.
Mimo wszystko zakupu nie żałuję - przynajmniej przetestowałam i uwierzyłam, że natura sama da sobie radę.



Moje hity:

1. Bepanthen Baby. Dzięki Bogu, że istnieje ta maść. Numer jeden na obolałe, popękane, pościerane sutki. Szybko regeneruje, a ponadto mam wrażenie, że działa przeciwbólowo. Chociaż moje sutki nadal średnio nadają się do użytku, to przy zasłudze Bepanthenu Nel jeszcze ich używa.
Mam ochotę wyć i oczy zachodzą mi łzami za każdym razem, kiedy przystawiam Nelcię... Coraz częściej myślę nad zakupem kapturków, ale tyle się o nich naczytałam, że hamują laktację itd. Poza tym sama do tej pory byłam przeciwko nim - przecież chcę, żeby Nel miała kontakt z moją skórą, a nie z jakimś tworzywem sztucznym. Póki co czekam i odwlekam ten zakup w czasie, po cichu licząc, że sutki zechcą współpracować i niebawem się zahartują...


2. Kapusta. Schłodzone, ponakłuwane widelcem liście to miód dla moich piersi. Ten sposób naprawdę działa na wszelkiego rodzaju zastoje, bóle itd. Przetestowałam na własnej skórze - gdyby nie kapusta skończyłoby się antybiotykiem :/


3. Rogal do karmienia. Ja mam taki firmy Blanca Baby. Niby nic wymyślnego, a karmi się o niebo wygodniej :) Polecam! Chociaż ostatnio coraz częściej karmimy się na leżąco - na początku, nie wiedzieć czemu, nijak nie wychodziło nam w tej pozycji...


4. Książka "Warto karmić piersią. I co dalej?". Myślę, że dużo pisać nie muszę - pozycja powszechnie znana i polecana. Garść solidnych informacji dla każdej początkującej mamusi karmiącej.


5. Wkładki laktacyjne. Absolutne must have każdej karmiącej, zwłaszcza jeżeli - tak jak ja - należy się do tego typu mam, którym przy karmieniu dziecka jedną piersią, z drugiej także chlusta ;) Trochę wkładek już przetestowałam i mi najbardziej przypadły do gustu te, które okresowo pojawiają się w sieci sklepów Lidl - Toujours. Kupiłam bez przekonania, miło się zaskoczyłam, a teraz ubolewam, bo Tydzień Maluszka dobiegł końca...
Cudownie mięciutkie, chłonne i nie przeciekają, czego powiedzieć nie można o Babydream z Rossmanna :/

Ponieważ zużywam naprawdę ogromne ilości wkładek, zastanawiam się ostatnio nad zakupem wielorazowych. Czytałam sporo na ich temat i zauważyłam, że opinie są zróżnicowane, przy czym szczególnie polecane nie są te z Aventu. Macie jakieś doświadczenia z wielorazowymi wkładkami? W ile par należy się zaopatrzyć? Co ile godzin trzeba je wymieniać, jaką mają chłonność?

6. Ciepłe okłady, ciepła woda, szare mydło i masażyk piersi - ulga przy nawale pokarmu.

7. Ręczne odciąganie pokarmu. Według mnie nie ma lepszego sposobu na pozbycie się zastojów (oprócz częstego przystawiania dziecka do piersi, oczywiście). Ręką wyczuwasz grudki, leciutko je ugniatasz i po problemie - żaden laktator nie zadziała lepiej.


8. Najprostszy, najtańszy laktator. Przydał się na początku do szybkiego wyciągnięcia sutka przed karmieniem; także do szybkiego odciągnięcia małych ilości pokarmu, które sprawiały, że pierś była twarda i dziecko, które już leżało i czekało głodne na podanie jedzonka, nie mogło przez to jej chwycić.
Malutki, więc mogłam mieć go ze sobą wszędzie. Obecnie już nie używam.


 A Wy? Co polecacie, a co odradzacie, jeżeli chodzi o "pomoce" laktacyjne?

Te posty mogą Ci się spodobać:

22 komentarzy

  1. Ooo! Miałam niemal identyczny post kiedyś :D
    http://dzidziusiowo.blogspot.com/2013/01/hity-i-kity-karmienie-piersia.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Stanika nie kupowałam, jeden dostałam i również okazał się niewypałem. Maści nie używałam żadnych, a obolale sutki smarowalam swoim mlekiem. Niestety albo i stety musiałam zacząć uzywac nakładek na sutki z Aventa, ale dzięki temu karmienie stało się o niebo lepsze. Laktatora także nie używałam, a innym hitem dla mnie jest rogal do karmienia. I tyle. Buziaki dla was dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To, co napisałaś brzmi sensownie. Ciekawa jestem jak to będzie wyglądało u mnie, i co będzie hitem a co kitem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja polecam wkładki baby ono ;) ja na pękniętą brodawki wypróbowałam chyba wszystkie dostępne na rynku maści i nic nie goiło tak jak moczenie (nie smarowania) we własnym mleku. Co do stanika to dużo zależy od firmy. Ja mam dużo piersi i musiałam mieć porządny stanik, a nawet kilka. Jak się kupi taki z górnej półki to narzekać nie można ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko zależy od potrzeb mamy i sytuacji.
    U mnie niezbędne rzeczy to wkładki laktacyjne Baby Ono i osłonki na brodawki Avent. Teraz już tylko wkładki używam.
    Reszta, którą wymieniłaś zbędna. No, ale teraz dopiero to wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem zielona, więc chętnie zapoznaje się z opiniami :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie staniki są hitem, szczególnie kiedy trzeba gdzieś wyjść i przy wszystkich karmić maleństwo. Wtedy nie trzeba się rozbierać.
    Dla piersi (i dla dupki Mateuszka) bepanten jest numerem jeden. Na nawał pokarmu pomogły okłady z pieluch tetrowych zmoczonych w zimnej wodzie. Poza tym najlepszym laktatorem jest dziecko:) no i ręczne odciąganie też czasem pomaga - jak Mati za długo śpi;) Bez wkładek nie wyobrażam sobie funkcjonowania - tak jak Ty, jedną piersią karmię, a z dwóch leci pokarm;). I podobnie z moją opinią co do tych rosmanowych:( Natomiast nie słyszałam o wkładkach wielorazowych.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie stanik się bardzo przydał i to już w ciąży, ale ja mam te lepsze Anity. Delikatny, wspaniale trzyma, łatwo się dostać do piersi bez kombinowania. U mnie był i jest też problem z rozmiarówką, bo przy 75g wiele opcji nie ma niestety. Kapusta potwierdzam :) Na brodawki - już chyba kiedyś pisałam - witamina A+E rozbita kapsułka była najlepsza. Wielorazowe - na razie mam i jestem zadowolona, ale to jedynie ciążowe nocne przecieki, nie wiem jak po porodzie się sprawdzą, więc więcej nie mogę na razie powiedzieć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam podobne odczucia ze stanikami, choć jeden udało mi się kupić całkiem ładny i seksi :)
    Z karmieniem nie miałam problemu więc nie używałam niczego, zdecydowanie nie podpasowały mi wkładki i zrezygnowałam z nich szybko. Wolałam mieć mokrą plamę od czasu do czasu niż poduszkę w staniku :P Ale to moje zboczenie...
    Hitem okazała się szałwia, gdy odstawiałam od piersi i myślałam że zejdę od nadmiaru pokarmu :)
    Pozdrawiam ciepło, piękna ta Wasza córeczka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak tu się nie zgodzić! Sama prawda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie musiałam używać ani nakładek czy też kapusty a krem jaki na poczatku pare razy użyłam to wlaśnie jakiś z samą lanoliną i jeśli chodzi o fakt że nie trzeba go splukiwać przed karmieniem to jest to dla mnie na duży plus. A staniki do karmienia? Dla mnie to coś bez czego nie wyobrażam sobie karmienia piersią. Napisz coś wiecej o Kornelci bo ma już ponad miesiąc a Ty ino o cyckach ostatnio piszesz:p

      Usuń
  11. I mnie kapusta uratowała przed zapaleniem, więc potwierdzam jej dobroczynne właściwości :) Biustonosze mam dwa z Triumpha i muszę przyznać, że sprawdzają się świetnie. Są eleganckie, ładnie leżą no i spełniają swoje funkcje. Bepanthen też używałam po porodzie do sutków, bo ziajka tak jak piszesz o ile była dobra w ciąży tak na poranione brodawki jakoś się przyklejała i mnie to denerwowało.
    Ręcznie nigdy nie odciągałam, nie było potrzeby, bo nawet laktatora używałam sporadycznie. Teraz leży i się kurzy, ale mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze się przyda :) Wkładek nie używałam. Prawie całe pudełko Lansinoh'ów czeka na nie wiem co ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Staniki faktycznie są beznadziejne, ale dla mnie były wybawieniem, bo niestety często musiałam karmić przy kimś. Co do wkładek wielorazowych, to nie stosowałam, ale w ogóle potem laktacja się normuje (bynajmniej u mnie tak było) i w sumie wkładki nie są potrzebne. Laktator też miałam z tej firmy, zbliżony model, ale za długo nie pożył-tam były takie uszczelki i jakoś szybko się wyrobiły, no ale za te pieniądze to jak najbardziej mógł być :)kapusty nie stosowałam, miałam raz zastój, to najlepsze okazały się ręce męża :P
    tincturka

    OdpowiedzUsuń
  13. polecam wkladki johnson'a! u mnie mleko tryskalo wciaz i wciaz i to jedyne ktore nie przeciekaly po 5min- z tego co zauwazylam maja takie wypelnienie jak w podpaskach i sa male- nie wychidza dziadowsko ze stanika :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. ojj musze obronic staniki do karmienia:) worki? mysle, że dostepne sa tez cudne wersje:) u mnie sie sprawdzily:)
    co do wkladek wielorazowych- odradzam, szczegolnie jesli laktacja jeszcze szaleje:)

    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przy rozmiarze 80 J-K w zależności od firmy nie ma żaden stanik do karmienia nie daje rady utrzymać porządnie ciężaru. Tak więc dla mnie staniki do karmienia nie wypał. Podobną opinię miały moje koleżanki z bardziej przeciętnymi rozmiarami :)

    Wkładki Baby Ono - nie powodują efektu poduszki w staniku, a swoją podstawową funkcję spełniają. No i co dla mnie ważne nie zostawiają takich mini włókien przyklejonych do brodawki. Nie zawsze jest opcja aby umyć brodawkę przed podaniem dziecku i mi osobiście te "niteczki" strasznie przeszkadzają.

    Maści używałam z Medeli, ale to przy pierwszym dziecku i działała, ale porównania z innymi nie mam.

    Laktatorów używałam różnych. Najlepszym zdecydowanie jest dziecko :) Elektryczny to dla mnie dramat no i kojarzy mi się z dojarką dla krów :) AVENT i Canpol ręczne sprawdziły się. Ta gruszka, którą pokazałaś dla mnie niewypał kompletny. Własne ręce działały dobrze jak już odstawiałam Młodego i np.w pracy musiałam szybko pozbyć się ciśnienia :)

    Kapusta to HIT naprawdę, dzięki niej uniknęłam ostatnio antybiotyku, choć podchodziłam do tematu sceptycznie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. wkładki jak dla mnie to tylko Lansinoh, nie ciekną, nie rolują się, nie kłaczą. Babydreamy są paskudne, ale najgorsze są Bella mama, tragicznie sztywne i cienkie. Laktator odpsrzedałam bo moje piersi nie reagują na niego, a miałam dobry, medeli. Staniki do karmienia mam, przydają sie w nocy ;) Maści nie używałam żadnych, ale ponoć najlepsza i dużo tańsza od tych 'firmowych' jest zwykła lanolina apteczna, kosztuje jakieś 1/4 tego, co te wszuystkie purelany i inne takie. Kapusta rządzi. A co do wszystkiego co formuje brodawki, to pic na wodę, miałam i nippletki aventu, i inne cuda, a i tak porządnie mi dopiero dziecko wyciągnęło, i teraz już permanentnie sterczą antenki ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. JA zdecydowanie polecam mini electric mendeli jako laktatro, dla mnie ręczne to jakąś pomyłka. Niewypałem są też staniki do karmienia, tak więc za drugim razem już ich nie kupowałam:P

    A ze sprawdzonych mogę polecić wkładki j&j oraz poduszkę poofi:) Rzecz jasna bepathen i kapusta to podstawa:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja jestem jeszcze przed przygodą z karmieniem, dlatego chętnie zapoznaję się z radami doświadczonych już mam:)
    Nad stanikiem się zastanawiałam, jednak skoro widzę tutaj tyle negatywnych opinii, to nie wiem czy jest sens?
    O laktatorze też myślę, jednak w tej chwili zupełnie nie mam pojęcia co i jak;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem w szoku! Po pierwsze sprawa stanika, myślałam że to jest no.1 dla karmiących matek, a tu proszę :) A po drugie: znowu najbardziej sprawdzone okazują się albo produkty tańsze: zwyczajny laktator, poduszka z Ikei albo z "darów natury" czyli główka kapusty :) Dziękuję za Twoją ocenę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też wole zwykły stanik. Na popękane sutki używałam zwykły Alantan w maści pomagał świetnie :) . Co do latatora nie używałam... mam reczny i leży. A na więcej mleka polecam dużo wody pić, dobrze i często ale po male ilości jesc. Jesc produkty mleczne dwa trzy razy w tygodniu ale przede wszystkim dużoooo wody pij!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dzięki za info o staniku! Wygląda na to, że kupię w takim razie zwykły bez fiszbin :)

    OdpowiedzUsuń