Połóg i po połogu

środa, kwietnia 17, 2013

Kurczę, totalnie wypadłam z blogowego życia. Przepraszam Was, że nie jestem obecna ani tu, u siebie, ani u Was.

Ostatni tydzień spędziłam na wsi u rodziców, podczas kiedy M. obijał kolana na szkoleniu wspinaczkowym w górach.

Nel jest niezwykle absorbującym dzieckiem. Niestety, początek naszego wspólnego życia nie był zbyt udany i szczęśliwy. Nelka przez te wszystkie choroby, szpital itd. przez długi czas nie potrafiła złapać rytmu dnia, była rozbita, a ukojenie znajdowała tylko przy cycusiu. Ja za to nie miałam czasu na nic, czasem nawet na toaletę czy śniadanie, a co dopiero na włączenie komputera.
Dopiero teraz - w miarę - zaczynamy odnajdywać się w tym wszystkim. Dopiero teraz poznaję, kiedy płacze z głodu, a kiedy jest śpiąca, bo do niedawna płakała po prostu cały czas (a ja z nią).

W takich oto nastrojach minęło mi te 6 tygodni połogu. Szczerze, chyba najtrudniejsze 6 tygodni w moim życiu. Nie chodzi mi o stan fizyczny, ale raczej psychiczny. Ból, szalejące hormony, ciało powracające do stanu sprzed 9 miesięcy, wyczerpanie i stres plus chore dziecko i pobyt z nim w szpitalu to koszmar. 
Nie raz byłam na granicy wytrzymałości, nie raz bałam się, że depresja dopadnie mnie, czy tego chcę czy nie. To nie był typowy baby blues. Nie czułam złości na swoje dziecko, nie chciałam, aby zniknęło. Płakałam, dołowałam się, bo było mu źle, bo było chore, biedne, a ja jako matka nie mogłam mu pomóc. Tak, tu chodziło o mnie. O to, że czułam się do niczego. Że nie czułam się wystarczająco dobra. 
Dostawało się, a czasem nadal dostaje, mojemu mężusiowi. Wiecznie miałam do niego o coś pretensje. Czegoś nie zrobił, coś zrobił niepotrzebnie i tak w kółko. To jaka byłam wredna w stosunku do niego, tylko pogarszało mój stan.

Na szczęście, wreszcie idąca wiosna i piękne słoneczko za oknem wprawiają mnie w o niebo lepszy humor. 
Czas wziąć się za siebie, zadbać o swój organizm, o swój wygląd, o dobre samopoczucie. W końcu mi też coś od życia się należy.

CIAŁO/WAGA
Tu wiele zmieniać nie trzeba.
Już w dwa tygodnie po porodzie ważyłam pół kilograma mniej niż przed ciążą. Teraz jest to dwa kilogramy  mniej. Mam nadzieję, że z czasem waga jeszcze choćby minimalnie spadnie. Póki co cieszę się tym, jak jest.
Po okrąglutkim brzusiu nie został nawet ślad: żadnego rozstępu ani rozciągniętej skóry. Może tylko trochę nadal odstaje - macica przecież jeszcze się obkurcza. 
Mieszczę się więc już w swoje stare dżinsy - w pasie się dopinają, a nogawki są nawet za tęgie :)
Planuję trochę wzmocnić mięśnie brzucha, ale nie wiem, czy po CC mogę zacząć już ćwiczyć? (minęło 7 tygodni od porodu)

WŁOSY
Tak, wypadają garściami... Nie stosuję żadnej specjalnej kuracji, ponieważ wiem, że i tak wypadnie to, co wypaść musi :/

Nie postąpiłam najlepiej i mam świadomość, że moim włosom w obecnej formie nie pójdzie to na dobre, ale zmieniłam kolor :) Wróciłam do swojego starego, poczciwego blondu :) Jestem najlepszym przykładem na to, że natura też czasem się myli - naturalny kolor moich włosów nijak do mnie nie pasuje i czuję się w nim koszmarnie.

Planuję zakup jakiejś maski do włosów, co by zapobiec ich przesuszeniu, ale, niestety, póki co nie napędzam gospodarki siłą grosza, bo jestem rzadkim bywalcem sklepów :)

SKÓRA
Sucha jak wiór. Plus przebarwienia. 

Myślę, że suchość to rezultat mieszanki: szaleństwa hormonów, niedoboru witamin i anemii. No, i może suchego powietrza w mieszkaniu. Za mieszkanie już się wzięłam: M. zakupił nawilżacz powietrza. Efekt, niestety, średnio zadowalający :/ 
Podstawa to nawilżanie skóry od zewnątrz i od wewnątrz. 
Piję dużo wody. Zażywam preparaty z kwasem hialuronowym i cynkiem, żelazo, tran w kapsułkach, witaminę C i wapno w tabletkach. Nie żałuję sobie produktów mlecznych - w końcu wapń przy karmieniu piersią jest bardzo wskazany, a jego niedobór znaczenie ma nie tylko dla kości. Jem marchewkę (witamina A to kolejne dobrodziejstwo dla skóry).
Twarz na noc nawilżam tłustym kremem oliwkowym z Ziai (super sprawa! Choć na dzień wolę lżejszy - matująco nawilżający, bo po Ziai twarz bardzo nieładnie się świeci). Ciało smaruję czerwonym balsamem Garnier z syropem klonowym. 

Byle tylko do lata wyleczyć się z tego paskudztwa. Póki co obłażę ze skóry :/

O ile wiem, jak walczyć z suchością i szorstkością skóry, tak kompletnie nie mam pojęcia, jak pozbyć się przebarwień. Możecie polecić mi jakiś sprawdzony preparat albo domowy sposób?

PAZNOKCIE
Na szczęście, omijają mnie jak na razie łamliwe i rozdwajające się pazurki. Od jakiegoś tygodnia mam zamiar nadać im trochę wiosennego koloru, ale ciągle brakuje mi czasu :/

Eh, powiew wiosny... W mojej szafie też odrobinę świeżości :) W sobotę udało mi się wybrać na zakupy ubraniowe :) Postawiłam na kolory! :D

Podsumowując 6 tygodni połogu, mogę stwierdzić, że o ile psychicznie było mi strasznie ciężko, o tyle fizycznie czułam się, jakbym nigdy nie rodziła :) Nawet zmęczenie jest mniejsze, niż się spodziewałam ;)

Te posty mogą Ci się spodobać:

13 komentarzy

  1. Długo Cię nie było, ale teraz nadrabiasz ilością i rzetelnością postów:) Trzymajcie się:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się boję tego bólu fizycznego. Nie biorę pod uwagę tego, że przecież to psychika może być w gorszym stanie...
    Ściskam serdecznie i mam nadzieję, ze teraz będzie już tylko lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do przebarwień, powinna pomóc witamina C, działa wybielająco. Możesz zaopatrzyć się w krem właśnie tę wit. zawierający, bądź krem typowy na przebarwienia: http://kamilanet.bazarek.pl/opis/489508/ava-white-skin-krem-rozjasniajacy-przebarwienia-spf-15.html

    Ciężki miałyście początek z Nelcią, ale teraz będzie już tylko lepiej. Pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, że już jesteś.
    Mam nadzieję, że teraz częściej będziemy czytać co u Was :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorsze masz już za sobą:) Teraz będzie wiosna a po niej lato i na pewno piękna słoneczna pogoda poprawi twoje samopoczucie:) Trzymajcie się Piękności Dwie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie sobie radzisz! Pierwsze tygodnie zawsze są ciężkie i dla malucha i dla mamy. Teraz będzie tylko lepiej! :) trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może spróbuj domowych maseczek regenerujących np. 50 g drożdży rozpuszczonych z odrobiną mleka albo kilka łyżek miodu wymieszanych z oliwą z oliwek :) Nakładasz na mokre włosy, owijasz folią i ręcznikiem, czekasz 20 min, spłukujesz, myjesz szamponem i gotowe :) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak fajnie masz ze skóra Ci nie wisi.. u mnie wisi jak diabli i mam rozstępów od groma... zazadorszczę. Włosy też mi wypadają.

    OdpowiedzUsuń
  9. Najgorsze za Tobą. Koniecznie powalcz o dietę bogatą w owoce i warzywa, a stan skóry i włosów się poprawi. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze jakie ciężkie chwile przeżyłaś, niezła rewolucja w życiu. Zazdroszczę tego szybkiego powrotu do figury, dużo przytyłaś w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że nie pamiętam, ile ostatecznie przytyłam? :) Coś koło 10 kg :)

      Usuń
  11. Niki: A jak tam blizna po cesarce?Jak sie ładnie zagoii polecam żel Contractubex na blizny:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że fizycznie się dobrze czujesz :) jestem ciekawa jak tym razem będzie u mnie, bo po pierwszej też szybko wróciłam do wagi i figury. Psychika - pewnie zależy od sytuacji, mam nadzieję, że nas szpital i choroby ominą, czego i Wam już życzę. Pozdrawiam i trzymajcie się

    OdpowiedzUsuń