Senny problem

wtorek, maja 07, 2013

Wiadomo powszechnie, jak bardzo potrzebny jest dziecku zdrowy sen. Potrzebny do prawidłowego rozwoju psychicznego, fizycznego, dla dobrego samopoczucia. 
Jedne dzieci śpią jak susły, drugie wybudza najcichszy szelest. To kwestia ich temperamentu, takie już po prostu są? A może winni są tu rodzice, którzy lulając, bujając, potrząsając, pozbawiają dziecko możliwości wykształcenia u nich umiejętności samodzielnego usypiania?

U nas także pojawił się senny problem. Wertuję książki i Internet w poszukiwaniu rozwiązania, odpowiedzi na pytanie, co robić i czy w ogóle cokolwiek zmieniać...

Ale od początku.
Kiedy Kornelka przyszła na świat, byłam pewna, że jest złotym dzieckiem. Spała dużo i prześlicznie. I nie miał tu znaczenia fakt, że noworodki są senne, że po cesarskim cięciu są jeszcze bardziej senne. Spokój Nelki wynikał zwyczajnie z jej temperamentu. 
W szpitalu patrzyłam na inne dzieci, które płakały, wybudzały się przy każdym najcichszym dźwięku, a nawet, rzekłabym, były nieznośne. A Kornelia nic. Jak spała, tak spała. Mogło się walić i palić. 
Co tu dużo pisać - byłam zadowolona z takiego stanu rzeczy. W końcu nie każdym rodzicom trafia się takie dziecko. Aniołek. 
W domu było podobnie. Moja córa wybudzała się ze snu jak każde dziecko, ale potrafiła wówczas leżeć cichutko, a nawet jeszcze usnąć; po jedzonku można było ją odłożyć do łóżeczka, gdzie SAMA usypiała. Noce również były spokojne, nawet nie podejrzewałam, że można się tak wysypiać, mając w domu noworodka. Stan ten był aż nierzeczywisty, a ja oczarowana i szczęśliwa, że Nelcia nie odziedziczyła po mnie problemów ze snem.

Wszystko było ładnie, pięknie do momentu, kiedy trafiłyśmy z Kornelką do szpitala z zapaleniem płuc. Tam dziecko moje przeszło niesamowitą metamorfozę ze śpiocha do niespokojnego, lekko tylko drzemiącego wierciucha. Zdarzały się nawet praktycznie bezsenne dni. W sumie to zdarzają się nadal.

W czym problem?
Noce nie są żadnym problemem, a nawet są super. Nelka przesypia ciągiem czas pomiędzy godzinami 21 a 7 rano, najczęściej śpimy jednak nawet do godziny 9! Budzimy się tylko na karmienia, karmimy na śpiocha i tak to się toczy. Wymarzony stan rzeczy, prawda? Nie wiem, czy jest on narzucony przez fizjologię Kornelci, przez możliwość ciągłego cycusiania, czy może jest to zasługa spania razem z nami w naszym łóżku... (Więc co by się stało, gdyby możliwość spania z nami została jej odebrana?)
Za to dni są koszmarem. Zostaję z Nel sama i czasem ciężko mi wymknąć się nawet na chwilę do łazienki, nie mówiąc już o gotowaniu obiadu czy prasowaniu... A jak już się wymknę, to Nel skutecznie umie mnie wrócić. Czyli: śpi, śpi, śpi, przebudza się=bujam, zasypia, śpi, wymykam się=oczy szeroko otwarte.

To rodzice są nauczycielami, to oni - nawet nieświadomie tworząc warunki takie, jakie tworzą - pokazują dziecku: tak właśnie masz zasypiać.
Wiem, gdzie popełniłam w tym wszystkim błąd, jednakowoż nie mam pojęcia, jak z tego wybrnąć.

Kiedy Kornelka przestała ładnie sypiać po pobycie w szpitalu, my zaczęliśmy nosić ją, bujać, pozwalać jej spać na naszych klatkach piersiowych, cycusiać itp.. Wszystko to robiliśmy w niepewności, ale z wiarą, że któryś sposób w końcu się sprawdzi. A niepewność rodziców odbiera poczucie bezpieczeństwa dziecku. Jak więc dziecko, które nie czuje się bezpieczne, ma zdrowo spać? 
Kornelka - po długim czasie spędzonym na wszystkich możliwych czynnościach uspokajających - w końcu usypiała. Bardziej ze zmęczenia niż z potrzeby snu. Usypiała i pojawiał się kolejny problem - nie pozwalała odkładać się do łóżeczka. Więc całe dnie spędzała na rękach. W dodatku najlepiej przy cycusiu. Rezultat? Nie miałam ani chwili dla siebie.

Ostatni dłuższy pobyt u rodziców i moja mama stwierdziła, że postępując w ten sposób, wykończę się. Wpadła na "genialny" pomysł usypiania małej w wózku. Ale, ale... trzeba ją bujać. Tak porządnie bujać, na boki, aż czasem obawiam się o nasz wózek... 
Parę dni protestów i, ot, moja mała córa śpi w wózku. Tylko komfort dla mnie to żaden. Bo sen jej płytkim jest, wybudza się co chwilę, a żeby znów zasnęła, należy pobujać. Także oddalić od niej się nie można. I przegapić momentu wybudzenia również nie, bo będzie płacz i po spaniu. Trzeba potykać się o własne nogi i biec dziecku z pomocą. 
Wytłumaczalne to. Przecież dziecko wybudza się ze snu dość często. Tak jak dorosły. Kontroluje otoczenie i jeżeli nic w nim się nie zmieniło, idzie spać dalej. Problem w tym, że z momentem, kiedy przestaję kołysać Kornelkę, jej otoczenie właśnie się zmienia. A ona nie potrafi usnąć samodzielnie. Błędne koło się zamyka. Nelka nie śpi pełnym, zdrowym snem.

Rozumiem przy tym, że dziecko, któremu idzie trzeci miesiąc będzie spać znacznie mniej niż noworodek. 

Cały mój problem polega na tym, iż chciałabym, aby Nelcia znów zaczęła zasypiać sama. Nie mam pojęcia, jak ją tego nauczyć. Nie dla mnie sposoby typu "wyjdź z pokoju, zostaw dziecko, a ono po kilku godzinach przeraźliwego płaczu uśnie samo". Uśnie chyba z wycieńczenia. A w dodatku w przekonaniu, że jego rodzice się nim nie interesują. Serce się kraje... Co do sposobu Tracy Hogg "podnieś-połóż" też mam jakieś obiekcje, a poza tym Nelka jest jeszcze za mała na tego typu sztuczkę. 

Ponoć aby nauczyć dziecko samodzielnie zasypiać, trzeba być pewnym swej racji: tak się powinno usypiać, więc tak nauczę usypiać moje dziecko. Kłopot w tym, że ja takiej pewności nie będę mieć dopóty, dopóki Kornelka będzie płakać.

Wprowadzam rytuały związane ze snem, ale łatwo nie jest, bo Nelcia niechętnie się na nie godzi. Zwyczajnie chce bujania i spać. Nic ponadto...

Jeżeli chodzi o spanie z nami w jednym łóżku to póki co jest mi tak wygodnie, ponieważ karmię piersią. Wygoda ta wynika z mojego lenistwa. Wiem, że tym samym wpajam Kornelci złe nawyki i nie pozwalam jej pojąć, czym jest prawidłowe zasypianie. 
Z drugiej strony chciałabym, aby czuła, że jestem blisko niej zawsze, kiedy tego potrzebuje, że jest kochana. Nie wiem tylko, czy chcę, by za miesiąc, dwa, za rok sytuacja wyglądała tak jak teraz. Czy chcę ciągle budzić się połamana i obolała...

Pomiędzy 8 a 12 tygodniem życia u dziecka stabilizuje się 24-godzinny tryb życia, dlatego właśnie wtedy najlepiej uczyć je samodzielnego usypiania... Nelci idzie dziesiąty tydzień, a ja nadal nie wiem, jak i co robić...

"Każde dziecko może nauczyć się spać" i "Uśnij wreszcie" - książki bardzo mądre,wyczytałam z nich sporo faktów na temat snu dziecka. Ale nijak nie potrafię zgodzić się z metodami na usypianie w nich zawartymi. 


Jakie Wy macie przemyślenia na ten temat? 
Jak usypiają Wasze maleństwa? 
Czy też kołyszecie, bujacie? A może odkładacie, a Wasze pociechy same zapadają w błogi sen? 
Łóżeczko też jest dla nich największym wrogiem?

Te posty mogą Ci się spodobać:

34 komentarzy

  1. Pamiętam, że u nas też wybudzała się jak tylko odeszłam, ale przeszło. Różnie było i różnie będzie.
    Aktualnie nasza Ola usypia przy piersi, a jak nie uśnie, mimo tego, że marudzi to biorę ją w wózek i spacer.
    Nigdy jej nie kołysaliśmy, nie było potrzeby.
    Przez dzień musi mieć przynajmniej dwie drzemki (ponad godzinne) żeby nie zamienić się w diabełka.
    Wieczorem tak samo pierś i spanie po godzinie 20. Karmię ją w naszym łóżku na leżąco, a potem jak zje i uśnie przekładam do łóżeczka, gdzie śpi do mniej więcej godziny 4 nad ranem, potem karmienie i spanie we trójkę do godziny 5-8 rano - tzn. my dwie śpimy, bo mąż do pracy :)
    Nie wiem co będzie po zakończeniu karmienia, ale może ze zmęczenia będzie sama padać, bo będzie biegać, bawić się itd., na razie się nie martwię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz więc, że to taki okres i minie? :)

      Usuń
    2. Tak myślę, chociaż nie wiem jaka jest Twoja córeczka, więc pocieszam :)
      Trzeba kombinować - od kiedy urodziła nam się córka kombinujemy co tu zrobić żeby było dobrze i nam i jej :)
      Takie uroki macierzyństwa. Piszę optymistycznie, a z drugiej strony jestem zmęczona pewnie tak samo jak Ty czy inne mamy ;)
      Nie ma się co martwić na zapas, ale pogadać oczywiście można, tak samo nie ma się co nastawiać na to, że będzie po naszej myśli, będzie różnie, co chwila zmiany, to ze snem, to z jedzeniem, to z humorem dziecka.
      Jeszcze trochę i da Ci trochę więcej czasu dla siebie. Ale tylko trochę ;)
      Nelka będzie i tak rządzić :)

      Usuń
  2. drzemki dzienne u nas od zawsze tylko na piersi, po przejsciu na spacerówkę nawet w wózku przestała spać. więc to taki czas dla nas, na przytulanie. lubię tę pauzę w ciągu dnia, cały świat staje. własnie piszę trzymając małego śpiocha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze... kto powiedział, że spanie przy piersi i co-sleeping jest złym nawykiem? widać dziecko tego własnie potrzebuje, tak czuje się bezpiecznie, nie wszystkie dzieci śpią całą noc ciągiem w osobnym pokoju od pierwszych dni życia... a Ty lubisz sama spać? bo ja nie...

      Usuń
    2. Rozumiem. Nelka też często śpi przy piersi, tylko jest to trochę męczące, bo jej jeszcze potrzeba troszkę więcej drzemek w ciągu dnia niż Tosi. Jak była młodsza też spała tylko przy piersi? Miałaś dla siebie chwilkę? Jak to organizowałaś?

      Usuń
    3. tak, od zawsze budziła się natychmiast po odłożeniu. w dzień szczególnie. chwila dla siebie, hmm... czasami posiedziała 3 minuty w huśtawce. a tak to chusta i tyle. Tosia była i jest high need baby, dużo kontaktu fizycznego potrzebuje. rano robiłam stertę jedzenia, lapek i książka w pogotowiu i tak siedziałam z małą. i opłaciło się, mała jest odważna, pogodna, i wie, że może na mnie liczyć...

      Usuń
    4. Nie krytykuję co-sleeping, ale nie jestem do końca przekonana, czy jeżeli nie będę tego stosować to moje dziecko będzie myślało, że nie może na mnie liczyć?... Przecież zawsze będę blisko... Miłość można okazać na milion innych sposobów...

      Usuń
    5. nie mówię, że nie, ale z tego co piszesz, nie czujesz żadnej innej metody usypiania, to znaczy, że instynkt podpowiada ci, że to jest najlepsze dla dziecka. ja zanim urodziłam byłam bardzo anty co-sleepingowi... ale życie, tj Tosia wiedziała lepiej ode mnie...

      Usuń
    6. Hm... sensownie to brzmi... może masz rację...

      Usuń
    7. pamiętaj o jednym, musisz mieć wewnętrzne przekonanie co do swojego postępowania, wolne od nacisków z zewnątrz. Jeśli będziesz czuła, że jakaś tam obrana przez Ciebie ścieżka jest dobra dla Ciebie i dziecka, to właśnie taką wybierz. Czy to będzie cosleeping czy tracy hogg czy co tam jeszcze. sama zobaczysz że jeszcze wiele razy macierzyństwo zrewiduje Twoje poglądy na wiele spraw. :) najważniejsze to słuchać dziecka a nie cudzych rad :)

      Usuń
    8. Ja nie widzę sprzeczności pomiędzy bliskością z dzieckiem a jego samodzielnym spaniem. Tak jak pisałam niżej, Młody od samego początku śpi w swoim łóżeczku i zasypia sam. Na spacery był głównie noszony w chuście, w wózku też jeździł ale zdecydowanie rzadziej. Przechodziliśmy tak całą zimę, przy -15 stopniach spacerowaliśmy przez zaspy a Młody spał wtulony we mnie kamiennym snem. W domu też jak był malutki jedną drzemkę (popołudniową) odbywał w chuście. Ale z chusty wyrósł, a samodzielne spanie mu pozostało. Wysypia się doskonale, śpi bez budzenia 10-12 godzin, jest niezwykle pogodny, rozwija się świetnie. Spanie we własnym łóżeczku w żaden sposób nie zakłóciło jego relacji z nami.

      Usuń
  3. U nas było i jest tak że Laura spi od wieczora do rana i od początku w łóżeczku. Nie śpię z nią bo obawiam się że potem będzie problem. Zasypia sama ale musi ciumkac smoczka. Leży na kanapie obok nas i usypia. Czasem pomarudzi przed zaśnięciem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Kornelka w ogóle nie toleruje smoczka. Tak było od początku. Smoczek=krzyk...
      U nas byłoby pewnie podobnie jak u Was, gdyby nie ten nieszczęsny pobyt w szpitalu...

      Usuń
  4. Młody od pierwszego dnia w domu spał w swoim pokoju w swoim łóżeczku. No i jedna drzemka w wózku na spacerze. Na początku usypiał przy karmieniu, po miesiącu zainstalowaliśmy karuzelkę i zaczął zasypiać przy muzyce. I tak funkcjonował pół roku. Kładliśmy go do łóżeczka, przytulanka, muzyczka, spanie. Nigdy nie było problemów, właściwie nie wiem co znaczy usypiać dziecko. Po 6 miesiącach zdjęłam karuzelę, ale Młody szybciutko się przestawił. Zasypia sam, bez asysty, bez żadnych specjalnych rytuałów. Kładę go kiedy jest zmęczony i sam mówi "luli luli". Dostaje ukochanego misia, przewraca się na boczek i śpi :-)
    Jeżeli mogę coś doradzić to doradziłabym usypianie zawsze w tym samym miejscu, w zaciemnionym pomieszczeniu + delikatna muzyka. Młody miał też pieska Sterntaler z modułem imitującym bicie serca, ale nie wiem na ile mu to pomagało. Jak był jeszcze zupełnie malutki i potrzebowałam coś w domu zrobić to po prostu wiązałam go w chuście - i po problemie, dziecko spokojne, dwie ręce wolne. Pozdrawiam!
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady :) Spróbujemy :)

      Usuń
  5. Mój syn bardzo podobnie zachowywał się w szpitalu po cc. Już w szpitalu raczej syn spał w tym wózeczku takim. Czasem zdarzało mi się zasnąć jak go karmiłam. Gdy tylko wróciliśmy do domu wszystko było już gotowe: jego łóżeczko i kanapa w jego pokoju. Tak, spaliśmy w tym samym pokoju przez jakieś 2 miesiące. Po 4 tyg syn przespał całą noc- ja nie, wstawałam by sprawdzić. Kiedy przeprowadziliśmy się za ścianę do naszej sypialni nadal przesypiał, owszem były noce kiedy się budził, albo podać smoka, albo dać butlę. Czasem budził się nad ranem, więc zabierałam kołdrę i kładłam się z nim na kanapie. Zasypiał po jakimś czasie. U nas po prostu jakoś naturalnie syn przyjął, że od nocnego spania jest łóżeczko i już. Prawie nie ma w nim zabawek- zabawki ma w kojcu. Natomiast mój słuch się wyostrzył tak, że potrafiłam usłyszeć płaczącego syna biorąc prysznic :P Zawsze reagowałam na każdy płacz. I nie, nie wyjmowałam syna z łóżka, dawałam smoka, włączałam kołysankę, głaskałam po głowie. Czasem trwało to 5 min czasem 1,5h. A drzemki dzienne to już inna sprawa- muszę się trochę więcej natrudzić, jeśli kładę go w łóżeczku, czasem idziemy na spacer. Przyjęłam zasadę, że od początku syn ma spać w swoim łóżeczku, że łóżeczko jest od spania, a nie od zabawy, no i nie mówię do syna gdy go kładę. Nie stosuję też kompletnej ciszy. Tylko tyle mogę napisać :)
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie stosowałam kompletnej ciszy, ale teraz muszę chodzić na paluszkach... :(
      U nas łóżeczko stoi zupełnie nieużywane: ani do zabaw ani do spania- do niczego...

      Usuń
    2. Haha u nas to samo było, w łóżeczku trzymałąm świeżo wyprane rzeczy przed włożeniem do szafy :P

      Usuń
  6. U nas sprawa wygląda tak, że Zosia nigdy nie spała z nami w łóżku i w zasadzie to spać tak nie potrafi. Kilka razy, gdy próbowaliśmy ją wziąć do siebie po prostu wierciła się strasznie i po chwili zaczynała płakać. Kiedy przychodzi czas na drzemkę po prostu odkładam ja do łóżeczka - chwilę popatrzy na karuzelę, "pogada" sobie i zasypia. Tak samo jest w nocy - po kąpieli kolacja i do łóżeczka ;) Pozdrawiam Magda ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważaj na bujanie bo zbyt mocne bujanie w wózku tak że dziecku głowa lata mogą powodować mikrouszkodzenia mózgu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałam napisać, że Zosia ma 11 tygodni a sen w ciągu dnia ma dość twardy - mogę zrobić większość rzeczy w domu. Dodam jeszcze, że kiedy Zosia miała 3 tygodnie to tydzień spędziłyśmy w szpitalu z podejrzeniem zapalenia dróg moczowych i nie wpłynęło to na jej sen. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie każde dziecko inaczej reaguje na pobyt w szpitalu... Kornelka była po nim masakrycznie wystraszona...

      Usuń
  9. Moja POla ma obecnie 12 tygodni, przez pierwsze 2 tyg życia nie było problemów z zasypianiem, pożniej zaczeły się kolki, spi z nami bo nie miałam siły do niej co chwile wstawać, nieraz nawet w nocy musiała spac na mnie lub na męzu bo płakała (wczoraj był jej pierwszy dzień w życiu spania w łożeczku)w dzień był problem ze spaniem od zawsze- pamiętam że jako noworodek spała po ok, 1,5 h w ciągu dnia........w dzień tylko na nas lub w wózku....moje sposoby na chwilkę dla siebie HUSTAWKA dla nowordoków- bujanie i muzyczka oraz zawieszone zabawki na pałąku, od wczoraj wymysliłam że włączam jej MINI MINI, sadzam do hustawki i ogląda bajki.......wiem że nie wychowawcze ale działa, a ja mam rano czas żeby się ogarną i zrobić śniadanie zanim podłącze do cyca......następny sposób to ---zakupiłam drugi używany wózek na balkon i bujam na balkonie, drugi wózek mam na dole na spacery (mieszkam w bloku- nie trzeba nosić- za używany załpaciłam 50zł..;)powiem Ci że z czasem widze że lepiej z tym usypianiem, bo widze kiedy jest spiaca i w naszym przypadku Pola śpi więcej teraz niż jako noworodek, po prostu widze kiedy jest zmęczona i pomagam jej zasnąć (bujam leciutko głowkę lub leciutko w wózku)...pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że z czasem Kornelka będzie miała inne zajęcia, kiedy nie będzie spać. Że zacznie interesować się zabawkami itp. i na zabawach właśnie będziemy spędzać czas, kiedy nie śpi. Bo póki co, jeżeli nie śpi- płacze, ponieważ średnio interesują ją jeszcze grzechotki itp. Chociaż ostatnio działa na nią karuzela w łóżeczku-zajmuje ją na jakieś 5 minut. Z czasem ilość drzemek w ciągu dnia będzie maleć, wówczas łatwiej będzie mi spostrzec, kiedy jest zmęczona...
      Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami :)

      Usuń
    2. A próbowałaś ją kłaść np. na macie edukacyjnej? Młody już jak miał miesiąc fajnie reagował na matę, jak miał 3 miesiące już chwytał zabawki i nawet próbował nimi manipulować. Poza tym dużo mu czytałam jak nie spał - takie śmieszne dźwiękonaśladowcze wierszyki. Słodko się przy nich zaśmiewał. Na leżaczku też lubił leżeć, na brzuszku na kanapie i patrzył na kolorowe obrazki. Już czas, żeby Małą czymś zająć :-)

      Usuń
  10. Hehe kurde z tym spaniem to i mnie podowne problemy prześladują;p myślałam że przy Joasi będzie inaczej a tu klapa! Chociaż mam o niebo lepiej niż z Kacperkiem, ten to mi tylko na cycu zasypiał-masakra;p jak znajdziesz jakiś złoty środek to z checią podłapie bo niestety ale nic nie doradzę bo w tej sprawie jest u nas dość podobnie chociaż nie powiem mnie się uda małą "uśpic" albo w kołysce albo w wózku i śpi nawet nawet ale to różnie z tym bywa....buziaki;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Po Twoim poście zaczęłam się mocno zastanawiać nad naszym spaniem... Poza południową drzemką na spacerze, nie mamy wyznaczonej pory drzemek w ciągu dnia. Mały czasem zasypia rano, czasem po południu. Jak ma ochotę spać wystarczy odłożyć go do łóżeczka i jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas od urodzenia ALi przyznam się, że z zasypianiem nie było problemu. Ala śpi w swoim łóżeczku i wieczorem zasypia zaraz po odłożeniu jej do łóżeczka. Rano po obudzeniu, przytulaskach, przewinięciu i nakarmieniu zasypia ładnie znowu. Drzemkę w ciągu dnia ma na spacerze, który u nas zazwyczaj trwa ok 2h.

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas Antoś noce fajnie przesypiał od początku, w ciągu dnia miewał 2 drzemki ok.30-60min, no i na spacerach spał często. Od szpitala w marcu neistety drzemki w domu w ciągu dnia zdarzyły się może 2-3razy, na spacerze śpi tak pół na pół tzn raz śpi raz nie .. nic sensownego nie podpowiem, bo sama tego nie ogarniam, że dziecię już cały dzień goni i nie pada ze zmęczenia :)Pozdawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam identycznie! Maja skończyła w poniedziałek 9 tygodni. Noce są cudowne - śpi sobie obok mnie, budzi się tylko na jedzenie i ślicznie śpi. Za to w dzień to nie ma mowy, żeby pospała dłużej niż 5 minut. Dopiero jak jej tatuś wraca z pracy, to mam czas cos ugotowac itp.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mój identycznie. W nocy spał, w dzień nic a nic. Zasypiał punkt 23:00 dopiero, a tak cały czas trzeba go było zajmować. Świat chciał oglądać :) Ratunek? Chusta. Drzemki dzienne zaczęły się dopiero po 15 miesiącach.

    OdpowiedzUsuń