Tracy Hogg vs rodzicielstwo bliskości vs matczyny instynkt

wtorek, maja 14, 2013

Nie wiem, czy każda z Was tak ma/miała na początku, czy jedynie ze mną jest coś nie tak, ale, szczerze, czasem nie potrafię odnaleźć się w swoim macierzyństwie. Tzn. nie wiem, co robić, nie rozumiem mojego dziecka, targają mną różne odczucia dotyczące setek metod wychowania. W dodatku zewsząd słyszę "dobre i pomocne" rady, każdy zapewnia, że tylko w ten sposób postąpię dobrze... 
Naprawdę, zgubiłam się. Mam mętlik w głowie.
Wszystko, co robię przy Nelci, wydaje mi się chaotyczne, przypadkowe, wyrwane z kontekstu. Brak w tym jednego (mojego) sposobu wychowania. Nie potrafię go wypracować, słysząc nad głową milion głosów, z których każdy jest jak najbardziej pewny swego. 

Nawet w internecie można znaleźć: zagorzałe obrończynie rodzicielstwa bliskości, propagatorki zimnego chowu, promotorki karmienia piersią i jego przeciwniczki, fanki Tracy Hogg i te, co jej metody nazywają musztrą dla dziecka, i jeszcze wiele, wiele innych. Znajdź się w jednej z tych grup, ujawnij się, wypowiedz, a reszta zje cię żywcem. 
A gdzie w tym wszystkim złoty środek, zdrowy rozsądek, wyważone zachowania, zgrywające się z dzieckiem? Czy aby na pewno należy sztywno trzymać się wytycznych jakiegoś tam nurtu?

Wiem, w krajach Trzeciego Świata dzieci nosi się w chustach, karmi piersią co 15 minut, reaguje na marudzenie dziecka, zanim to zdąży zapłakać. Ale czy jeżeli ja, żyjąc w bardziej cywilizowanym świecie, gdzie i dom i praca, i wieczny pośpiech, pęd za pieniądzem, nie uwieszę dziecka na cycu na 24 godziny na dobę to znaczyć będzie, że poczuje się niekochane? Czy nie mogę okazać mu miłości na milion innych sposobów?

Jak będzie dobrze dla mojej córeczki? Nie słyszę swojego instynktu... A może po prostu go nie mam?

Nie mam pojęcia, co z tym naszym karmieniem piersią. Nelka je praktycznie co godzinę. Ciężko zrobić mi w domu cokolwiek. I w tym wypadku jedni powiedzą, że mam chude mleko i się nie najada; drudzy, że nie je do syta tylko przekąsza; trzeci, że potrzebuje mojej bliskości.
Nie wiem, co z jej snem w nocy. Ma spać z nami czy w swoim łóżeczku? Jedni powiedzą, że, owszem, z nami, by czuła, że jesteśmy blisko, że ją kochamy. Drudzy, że w swoim łóżeczku, a co, niech uczy się samodzielności od małego! A może najzwyczajniej w świecie powinna spać u siebie, kto powiedział, że aby czuła się kochana i akceptowana musi oblegać łóżko rodziców? A co, jeżeli matka chce maluszka u siebie, natomiast ojciec uważa, iż ich małżeńskie łoże powinno pozostać ich intymnym azylem?
Nie wiem też, co drzemkami w ciągu dnia. Kornelia usypia jedynie przy piersi bądź w wózku, ale pod warunkiem, że się nim kołysze. Wybudza się co chwilę, kiedy bujanie ustanie. 
Czy to jest zdrowy, głęboki sen? Nie. A czy czasem nie wpływa źle na jej rozwój? 
Chciałabym odkładać ją do łóżeczka, dać jej ewentualnie smoczek (którym gardzi - przetestowaliśmy już 3 firmy), pogłaskać, zanucić kołysankę i aby wówczas sama usnęła. Gdzieś popełniłam błąd? Bo kiedyś sypiała tylko w taki sposób, a teraz nie chce. 

Wiem, że dzieci nie kapryszą. Że nie robią na złość. Że nie znają uczuć typu: "dokopię matce". Wiem, że ich zachowanie jest odzwierciedleniem postępowania rodziców - prawidłowego czy też błędnego. 
U mnie chyba sporo jest tych błędnych, przypadkowych zachowań. Popełniam błędy, ponieważ moja intuicja szwankuje. Nie czytam z Nelci jak z otwartej księgi. Moje dziecko ciągle jest dla mnie mega tajemnicą. Nie rozumiem jej języka. Czuję się z tym fatalnie.
Cała moja bojaźń i trwoga, i wszystkie wahania w wielu kwestiach wynikają, po pierwsze, z niewiedzy i, po drugie, z niechęci zrobienia krzywdy psychice mojego dziecka. Wiem, że to, czego dziś doświadczy Kornelka, może zapromieniować na jej całe dalsze życie, na jej charakter, stosunek do siebie samej i do świata. Obiecałam sobie, że nie popełnię żadnego błędu, ponieważ kiedyś ten błąd odzwierciedli się w osobowości Nelki, a wówczas będzie już za późno, by go naprawić.

Mam świadomość, że każde dziecko jest inne, że nie znajdę idealnego rozwiązania w książce czy internecie. Postanowiłam jednak zapoznać się z fachową literaturą, wynikami badań nad psychiką i rozwojem dziecka, poobserwować moją Nelę. Może wówczas rozjaśni mi się trochę w tym moim móżdżku, może dołączy się do tego serducho, może naprawię usterkę w swojej intuicji, a potem bez problemu określę własną drogę, którą chciałabym pójść; znajdę własną właściwą dla Nelki metodę wychowania; będę pewna, że robię dobrze, że w ten sposób i ja i Nelcia, i cała nasza rodzina będziemy szczęśliwi.

Zakupiłam właśnie trzy książki: "Księgę Rodzicielstwa Bliskości" Williama i Marthy Searsów, "Zaklinaczkę dzieci" Tracy Hogg oraz "W głębi kontinuum" Jeana Liedloffa. 

Wierzę, że dzięki nim przejrzę na oczy. Szczególną nadzieję pokładam w tej pierwszej pozycji, ponieważ wiele tam o macierzyńskiej intuicji. Może i ja wreszcie odnajdę/usłyszę swoją i będę potrafiła odrzucać wszelkie "dobre rady" otoczenia, z którymi muszę zmagać się na co dzień, rozważać, czy mają jakikolwiek sens?
Wierzę, że odnajdę się w tym wszystkim. Że będę umiała postępować w zgodzie z samą sobą i tym samym uszczęśliwiać moje dziecko... 

Kiedy uporam się z tematem, kiedy przeczytam książki, kiedy przemyślę to, co wyczytam, kiedy wreszcie będę mieć SWOJE ZDANIE w kwestii wychowania, napiszę. 
Póki co nadal błądzę po omacku i zabieram się do czytania.

Trzymajcie za mnie kciuki!

Te posty mogą Ci się spodobać:

17 komentarzy

  1. ah ilez to ja mialam i nadal mam watpliwosci - u nas spanie w dzien podobnie tzn w lozeczku ciezko a na spacerze 30 min. tylko w aucie moze spac dobre 2h.
    wex jeszcze pod uwage, ze dziecko z dnia na dzien nabiera swojego charakteru i temperamentu i nie wszystko co robi dziecko jest odzwierciedleniem Twoich czynów

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również nie omijają takie obawy. Ale po przeczytaniu Twojego postu mogę napisać jedno: wg mnie popełniłaś już jeden i to podstawowy błąd: obiecałaś sobie, że nie popełnisz żadnego błędu. Mam wrażenie, że właśnie stąd ten strach. Nie ma ludzi idealnych. Każdy popełnia błędy, sztuką jest uczyć się na nich, by więcej ich nie popełniać. Pozwól sobie na popełnianie błędów wychowawczych.
    Nie mam żadnego sprawdzonego sposobu wychowania, często też nie czytam w synu jak w "otwartej księdze". Można powiedzieć, że idę na żywioł. Uczę się mojego synka co dziennie na nowo, dopasowuję się jak kameleon :)
    Mam nadzieję, że lektura książek pomoże Ci. Chyba też sobie je kupię, poczytam :)
    Pozdrawiam słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam że za bardzo się spinasz że musisz być super!! I tak jesteś super, urodziłaś zdrową córeczkę.Nie czytaj głupot, kolejnych for internetowych, rad tzw. dobrych mamusiek tylko rób swoje. Wychowuj dziecko!A nie kupujesz kolejne książki podziwiam że masz czas przy maleńkiej żeby je 3 przeczytać i jeszcze przemyśleć i wyciągnąć wnioski. A Nelcia w tym czasie rośnie...i Ciebie potrzebuje! Masz instynkt macierzyński. Kochasz swoją córeczkę! Wyluzuj po prostu! Będzie dobrze! Nie spinaj się tak!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanów się czego Ty chcesz. Tak żebyś Ty była zadowolona, spokojna szczęśliwa.

    Ja np. od razu odrzuciłam cosleeping, chciałam żeby nasza sypialnia pozostała nasza - męża i moja, a mały żeby miał swoje miejsce i łóżeczko w którym będzie się czuł bezpiecznie. To się udało dzięki Tracy Hogg. Udało się w 100% - dziecko samodzielnie zasypia, śpi u siebie, nie budzi się w nocy i rano wstaje wyspane i zadowolone. My mamy naszą sypialnię i łóżko dla siebie ;-)
    Na karmieniu piersią mi nie zależało i szybko przeszłam na butelkę. Też dlatego że tak chciałam - chciałam nie być uwiązaną, mieć swobodę wychodzenia, mieć możliwość żeby to ktoś inny nakarmił dziecko.
    Drzemki chciałam żeby były regularne i o stałych godzinach bo chciałam wiedzieć kiedy będę miała czas dla siebie. To też się udało dzięki Tracy Hogg.

    Zapytaj samą siebie czego chcesz. Jak sobie wyobrażasz Wasze wspólne życie z Malutką. Czy chcesz ją dostosować do Waszego trybu życia czy całkowicie podporządkować się jej.
    Potem wybierz metodę. I gwarantuję że cokolwiek wybierzesz nie skrzywdzisz dziecka.
    Ja mam cudownego wesołego odważnego i spokojnego synka, który nigdy z nami nie spał w łóżku, był karmiony mlekiem z puszki i odkąd skończył 4 miesiące co drugi weekend był zostawiany z opiekunką. I nie wyobrażam sobie że mógłby być fajniejszym dzieckiem, a nasze relacje są doskonałe - bez żadnej przesady.

    POWODZENIA!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanów się czego Ty chcesz. Tak żebyś Ty była zadowolona, spokojna szczęśliwa.

    Ja np. od razu odrzuciłam cosleeping, chciałam żeby nasza sypialnia pozostała nasza - męża i moja, a mały żeby miał swoje miejsce i łóżeczko w którym będzie się czuł bezpiecznie. To się udało dzięki Tracy Hogg. Udało się w 100% - dziecko samodzielnie zasypia, śpi u siebie, nie budzi się w nocy i rano wstaje wyspane i zadowolone. My mamy naszą sypialnię i łóżko dla siebie ;-)
    Na karmieniu piersią mi nie zależało i szybko przeszłam na butelkę. Też dlatego że tak chciałam - chciałam nie być uwiązaną, mieć swobodę wychodzenia, mieć możliwość żeby to ktoś inny nakarmił dziecko.
    Drzemki chciałam żeby były regularne i o stałych godzinach bo chciałam wiedzieć kiedy będę miała czas dla siebie. To też się udało dzięki Tracy Hogg.

    Zapytaj samą siebie czego chcesz. Jak sobie wyobrażasz Wasze wspólne życie z Malutką. Czy chcesz ją dostosować do Waszego trybu życia czy całkowicie podporządkować się jej.
    Potem wybierz metodę. I gwarantuję że cokolwiek wybierzesz nie skrzywdzisz dziecka.
    Ja mam cudownego wesołego odważnego i spokojnego synka, który nigdy z nami nie spał w łóżku, był karmiony mlekiem z puszki i odkąd skończył 4 miesiące co drugi weekend był zostawiany z opiekunką. I nie wyobrażam sobie że mógłby być fajniejszym dzieckiem, a nasze relacje są doskonałe - bez żadnej przesady.

    POWODZENIA!

    OdpowiedzUsuń
  6. Intuicji nie nauczymy się z książek - ona po prostu jest i uaktywnia się wtedy, gdy jest potrzebna. Wsłuchaj się w nią i będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Napływ dobrych rad, złotych środków i ekstra rozwiązań zawsze pozbawia młode mamy pewności siebie i zabija intuicję. Wątpliwości będą zawsze. Gdzieś przeczytałam mądre zdanie - czy może padło ono w szkole rodzenia? Nie wiem. W każdym bądź razie warto pamiętać, że nie tylko mama się uczy dziecka ale dziecko też uczy się mamy i życia. Oczywistym jest, że chcemy zrobić wszystko najlepiej, żeby nasz skarb miał najlepszy start, bez błędów, kolorowy i tęczowy. Ale się nie da. Mam podobne obawy i wątpliwości, które pewnie spotęgują się, gdy będzie już Szymek z nami. Już teraz powtarzam jak mantrę, że cokolwiek by się nie działo będę/ jestem najlepszą mamą dla mojego Szymka. I o tym musimy pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki :*
    Największy problem w tym, że ile ludzi, tyle opinii. Ciężko się w tym odnaleźć. Będąc w ciąży myślałam o wprwadzeniu w życie planu tracy hogg, ale po urodzeniu Majki jakoś mi przeszło. Chce sobie zasypiać przy cycu? A proszę bardzo, widocznie jej tak pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba trochę za bardzo się martwisz i próbujesz być super mamą, a Twojej córeczce wystarczysz taka, jaka jesteś. To zrozumiałe, że jesteś zagubiona, ja też byłam i bywam nadal, ale po trzech latach bycia mamą zauważyłam jedno: najbardziej dzieciom potrzebna jest mama spokojna i nie zadręczająca się, że daje za mało. Z Nelcią wszystko będzie dobrze. Nie ma znaczenia, jak będzie jadła i spała. Dzieci wysypiają się bardzo dobrze bez naszego kombinowania czy to sen lekki czy głęboki. Co do miejsca spania, rób tak jak Ci wygodnie. Ja żeby się wyspać sypiam z dzieckiem, dopóki go nie odstawię, bo oba żarłoki miały pobudkę co dwie godziny w nocy na mleczko... Ale nie mówię że to jedyna słuszna opcja, bo ile mam tyle sposobów :) I spokojnie, też na początku dzieci praktycznie bez przerwy wisiały mi na piersi. Z czasem przerwy się wydłużają, bo dzieci rosną :) Ciesz się tym czasem karmienia, póki możesz. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam podobnie, tzn. do wszystkiego doszłam z książek i zajmowania się (nie swoimi) dziećmi.
    Widziałam w domach różne rzeczy, przeszłam przez wszystko, przez usypianie tylko w wózku, przez usypianie tylko w bujaniu fotelikiem samochodowym, w łóżeczku ale z kurczowo trzymającym się mnie maluchem na tyle, że czasem drugie tyle trwało wyjęcie swojej ręki i przez samodzielne zasypianie dziecka w swoim pokoju i swoim łóżeczku,bez kontaktu wzrokowego czy dotyku..
    Do wszystkiego co wiem, doszłam metodą prób i błędów. Uczyłam się na bieżąco przy podopiecznych ;)
    A co do karmienia...powiem tak, moja Szwagierka miala to samo. Młoda (3,5mca) w ogóle nie śpi w dzień, a jeśli śpi to przy cycu albo na spacerze w wózku. Albo na rękach - nie bujana ale trzymana śpi jak zabita ;)
    Ale powoli to eliminują, bo jest to bardzo uciążliwe -np.w bloku bez wind, czy wieczne karmienie. Sprawdziło się też, że w miarę możliwości odciąganie mleka mamy i podawanie w butli przez tatę czy mnie jak tam u nich jestem. W ten sposób się to unormowało. Sprawdziła się też kołyska. Wybujana mała szybko odlatywała. Po uśnięciu kołyskę blokowali by się nie bujala :)
    Sądzę jednak że do wszystkiego dotrzesz sama. Że Kornelka Ci "powie". Trzeba cierpliwości i wytrwałości.
    Książki mogą pomóc, ale nie muszą ;) mam bogatą bibliotekę publikacji rodzicielskich w razie co mogę pożyczyć, bo wg mnie nie wszystkie są warte kupowania :) Pozdrawia Niania Ania
    www.swiat-wg-anuli.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytaj czytaj ale do wszystkiego podchodz krytycznie. Przeloz to na swoj jezyk i obserwuj swoje dziecko ale i siebie. Jak uslyszysz w srodku glos sprzeciwu to go posluchaj. Nie boj sie sobie zaufac. Wyluzuj sie i pamietaj ze perfekcyjne mamy nie istnieja a dla prawidlowego rozwoju trojej Nelci wystarczy twoja milosc i troska. Pozdrawiam (mama A. ktora tez nie wyzbyla sie jeszcze wszystkich demonow)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurczę ciężki temat poruszyłaś, sama boję się, że będę miała takie same pytania i wątpliwości jak Ty, kiedy przyjdzie na świat mały Wojtek.
    Nie wiem i nie umiem aktualnie nic ci poradzić ani pomóc.
    Może wszystko przyjdzie z czasem? Razem wypracujecie sobie wszystko z małą?
    Baaardzo Ci tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa pierwszej pozycji, więc chętnie przeczytam, co o niej myślisz.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdy to przeczytałam to pomyślałam o sobie rok temu (moja córcia zaraz kończy roczek) dokładnie tak jak Ty czytałam myślałam i w sumie coraz mniej wiedziałam :) z perspektywy rocznej mamy ... daj sobie czas a wszystko samo przyjdzie i nauczysz się troszczyć o własne dziecko i wierz mi kochająca matka krzywdy dziecku nie zrobi trzeba tylko wsłuchać się w siebie bez zbędnego balastu w postaci wielkich "teorii" każde dziecko jest inne i każda matka jest inne rób tak żeby wam obu było dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno odrzuciłabym Tracy Hogg - kiedyś zaczęłam ją czytać i się przeraziłam. Nie umiałabym tak tresować swojego dziecka...
    Dwie pozostałe pozycje - super! :)
    Moim zdaniem w wychowywaniu chodzi o to, aby nie robić czegoś wbrew sobie i (przede wszystkim) nie być hipokrytą.
    Dawałaś, dajesz i dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  16. daj sobie prawo do popełniania błędów, nikt nie jest idealny, słuchaj rad i wybieraj te, które wydaja się dla Was dobre, rób tak, żeby było WAM wygodnie, to co sprawdza się u innych nie musi u Was. i pamiętaj, jesteś NAJLEPSZĄ mamą jaką tylko Nelka może mieć! każdego dnia ona uczy się Ciebie a Ty jej, w końcu się dogadacie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niech mała śpi z Tobą w łóżku i ssie pierś kiedy chce, to malutkie dziecko i potrzebuje bliskości. Nie daj sobie wmówić, ze masz "chudy' pokarm, nie ma czegoś takiego, mleko matki jest odpowiednie dla dziecka, jak często chce ssać, to widać potrzbeuje, takie maluchy maja malutkie żołądki i nie pomieszczą wiele, poza tym, mleko matki bardzo szybko się trawi i przyswaja;) Przetrwasz ciężkie tygodnie i przyzwyczaicie się, zresztą w końcu wyrośnie i z nocnego ssania cyca, i z picia co godzinkę i w końcu samo zechce spać w swoim łóżeczku. Też nie podobają mi się metody tresowania tracy hogg. Ja jestem za rodzicielstwem bliskości, wg mnie to nasze normy cywilizacyjne narzuciły takie a nie inne wzorce czyli- przesypianie całej nocy przez male niemowlęta i spanie przez nie w łóżeczku. Owszem, nie mam nic przeciwko łóżeczku,ale to zupełnie normalne, że niemowlęta zasypiają przy piersi. Wyobrażasz sobie lepsze miejsce dla spania dla takiego maluszka? ;) powodzenia i rób tak jak Ci dyktuje serce, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń