Od roku w sercu matki ♥

środa, czerwca 26, 2013

Od roku w sercu matki: DZIECKO.
W brzuszku i na zewnątrz.
Rok, odkąd Ona wie, że jest.
Rok, odkąd kocha bezgranicznie.

A wszystko to miało swój początek trochę ponad rok temu, kiedy On wrócił z dalekiej podróży. 
Ona stęskniona wtuliła się w jego ramiona. Wino, taniec. Noc.

Dziwne uczucie wówczas Ją dotknęło: to będzie to, tym razem się uda!

Intuicja nie dawała za wygraną.

Ona z dnia na dzień coraz bardziej "czuła się w ciąży". 
Chociaż ta maleńka istotka dopiero w niej kiełkowała...

Testy. Jeden, drugi. Nic. 
Jak to - myślała - moja intuicja zawodzi?

Zaczęło się. 
Latanie, bieganie po lekarzach z wywieszonym jęzorem, 
dni pełne smutku i łez przeplatały się z niepokojem, rozpaczą, a nawet szczęściem. 
Czas wypełniony był głównie obawami i niecierpliwością. 

Ona w końcu odpuściła. Darowała sobie. Uspokoiła się. 
I właśnie wtedy...

Strach jej nie opuszczał nawet na krok.

Ale w końcu zobaczyła i usłyszała bicie maleńkiego serduszka.
I zalała ją miłość do tego Okruszka schowanego w jej ciele, 
do tego Okruszka, którego istnienie tak ciężko było wówczas namacalnie odczuć.

Ale brzuszek rósł. Rósł i rósł. 
I utwierdzał Ją w przekonaniu, że za kilka miesięcy... zostanie MAMĄ!

Aż pewnego dnia... coś zapukało do Niej jakby... od środka. 
Coś albo... Ktoś. 
Nie miała wątpliwości. To Okruszek próbował złapać kontakt...

Spojrzał na Nią,

a jej po policzku spłynęła wielka łza. Łza szczęścia.

Brzuszek rósł dalej.

Ona i On dowiedzieli się wreszcie, że Okruszek będzie dziewczynką! 
Ona puchła z dumy! 
Już wyobrażała sobie, ile tematów będą mieć razem. 
Wyobrażała sobie, jakimi będą przyjaciółkami. 
Dziewczynka miała mieć na imię Kornelia.

Brzuszek tymczasem żył własnym życiem.

 Jej było coraz ciężej...

Napięcie rosło, oczekiwanie nie malało...

I wreszcie pojawiła się na świecie Kornelia, wcale Ich nie zaskakując - dokładnie w dniu terminu. 

Odtąd już nic nie było takie samo. 
Odtąd świat nabrał barw...


On i Ona popatrzyli na siebie z miłością. 
Miłość podzielili na troje. 

Kochają Ją. I nie wyobrażają sobie życia bez Niej.

Te posty mogą Ci się spodobać:

7 komentarzy

  1. Pięknie piszesz, wzruszyłam się... Mam nadzieję, że kiedyś i ja będę mogła napisać podobnego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba ta historia :)
    Nasza jest podobna: podzieliśmy miłość na troje!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny post. Piękna historia :) niech trwa jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny post, pięknie to napisałaś, aż łza w oku się kręci:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ojej... niezwykle wzruszające!
    Muszę przyznać, że uroniłam łzę ;)

    OdpowiedzUsuń