ONA... rośnie...

czwartek, sierpnia 08, 2013

Ten tydzień, nie obawiam się tego rzec, był przełomowy - tak dla nas jak i dla Kornelii. 

Jako matka, jestem coraz bardziej dumna ze swojej córeczki i coraz bardziej czuję się winna, że nie doceniałam jej w jednej kwestii.

Najważniejszym dniem tygodnia był poniedziałek, kiedy to nasza córeczka po raz pierwszy siedziała sama, bez podtrzymywania!!! I chociaż trwało to niedługo i kiwało ją troszkę na boki, trzymała się dzielnie. Rączki na kolanka i pion! 
Miałam ochotę płakać z radości, ale dałam sobie spokój :) 
Cieszyłam się, śmiałam, wyściskałam, wycałowałam i wychwalałam Nelkę pod niebiosa. Gdzieś tam w oku zaplątała się jeszcze jedna, inna łza - łza wzruszenia, bo przecież Ona rośnie tak szybko...
Od tamtego dnia Neluszka co dzień powtarza tę czynność coraz bardziej dokładnie, więc sądzę, że naprawdę niedaleko jej do samodzielnego siedzenia. Co najważniejsze, chce siedzieć i protestuje, kiedy ją kładę.
Kolejne ważne wydarzenie wiąże się ze spaniem Kornelki. O naszym problemie pisałam kiedyś TU. Generalnie chodziło o to, że Nel nie umiała zasypiać sama i nie znosiła łóżeczka. Spała bujana w gondoli. 

Ostatnio jednak stwierdziłam, że już nie dam rady. Po pierwsze, sama Nel męczyła się w wózku, bo już ciasno, bo już do niego za duża; po drugie, musiałam bujać coraz mocniej i mocnej, a sił już coraz mniej, a Ona coraz większa... 

Niejednokrotnie chciałam spróbować metody Tracy Hogg "podnieś-połóż", ale za każdym razem coś mnie odwodziło od tego pomysłu. Nie wiem, może to, że utożsamiam się bardziej z rodzicielstwem bliskości; a może moje lenistwo, bo zmiany wymagałyby jakiegoś wysiłku; a może strach przed Jej płaczem. 


W końcu jednak zebrałam się w kupę. Postanowiłam. Stwierdziłam, że to ostatni dzwonek, by nauczyła się zasypiać sama, i to w łóżeczku. Nie będę przecież bujać rocznej panny w wózku, podczas kiedy będą jej z niego zwisać nóżki. 
Nie chcę, by była ode mnie uzależniona w kwestii zasypiania. 

I tak jednego wieczora, w niedzielę, zastosowaliśmy metodę Tracy Hogg. Trwało około 30 minut, zanim Nel zasnęła. Ale już w poniedziałek rano włożyłam moją Mychę do łóżeczka, poczekałam chwilę, a Ona bez większego marudzenia, najzwyczajniej w świecie zasnęła. Zdziwiona byłam jak nie wiem, a M. ciągle dopytywał "co jej zrobiłam?". Pomyślałam: raz mogło się zdarzyć. Ale to nie był raz. Tak już zostało. Nel zasypia sama. Śpi w łóżeczku. Śpi dłużej, lepiej i spokojniej. 
Widocznie tego potrzebowała, widocznie była gotowa na taką zmianę (jeszcze kilka tygodni temu lamentowała w łóżeczku).



Skończyło się więc bujanie i płacz. 
Dziwiłam się, dlaczego Nel zawsze robiła wielką awanturę, kiedy wkładałam ją do wózka. Teraz myślę, że było jej tam już po prostu niewygodnie i ciasno. W łóżeczku bryka sobie, po czym uspokaja się i zasypia. Takich możliwości nie miała w gondoli, gdzie przez swoje prawie 9-kilowe gabaryty była dość mocno ograniczona. 

Kocham patrzeć, kiedy, usypiając, tarmosi swoją towarzyszkę owieczkę (owca pochodzi z Zakopanego, prezent od M. dla mnie), ciągnie ją za sierść, ucho (tylko jedno jej pozostało :(), kiedy zakłada sobie pieluszkę tetrową na głowę. 
Kocham na nią patrzeć, kiedy tak słodko i spokojnie śpi w łóżeczku w pozycji, jaką sama wybrała, w której nagle jakby zatrzymała się i wpadła w objęcia Morfeusza.

Pożegnaliśmy gondolę. Leży schowana na dnie naszej ogromnej szafy. 
We wtorek powitaliśmy spacerówkę :)

Pięknie jest. Coraz piękniej :)

Te posty mogą Ci się spodobać:

20 komentarzy

  1. Niesamowite :)


    przytulam serduszkiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) Kornelcia wspaniale się rozwija! nasza Milenka też zasypia prawie sama ale muszę siedzieć przy jej łóżeczku. czas dopracować tą metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje :) Też polegałam na Tracy Hogg, stała się moim guru, kiedy mój kilkutygodniowy synek codziennie od 17 do 20 przeraźliwie płakał. Wiedziałam, że to nie kolka a on płakał... Przeczytałam książkę i dowiedziałam się, że moje cudo jest najzwyczajniej w świecie bardzo zmęczone, zbyt zmęczone by zasnąć... Wystarczyło kilka zmian, wyciszanie, tulenie i pomogło :)
    A że jestem całkiem nowa w blogowym świecie, zapraszam, http://wiosennamilosc.blogspot.com/

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna duża dama;)Moja zasypia w łożeczku od 3 miesiąca a teraz ostatnio coś jej się stało. Panika i histeia wieczorami. Nie chce sama zasypiać. Z dziecmi ciągle sie wszystko zmienia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci rosną tak szybko ;) U nas Szymek też robi postępy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rośnie jak szalona! Ach, czemu ten czas tak szybko mija..? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo Nel! Jejku jaka ona już duża :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Brawooo! Niedługo bedzie sama siadala i szalała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Małe duże sukcesy :) u nas Majula się podnosi..powoli powoli ;) na bujaki jak jest to potrafi usiedzieć ale jeszcze to nie to ;) ALe i tak skaczę z radości i cykam zdjecia i kręcę filmiki :)

    U nas zaczął się duży skok rozwojowy. Płacz, nie chce się przebierać, nic nie pomaga...i pewnie tez zęby bo jeszcze ich brak ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja dziewuszka coraz większa. A ile już potrafi! cudna jest.

    I pieprzyk na brzuszku:) słodki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super. Nie dziwię się, że jesteś dumna ze swojej córeczki.
    U mojego synka każdy choć malutki postęp przyprawia o dumę!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie!gratulacje! nasz też to czeka.....
    Ona jest prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozkoszna! ;)
    Gratulacje z nowych osiągnięć! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas też Hogg się nie przyjęła, a mała zdolniacha!

    OdpowiedzUsuń
  15. O jakbym czytała o swoim dziecku. Zasypianie to TRAGEDIA !!! Histeria taka że szok dopóki spała w wózku było ok ale z gondoli wyrosłą a w spacerówce jej nie wygodnie :( Co gorsza zasypiała na brzuchu w wózku a teraz łóżeczko parzy ehh ;( Ile córcia ma drzemek w ciągu dnia ? Kładziesz ją jak widzisz że jest zmęczona, wyciszasz jakoś ?

    OdpowiedzUsuń