Dzieciaku, bądź czysty!

wtorek, maja 13, 2014


Plac zabaw.
Weszła dumna, piękna i pachnąca z nieco ponad rocznym dzieckiem w ramionach.
Postawiła synka na ziemi, a sama delikatnie przycupnęła na ławeczce, z wątpliwą nadzieją, że chwilę odsapnie.

Nic z tego.

Synek, widząc piaskownicę, bez zastanowienia rzucił się z dziką radością na kolana. Machnął kilka razy rączkami, a piasek, tworząc gigantyczne tabuny kurzu, opadł deszczem na niego i inne dzieci.

Matka przeraziła się.
Podskoczyła w miejscu jak oparzona i z nieskrywaną złością wycięła niczym rakieta ku dziecku. Mocnym szarpnięciem podniosła zdezorientowanego chłopca z ziemi, po czym zaczęła krzyczeć:  
"Co ty wyprawiasz? Zobacz, jak się ubrudziłeś!"
Następnie postawiła dziecię na ławce i niezadowolona zaczęła trzepać, wycierać, czyścić.
To kręciła głową, to znów mruczała coś pod nosem.
Gwałtownym ruchem ściągnęła buciki z maleńkich stópek i uderzała nimi o deski.
(Ani ziarenka piasku, ani ziarenka...)

"To co, może teraz pójdziemy na zjeżdżalnię? ... Oh, nie, kochanie, popatrz tylko: zjeżdżalnia jest brudna, fuj, fuj, be, be, kiedy indziej pozjeżdżasz... 
Hmm, to pospaceruj chwilkę po placu. Tak? No to spacerujemy...
Nie! Nie dotykaj, zostaw! Idź, no, idź!
...
Kaacpeer!!! (tu przeraźliwy jęk) 
Czemu się przewróciłeś? No, nie i spodnie znów upaćkane! Zobacz swoje dłonie! 
Czy Ty nawet przez chwilę nie możesz być czysty? Nie umiesz chodzić?"
(No tak, chodzi już od tygodnia, a łapanie równowagi na wydmach piasku ma wyćwiczone na pięć)

Wściekła podrzuca dziecko do góry, energicznie trzepie ubranko po raz kolejny.
Znów coś tam mruczy, znów kręci głową.
Z torebki wyciąga nawilżane chusteczki i mocno naciera (myje?) nimi malutkie rączki.
No tak - myślę - godne podziwu; jest świetnie przygotowana na każdą ewentualność... A gdzie moje chusteczki? Ups, jestem taka nieprzewidywalna... czyżby zostały w domu?... Gdzie ja mam głowę?

Tymczasem matka z chłopcem z głośnym "Nie będziemy się tutaj bawić!" na ustach kieruje się ku furtce. Po drodze mija moją córkę, usypaną piaskiem od góry do dołu, przemierzającą na kolanach plac zabaw wzdłuż i wszerz. Patrzy na nią z pogardą, po czym rzuca na moją /dyskretnie uśmiechniętą/ twarz swoje groźne, pełne obrzydzenia spojrzenie.

Będąc już poza terenem placu otrzepuje swoje nowe markowe buty, przybiera na usta najpiękniejszy uśmiech, radośnie podśpiewuje i podrzuca dziecko, które wychyla się przez jej bark, patrząc z tęsknotą w oczach na piasek.
Na czysty, żółciutki, a jakże niebezpieczny piasek.

Chłopiec nie rozumie, na czym owo niebezpieczeństwo polega.
W sumie to i ja do dziś dnia tego nie rozkminiłam.

zdjęcie STĄD

Te posty mogą Ci się spodobać:

10 komentarzy

  1. Nie rozumiem po co tacy ludzie na place zabaw przychodzą... Przecież to normalne, że dziecko idzie tam, żeby się ubrudzic. Mój Młody po pobycie w piaskownicy wygląda jakby z okopów wyszedł. A nawet jeśli się ubrudzi to od czego mamy w domu wodę i pralkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tego nie rozumiem... Chyba po to, by ich dzieci mogły posiedzieć z nimi na ławeczce i popatrzeć na SZCZĘŚCIE i RADOŚĆ innych dzieci...

      Usuń
  2. Żal mi tego chłopca! Przecież to prawda, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiałam się , czytając ten post, bo trochę jakbym siebie widziała na placu zabaw :D tak bardzo nie lubię widzieć brudnej Martynki :D ale na szczęście powoli się oduczam takiego gadania i po prostu jak ma się wybawić, to zakładam jej jakieś "ciemne robocze" ciuchy i może latać do woli :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie jak moj maluch wpadnie na plac zabaw :-). Czuję, ze to bedzie masakra :-). Juz niedlugo...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mi szkoda dzieci, które nie mogą się pobrudzić. W ogóle na placach słyszę takie komentarze dorosłych, że aż czasami mam ochotę nimi potrząsnąć, żeby sami siebie posłuchali.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed nami spotkanie z piaskiem :). Trochę mnie otrzeźwiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje dziewczyny jeszcze dobrze nie chodziły a już place zabaw były zaliczane :D Oczywiście na czworaka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. tak samo jak ,, nie biegaj bo się przewrócisz ,, :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wychowana i wychowują w myśl idei "Brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko" nie potrafię zrozumieć takiego postępowania mam.

    OdpowiedzUsuń