Wieś

czwartek, września 25, 2014

W dzieciństwie nie lubiłam wsi. Być może dlatego, że tutaj się wychowywałam i na wyciągnięcie ręki miałam wszystko to, co mi oferowała, w efekcie czego czułam się nią przesycona. A być może dlatego, że do równie wielu rzeczy ograniczała mi dostęp. 

Dziś, po ponad trzech latach życia w mieście, zmieniłam zdanie. Wieś to swoboda, a nie ograniczenie. Wieś to spokój, którego obecnie tak bardzo mi brakuje.

Jesteśmy więc z Kornelią tu, na wsi, u moich rodziców. 
Biegamy po lesie w poszukiwaniu szyszek i  żołędzi. Zajadamy się jeżynami z pobliskiego krzaczka i jabłkami zerwanymi z jabłoni. Wdychamy świeże, jesienne powietrze. Nigdzie nie pachnie ono tak cudnie jak tutaj. Zrywamy trawę i karmimy nią kurki. Bawimy się z psami.







Wspaniale jest patrzeć na Nią poznającą i odkrywającą świat. Prowadzącą dialog (na miarę swoich możliwości) ze zwierzętami. Zachwyconą motylami. Obracającą w dłoniach jabłko. Ze wszystkich jabłek na jabłoni wybrała takie, któremu nikt z dorosłych nie poświęciłby uwagi: małe, niekształtne, najmniej rumiane i prawdopodobnie robaczywe. Ale w jej mniemaniu zasłużyło na chwilę kontemplacji nad nim. Nie wiem czemu, ale niesamowicie mnie wzruszyła. Tak samo jak w momencie, kiedy wyjęła mi z ręki to zerwane przeze mnie jabłko i próbowała założyć je ponownie na gałąź, zwrócić je drzewu. 
Jest jeszcze tak maleńka, tak kochana, tak empatyczna, tak czysta jak łza. Niezniszczona przez świat dorosłych, metody wychowawcze, życiowe doświadczenia. 
Chciałabym, aby udało mi się wychować ją tak, by zawsze była taka jak jest teraz, aby nie stłamsić w niej tej dziecięcej radości życia, sposobu postrzegania świata i ludzi. 





Te posty mogą Ci się spodobać:

0 komentarzy