Mam czas. Jeszcze.

poniedziałek, października 06, 2014

Ile razy narzekasz, że brakuje Ci czasu? Dla rodziny, na niedzielny spacer, na wspólny wieczór?

Ile razy przeszło Ci przez myśl, że wolałabyś się realizować niż siedzieć z dzieckiem w domu? Wolałabyś robić karierę? Mieć więcej pieniędzy? Może zdobyć sławę?

Ile razy chciałaś wyrwać się z domu, uciec choć na chwilę, odetchnąć od swojego dziecka? 

A pomyślałaś, że może to jest właśnie ten czas, kiedy Twoja córka najbardziej Cię potrzebuje?

Tyle się mówi we współczesnych realiach o matkach. Zaradne, zadbane, ambitne. Łączą (jakoś) pracę z rodzicielstwem. 
Tyle się mówi o tym, że trzeba im oddechu od tematów okołopieluszkowych. Że powinny wychodzić do ludzi, by nie zwariować. A już najlepiej niech idą do pracy. Niech się rozwijają, a dziecko niech się socjalizuje w żłobku/przedszkolu.
Nie uważam, że jest w tym coś złego. Jeżeli komuś odpowiada taki układ - super, jego sprawa. 
Ja natomiast nie umiałabym tak żyć. 

Te lata, kiedy moja córka jest maleńka i potrzebuje mnie naprawdę jak tlenu miną bardzo szybko, za szybko. Nie chcę wychowywać jej w biegu, pracując, zajmując się domem, robiąc karierę. Nie chcę wychowywać jej przy okazji. Pragnę się na tym skupić. To nasz czas. Czas przytulasków, pieszczot od rana do wieczora, wspólnych spacerów, zabaw. 

Chcę, by Nel miała jak najwięcej dobrych wspomnień. By pamiętała mnie, matkę. Nie żłobek, nie moje zabieganie, nie wieczne: "nie teraz, nie mam czasu". By obraz uśmiechniętej mnie wyłaniał się jej w głowie jako pierwszy zawsze, ilekroć kiedyś wspomni swoje dzieciństwo.  Chcę, by pamiętała, że zawsze byłam obok i zawsze mogła na mnie liczyć. Że cieszyłam się z jej obecności, z naszej bliskości. Że nigdy nie obwiniłam jej za to, że utknęłam z nią w czterech ścianach. Nie obwiniłam, bo sama czerpałam z tego ogrom korzyści. Bo rodzina zawsze jest najważniejsza.

Chcę dać jej swój czas. Chcę, byśmy miały ten czas dla siebie. Czas, jakiego innej mamie wczoraj zbrakło. 

Nieistotne, ile masz pieniędzy, czy jesteś piękna i zadbana, sławna czy bezrobotna. Najważniejsze, że jesteś. Dziecko nie liczy banknotów, dla niego nawet zaspana o 5 rano jesteś najśliczniejsza. Jesteś jego mamą. Tylko i aż. Tak zwyczajnie. Tak po prostu.

Nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie nie być dla mojej Kornelki. Nie wyobrażam sobie, bym mogła nie patrzeć na to, jak dorasta. Tyle mam jej jeszcze do powiedzenia. Ona jeszcze tyle chce ode mnie usłyszeć.

Życie bywa niepewne. Dlatego przytulam do serca najmocniej jak potrafię moją Kruszynkę i daję jej całą siebie. Od wczoraj chyba jeszcze bardziej.

Nie narzekaj, że brakuje Ci czasu. Jeszcze go nie brakło. Jeszcze możesz utulić swoją pociechę do snu. Możesz jeszcze iść na rodzinny spacer. 

Zamiast po raz kolejny roztrząsać temat bałaganu w pokoju, nieodrobionych lekcji, przysiądź na chwilę obok dziecka i daj znać, że jesteś, że pomożesz, a potem razem się pobawicie. 

Przytul, pocałuj, obdaruj dobrym słowem. Póki jesteś. Póki masz czas. Jeszcze.

Te posty mogą Ci się spodobać:

1 komentarzy

  1. Szkoda że takie smutne wydarzenia przypominają nam o tym co najważniejsze...
    Chciałabym żeby wszystkie mamy, tatkowie i dzieci miały jeszcze czas :(

    OdpowiedzUsuń