Memories

poniedziałek, października 20, 2014

Kornelko...
Dziś inne wszystko jest niż było 19 miesięcy temu, kiedy pojawiłaś się w naszym życiu. 
Przywykliśmy do siebie. Można rzec, że znamy się dobrze. Wypracowaliśmy jakąś tam codzienną rutynę. 

Zdarza się, że kiedy usypiasz obok mnie, przypomina mi się ten czas, kiedy nie mieliśmy jeszcze wspólnej przeszłości. Kiedy trzeba było nauczyć się budować inną przyszłość - przyszłość trzyosobowej rodziny. 

Pierwsze tygodnie razem...

Pamiętam, jak zamieszkałaś w naszym domu. Pamiętam, jakim przytulnym i intymnym miejscem się dla nas okazał po tygodniu w szpitalnej 'celi'. Było ciepło. Bezpiecznie. Cicho. 

Pamiętam wieczorne przesiadywanie przy lampce, by światło żyrandola nie budziło Cię. 

Pamiętam noce, kiedy lampka była włączona non stop. Pamiętam, jak razem z Twoim tatą czuwaliśmy. Pamiętam, jak kładł Cię na kolanach i bujał, kiedy nie mogłaś spać. Pamiętam, że oboje przysypialiśmy wtedy na siedząco. Pamiętam noszenie na rękach i kołysanie, kiedy już nic nie pomagało. Prowadziliśmy nocne życie. Większość wspomnień, które odtwarzam w głowie to te w przygaszonym świetle.

Pamiętam Twój zapach. Pachniałaś mlekiem, tak słodko. Zapach szczęścia, zdecydowanie. 

Pamiętam piętrzące się wszędzie ciągle prane maleńkie ubranka, słyszę dźwięk wiecznie wirującej pralki. 

Pamiętam karmienie piersią. Bez końca. Lubiłam patrzeć, jak jesz. Jak Ci dobrze w tej naszej bliskości. Jak zamykają Ci się oczka i zasypiasz spokojnie w poczuciu, że jesteś bezpieczna.

Pamiętam, siedziałam na kanapie, a Ty spałaś w wózku nieopodal. Czułam, jakbym nie miała dziecka. Spałaś wciąż, wszędzie. W wózku, w naszym łóżku, na torsie taty. Zastanawiałam się, kiedy się wreszcie obudzisz. Chciałam Cię przytulić, spojrzeć w Twoje oczka. 

Pamiętam miliony obaw. Przecież byłaś moim pierwszym dzieckiem. Ciągłe 'co robić, co robić'. Pamiętam jak panikowałam, bo płakałaś i nawet pierś nie była w stanie ukoić Twojego bólu.

Najgorszy ze wszystkiego okazał się strach. O Twoje zdrowie. Kiedy zachorowałaś, do ziemi przygniótł mnie ciężar odpowiedzialności. Dopiero wtedy zrozumiałam, co znaczy mieć dziecko. 

Czasem było tak strasznie ciężko. Płakałaś, a ja z Tobą. 

Niełatwo było się odnaleźć w macierzyństwie. Wszystko było improwizacją... Wiesz, chyba nadal wszystko nią jest. Bycia matką nie można się zawczasu nauczyć.

Mimo to, piękne były te nasze 'początki'. Kocham przypominać sobie tamten czas. Chciałabym wyryć w pamięci wspomnienia, by nigdy nie wyblakły.

Dałaś mi wszystko, co w życiu najcenniejsze. W ciągu 19 miesięcy nauczyłaś mnie o wiele więcej niż sama zdążyłam nauczyć się w ciągu całego swojego dotychczasowego życia. 

Zawsze będę Ci wdzięczna. Bo widzisz, ja dałam Ci życie, a Ty mnie go nauczyłaś.

Te posty mogą Ci się spodobać:

0 komentarzy