Drogi mlecznej kres

środa, grudnia 03, 2014

Neluszko!
21 miesięcy i tydzień. Karmiłam Cię piersią przez prawie dwa lata.
2 grudnia 2014 roku po raz ostatni dałam Ci cycusia do dziennej drzemki.

Cały ten czas był nasz. Nie zawsze było łatwo, nieraz byłam już tak zmęczona, że przez myśl przeszło mi, że musimy to skończyć. Niekiedy nawet złościłam się o to, że chciałaś cycać wciąż i wciąż (o tak, ssakiem byłaś niesamowitym!). Przepraszam Cię za to. 

Chciałabym jednak, abyś wiedziała, że był to dla mnie czas wyjątkowy, z którego kresem tak bardzo ciężko mi się w tym momencie pogodzić. Pomimo tego, że byłam na ten koniec na prawdę gotowa. 

Tak trudno mi patrzeć na Twój płacz. Kiedy nie możesz zasnąć, bo bez cycusia nie umiesz. Nie umiesz i już, chociaż jesteś już taką mądrą dziewczynką i rozumiesz, że cycuś skończył się. Męczysz się, a mi kraje się serce.

Wiesz, może nie jest istotne, czy w ogóle karmi się piersią czy nie. Więź wynika z bliskości, miłości, zrozumienia. Ale ja tak bardzo czasem boję się, że wraz z pożegnaniem mleczka odrzucisz i mnie. To głupie. Wiem. 

Chciałabym być dobrą mamą. Zasłużyć sobie na to, byś sercem chciała być blisko mnie, zawsze, nawet kiedy już dorośniesz. 
A propos dorastania - dlaczego ten czas ucieka mi przez palce? Dopiero co dowiedziałam się, że noszę Cię pod sercem, a już jesteś taka duża... Usnęłaś w moich ramionach, a ja przypomniałam sobie czas, kiedy mogłam caluteńką maleńką Ciebie w nich schować. Dziś mało masz w nich miejsca, ciasno Ci i nie do końca wygodnie. Jednak chcę Cię tak tulić, wciąż i wciąż aż do końca świata. 

Płaczę. Twój tato mówi, że to troszkę niedorzeczne, bo przecież całe to Twoje dorastanie to jedno wielkie SZCZĘŚCIE. Ja wiem. Boję się jedynie, że nie zdążę się nim nacieszyć, że nie docenię go w porę na tyle, na ile zasługuje.

Od wczoraj masz w naszym mieszkaniu swój kącik. Swoje 'dorosłe' łóżko. Podoba Ci się. Chcesz w nim spać. SAMA. Moje serce tak bardzo puchnie z dumy, a jednocześnie płacze ze wzruszenia. Jesteś taka mądra, taka kochana, taka moja. Ale rośniesz i kiedyś wyfruniesz z naszego domu rodzinnego. Sporo wody jeszcze upłynie, wiem. Ale to tylko moje matczyne serce...

Dałam Ci wszystko, co tylko mogłam. Co najlepsze. Teraz przyszła pora pozwolić Ci pójść dalej.

Wierzę, że nasza więź teraz będzie jeszcze silniejsza. Że będziemy nadal blisko. Że przytulaskom nie będzie końca. 
Jestem pełna nadziei, że nasza relacja, ale także Ty sama wskoczysz na wyższy poziom. 
Że będzie inaczej, ale ciągle tak pięknie. 
Bo każdy koniec to nowy początek, prawda?

Te posty mogą Ci się spodobać:

5 komentarzy

  1. Tak dawno nie pisałaś :) pamiętasz jak pisałam że Asia lepiej z cycem? No to teraz na nowo cycuś to najlepszy smoczek:) dlatego po cichu zazdroszczę że już Nelki nie karmisz;) ja też będę wspominać miło karmienie jednak teraz troche już mnie to męczy. I nie wiem co robic. A z jakiego powodu Nelki już nie karmisz? Może i ja zastosuje ten sam powód ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, dzidziusia jeszcze nie będzie...
      Powód jest prosty, po prostu zaczęło mnie to męczyć, powodować frustrację, a wydaje mi się, że jak któraś ze stron zaczyna mieć dość, to już to nie ma sensu i więcej szkody niż pożytku wnosi do więzi...

      Usuń
  2. No chyba że ten powód to maluszek w Twoim brzuszku , to ten powód jak na razie jeszcze nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To piekny wynik! Jestes wspaniala mama, sledze Twoj blog juz barzo dlugo, pamietam Wasze poczatki..:-) z kaxdym dniem bedzie prosciej, ja odstawiam jak syn mial 2 lata bez tygodnia, tez bylo mi szkoda...ale dzieci dorastaja i odstawienie to naturalny etap.

    OdpowiedzUsuń
  4. koniec karmienia to cos bardzo wzruszajacego...
    rozumiem

    OdpowiedzUsuń