Zaczynamy 8. tydzień ciąży

środa, lutego 25, 2015

W planach mam jeszcze jeden post, toż to nasza Kornelka kończy dziś dwa latka, ale ponieważ sporo pewnie będzie do napisania na ten temat, wpis pojawi się albo późnym wieczorem albo dopiero jutro. 
Brakuje mi czasu. Nelka od dawna już funkcjonuje bez dziennych drzemek, a ciąża kładzie mnie spać razem z kurami, także nie mam nawet kiedy tutaj zaglądać. 

Teraz szybki post podsumowujący 7. tydzień ciąży, bo właśnie dziś zaczynamy 8.

Tydzień 7. nie był łatwy. 
Tak naprawdę dopiero teraz zaczynają się te przeokropne mdłości. Co prawda nie wymiotuję, ale jednak jest to uciążliwe. Najgorzej jest, oczywiście, rano, mniej więcej do południa, potem nudności nieco łagodnieją, aczkolwiek nie odpuszczają, niestety. 
Mam na maksa wyostrzony węch (przewijanie Nel to katorga). 
Miewam zachcianki (zupa krabowa!, ogórki, ale konserwowe, nie kiszone, herbatki ziołowe, a jajka na twardo mogłabym jeść 3 razy dziennie). Odrzuca mnie za to od kawy - tej prawdziwej i od mojej ukochanej inki także, nie mogę patrzeć na kabanosy, słodycze i niekoniecznie wchodzą mi ulubione jogurty. 
Ciągle jestem głodna. Tylko z okresów ciąży znam takie ssanie w żołądku. Żaden głód nie może równać się z tym ciążowym. Głód generuje mdłości. Muszę częściej jeść, za to w dużo mniejszych ilościach, ponieważ każda większa porcja generuje... mdłości.
Bardzo szybko się męczę i zaczynam dyszeć jak parowóz. Brakuje mi sił. Często boli serce.
I jeszcze coś, czego nie znam z czasów ciąży z Nel: ogromna senność. Spałabym o każdej porze i wszędzie. Najgorsze jest jednak to, że już od samych początków tego błogosławionego stanu całymi nocami kręcę się po łóżku, bo mi niewygodnie, nie potrafię znaleźć odpowiedniej pozycji, a ponadto budzę się kilkakrotnie i trudno mi z powrotem zasnąć.

Taki to trudny czas nastał. Nelka ciągle prosi o zabawę, chodźmy tu, chodźmy tam, a ja, pomimo ogromnego zmęczenia, nie mam serca jej odmawiać. 
Na szczęście w obowiązkach domowych chętnie pomaga. Ściera kurze, ładuje pranie do pralki, odkurza - oczywiście, wszystko na miarę jej możliwości, ale i tak jestem dumna :) 

Te posty mogą Ci się spodobać:

18 komentarzy

  1. Hmm mi to wygląda na chłopaka ;)
    Oby szybko przeszły te okropne mdłości. Ja pamiętam swoje, więc wiem jak to jest, ale jak się ma już dziecko to jest na pewno dużo ciężej.
    Będziesz miała kogoś do pomocy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie byłoby źle, jakby był chłopiec :)
      Nie, nie będę miała nikogo do pomocy, mieszkamy w tym mieście sami we trójkę, mamy tylko siebie :) We czwórkę też damy sobie radę :)

      Usuń
  2. Może to tylko tak na początku a potem wszystko się jakoś ułoży :)
    Trzymam kciuki za Ciebie i maluszka a dla Nelki same najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin!

    OdpowiedzUsuń
  3. Objawy się niebawem skończą ;)

    100 lat dla córeczki !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojjj gratulacje !!!! Trzymam mocno kciuki aby mdłości szybko się skończyły !!!! Buziaki dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję Ci z całego serca !!!!!!!!! Taka mała różnica wieku nawet fajna rzecz, ale pewnie docenię to jak mały troszkę podrośnie. W sobotę skończy miesiąc :O a dopiero co rodziłam . ...

    Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja u Was dawno nie byłam, w sensie na blogu, odwiedziłam Cię jakoś przed Twoim porodem i byłam w szoku, że to już kolejne dzieciątko u Was... A dopiero co rodziłaś Laurkę :)

      Usuń
  6. Niesamowite jak internet staje się czymś wiecej niż tylko miejscem do poczytania wiadomości. Pamietam jak urodziła się Kornelka... pamiętam wyczekiwanie i opowieści :) teraz jestem świadkiem początku nowego życia a Nelka już taaka duża :) Wszystkiego dobrego dla Was wszystkich a dla Neli szczególne uściski :)

    Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też to wszystko pamiętam dosłownie jakby było wczoraj... Czasem się boję, że mi to gdzieś umknie, te wspomnienia... Ale cóż, taka kolej rzeczy...
      Dziękujemy za życzenia :)

      Usuń
  7. Gratuluję ciąży :) Gdzie Twój mąż wyjechał na poligon?

    OdpowiedzUsuń
  8. gratulacje :) węch u mnie tez był strasznie wyostrzony za każdym razem oj meczące to było:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co u Was słychać? Jak się czujecie?
    Pozdrawiam
    M. :)

    OdpowiedzUsuń