O moim drugim stanie wyjątkowym refleksji kilka

sobota, sierpnia 01, 2015


Druga ciąża łaskawszą mi jest. Jakby od początku wiedziała, że należy oszczędzać matkę, która dopiero co zaczęła [w miarę] przesypiać noce i która zaraz, lada chwila na nowo ten przywilej utraci. 
Druga ciąża nie daje się jakoś szczególnie we znaki. Jakby czuła, że matce trzeba zostawić odrobinę sił na długi spacer i zabawę w chowanego. No, i czasem może jeszcze na opanowanie jakiejś histerii z niewiadomego powodu z małym człowiekiem w roli głównej.

Druga ciąża przypomina o sobie delikatnie, subtelnymi ruchami, czasem mocniejszymi kopniakami, ale zawsze nieśmiało. 
Piękna jest. Choć nie zawsze mam czas, by przystanąć na chwilę i się nad tym pięknem rozczulić. 
I wyrozumiała jest. Niezwykle. Czasem przepracuję się, nie pomyślę, zanim czubkami palców stanę na krześle i upnę firanki, w zapomnieniu i pośpiechu pobiegnę, bo kurier drepcze z nogi na nogę pod blokiem i ciśnie guzik domofonu jak głupi. 
Ona nic. Jest tam nadal, spokojnie smyra mnie od środka. I czeka wieczora. Słucha, jak czytam bajkę na dobranoc siostrze i przesuwa stopą tuż pod moją dłonią na brzuchu. Dopiero wtedy obdarzam ją większą uwagą. Dopiero wtedy dociera do mnie jaki to wyjątkowy czas. Niebawem minie, nawet nie wiem kiedy, w mgnieniu oka...

Na pierwszą ciążę - Neluszkę w sensie - również nie będę narzekać. 
Rozumie, że nie mogę pozwolić sobie na wszystko, że nie zawsze mam skąd czerpać energię na wymyślne zabawy. 
Chodzi sama albo jeździ w wózku i wcale nie zanosi się płaczem, bo musi "na rączki". 
Kiedy leżę, pyta: "Już ci lepiej, mamusiu?", a kiedy stękam: "Co cię boli? Poczekaj, ja cię zbadam". 
Kochana jest. I wyjątkowa.

I pomyśleć, że będę miała je Dwie. To cudowne uczucie. Napawam się nim późnymi wieczorami i ciemnymi nocami, kiedy ból kręgosłupa nie daje mi spać. 

Zapisuję w pamięci obrazki wyrwane z naszej zwyczajnej-niezwykłej codzienności : 
Nelka przyklejona do mojego brzucha i pytająca, czy może TU pocałować. I jeszcze TU. I TUTAJ, koło pępka... 
Nelka opowiadająca o siostrze: "Mama ma w brzuszku dzidziusia. Jak urośnie, to wyjdzie...
"Mamooo? Mogę siostrzyczkę?"
Nelka, która pierwsza wszystkim odpowiada, jak druga Laluszka będzie miała na imię. 
Nelka, która deklaruje, że będzie się siostrą opiekować: "I będę ją nosić, o tak".
Nelka, która śpi w łóżku obok. Jest prześliczna. To nasze ostatnie chwile we dwie. Już nigdy potem nie będziemy miały tylko siebie. Całe dnie spędzone na naszych zabawach przerodzą się w całe dnie spędzone na zupełnie innych zabawach. Zabawach z mamą i siostrą. 

Czasem myślę, że to dobrze, że będą miały siebie. A czasem tak strasznie się boję, że coś odbiorę Kornelii, mojej ukochanej pierworodnej córeczce. 

Chciałabym już teraz wiedzieć, że podołam zadaniu, jakie przede mną stoi. Że żadna z nich nie poczuje się nigdy niesprawiedliwie potraktowana. Że obie tak samo mocno będą odczuwać moją miłość. Że tak jak teraz nie mogę żyć bez Kornelci, a ona beze mnie, tak kiedyś wszystkie trzy nie będziemy mogły bez siebie istnieć. 

Wiem, że być może przez pierwsze lata ich życia takie marzenia to utopia. Że dzieci nie można wychować bez zazdrości. Wiem. 
Ale mimo to nadal mam głęboką, głęboką nadzieję, że uda mi się stworzyć swoim córkom taką domową aurę, by właśnie taka niesamowita więź między nami miała okazję się wykształcić.

Te posty mogą Ci się spodobać:

0 komentarzy