Myśli codzienne

czwartek, czerwca 23, 2016

Znów wszystko stoi w miejscu. 

Mieszkanie jeszcze w dość surowym stanie. Teraz nie mam siły na dekorowanie i upiększanie. Teraz muszę odpoczywać. 
Te początki ciąży są najgorsze. Zero energii. Odrobina wysiłku i boli mnie brzuch. 

Palcem nie chce mi się kiwnąć. O ile jakiś obiad i ogólne ogarnięcie mieszkania musi nastąpić każdego dnia, o tyle na nic ponadto nie mam sił.
A w głowie tyle pomysłów i planów. Na urządzenie pokoiku dziewczynek. Niby urządzony, ale ciągle czegoś mi w nim brakuje. Jakiegoś ciepła. Zostawiam to sobie na potem. 
"Zwolnij!" i "Daj sobie odrobinę czasu..." - mantruję.

Półtora tygodnia pozostało do naszego wyjazdu nad morze. Dwa tygodnie całkowitej laby, bez sprzątania i gotowania. Mam nadzieję, że moje hormony nie zepsują tego rodzinnego czasu. I że w ogóle damy radę tam dojechać z naszymi rozdarciuchami.

Jeszcze nie mogę uwierzyć, że będzie nas pięcioro. Toż i auto musimy wymienić na jeszcze większe. Tyle się zmieni. Na razie widzimy jedynie, a nawet głównie, plusy tego stanu rzeczy. Za te kilka miesięcy pewnie zmęczenie przyciśnie nas do ziemi i cierpliwość na kilogramy będziemy kupować, ale i szczęścia będzie znacznie więcej. O, to na pewno!

Tyle myśli kotłuje mi się w głowie. Ale nie, nie boję się. Nie boję się tak, jak bałam się w ciąży z Anielką. Np. o to jak Nel zaakceptuje... "konkurencję". Nelcia zareagowała super na Anielkę i już teraz cieszy się z kolejnego maleństwa w brzuchu. Anielka... cóż, ona jeszcze niewiele będzie rozumieć (a w przyszłości pamiętać) z tego okresu, więc posiadanie rodzeństwa będzie dla niej bardzo, bardzo naturalną rzeczą. 

Hormony nie mają dla mnie litości. Histerycznie się śmieję zamiennie ze spazmatycznym płaczem. Jak zwykle w ciąży - najbardziej po dupie dostaję od tych hormonów. 

Mdłości nie pozwalają mi jeść. Żołądek ciągle burczy z głodu. Głód=mdłości. Po jedzeniu mdłości. Weź tu bądź, człowieku, mądry...

O, i nowa dolegliwość doszła. Nocna bezsenność połączona z niemożnością znalezienia odpowiedniej pozycji i, w konsekwencji, z bólem kręgosłupa. Na domiar złego - upały... I love it!
Ciąża latem to zdecydowanie zły pomysł.

Te posty mogą Ci się spodobać:

8 komentarzy

  1. Mi ciąże zawsze trafiały się latem. Rok temu po trzech tygodniach sierpniowych upałów urodziłam 2września:)
    Co do mieszkanka, będzie jeszcze czas na urządzenia, nie da się tak od razu. Na niektóre rzeczy trzeba czasu...nie wysilaj się,początki ciąży są takie wrażliwe. Jak organizm daje znak, zmęczeniem czy bólem brzucha- przystopuj. Jeszcze się napracujesz: )

    A za niedługo odpoczniecie nad morzem! W moich stronach(mam nad morze Coś ok 50km) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzie jedziecie nad morze :) ? My się wybieramy do sanatorium na 3 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Weronika, gratuluję 😘😘😘
    Myśl tylko i wyłącznie pozytywnie 😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Monia,co u Ciebie? W ogóle nie piszesz na blogu...

      Usuń
    2. Dziękuję!
      Monia,co u Ciebie? W ogóle nie piszesz na blogu...

      Usuń
    3. Ciągle się nie mogę zebrać, żeby wrócić do pisania... Ale chcę.
      Zmieniłam pracę. Mati rośnie, od września do przedszkola...
      Co u Was? Bo zaglądam i tak długo cisza...

      Usuń
  4. Nie ma co się spieszyć, masz całe życie przed sobą. :) Teraz odpoczywaj, bo sił potrzebujesz dla całej trójki :)

    No i udanego urlopu! :)

    OdpowiedzUsuń