Przedszkolak

poniedziałek, września 12, 2016

Matka płacze. Matka lamentuje. Matka wspomina, jak to było jeszcze nie tak dawno temu przecież, kiedy się urodziła. 
A teraz pchnąć ją dalej w świat? Tak maleńką jeszcze? Uczyć samodzielności? Integrować z ludźmi, innymi dziećmi? Czyż nie ma jeszcze na to czasu?

Do podjęcia ostatecznej decyzji zmusił mnie mąż, niejako kolejna ciąża i... sama bardzo chętna Kornelia. 

Nel jest przedszkolakiem. Wprawdzie dziś już na urlopie chorobowym, ale jednak. 

Zaadaptowała się świetnie. Wstaje rano z dziką radością, by biec do przedszkola. 

Jest taka dzielna. Zupełnie odwrotnie w stosunku do swojej rodzicielki. 

Czuję, jakby ktoś wyrwał mi cząstkę mnie. Teraz po trochu co dzień będzie ode mnie odchodzić. I tak, bardzo się tego boję. Jakbym miała ją stracić. Ale wiem również, że to niemądre, że muszę jej na to pozwalać. Odciąć kiedyś tę pępowinę. W końcu, jak to mówią, wychowuję ją dla świata, nie dla siebie. 
Tylko ciągle mam obawy, czy jeszcze nie zdążyłaby się uspołecznić? Czy nie zabieram jej czegoś cennego, magicznego czasu w domu z mamą? Ale przecież jeszcze chwila, a tak mało będę mogła dać jej siebie. Trzecie dziecko jeszcze bardziej ograniczy mi czas przeznaczony na zabawy z nią. 
A Anielka? Już nigdy nie będzie miała takiej okazji, by mieć mnie tylko dla siebie. Również z powodu ciąży, która niebawem się rozwiąże. 

Czy te 6 godzin w ciągu dnia to naprawdę taka tragedia? Dla kogo? Przecież nie dla niej. Ona jest szczęśliwa. I ja odpocznę. Jak tylko przyzwyczaję się do miażdżącej i wyciskającej łzy z oczu ciszy podczas jej nieobecności.

Jezu, jedno dziecko w domu to naprawdę luksus. Prawie jakbym wolne miała. Póki co jeszcze tego nie ogarniam.

Te posty mogą Ci się spodobać:

3 komentarzy

  1. Moja Tola dopiero co szła,a za rok i Cyprian dołączy do grona przedszkolaków. Nie wierzę w to ale już doczekać się nie mogę. Bądź dzielna, skoro Kornelia tak pieknie odnalazła się w przedszkolu to oznacza że była gotowa na ten krok.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja pierwsze dwa dni po zaprowadzeniu Mateusza do przedszkola płakałam ;)
    Teraz zaprowadza go Tomek;)
    Będzie dobrze:) A w domu faktycznie jakoś tak cicho bez dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, właśnie zamierzam pisać post o tym jak posłałam Ignasia do przedszkola... kiedy miał 13 miesięcy. Do tej pory chodzi codziennie bardzo chętnie, ma przyjaciół i wspólne spędzanie czasu poza przedszkolem. Uważam, że to fantastyczne miejsce jest stworzone dla dzieci i rodzice nie powinni się obawiać. Pewnie to też kwestia przedszkola, ale większość dzieciaki uwielbiają!

    OdpowiedzUsuń